Zaplanowane na 11 grudnia głosowanie w Izbie Gmin nad ratyfikacją zawartego przez premier May porozumienia z Unią Europejską dotyczącego Brexitu, najpewniej zostanie przegrane.
Spread już od 0,0 pipsów
SPRAWDŹ
Kluczowe jest teraz to – w jakim stylu.
Według doniesień nawet ponad 100 posłów Partii Konserwatywnej może opowiedzieć się przeciwko porozumieniu wypracowanemu przez szefową własnej partii, co tak naprawdę jest wyrazem braku zaufania wobec prowadzonej przez nią polityki. Jeżeli tak się stanie, to Theresa May będzie musiała walczyć o zatrzymanie rozłamu w partii, najpewniej poświęcając też sprawowaną funkcję premiera.
Czytaj także: Manipulacje na rynkach. Co grozi nieświadomym inwestorom?
Na każdym rynku zdarzają się manipulacje ze strony wpływowych graczy. Mogą się na nie nabrać, zarówno początkujący, jak i doświadczeni inwestorzy. Manipulacje mogą dotyczyć każdego rynku: akcji, forex, kontraktów terminowych czy kryptowalut. Na czym one polegają? Jakie są popularne strategie, które..
Czytaj
To może być jedna z jej najprostszych decyzji, gdyż kluczowe będzie co innego – co dalej z Brexitem???
Teoretycznie przegrane głosowanie otwiera drogę do wyjścia z UE bez porozumienia, co jak pokazują projekcje Banku Anglii może oznaczać „gospodarczy Armageddon” gorszy od kryzysu sprzed 10 lat. Nietrudno się domyśleć, że chaos na Wyspach skutkowałby też potężnymi perturbacjami w gospodarce strefy euro – tym samym sama UE, wbrew obecnym deklaracjom, powinna być żywotnie zainteresowana tym, aby wypracować polityczny kompromis, który może pozwolić uniknąć czarnego scenariusza.
Możliwości?
Pierwsze to naniesienie kolejnych poprawek na wypracowane już porozumienie i oczekiwanie, że Izba Gmin zagłosuje drugi raz i przegłosuje „deal” jeszcze przed Świętami.
Ryzyko dla tego scenariusza? Irlandzki backstop to polityczny węzeł gordyjski, a przy ponad 100 niechętnych May politykach własnej partii, przegłosowanie poprawionej umowy może być trudne. Teoretycznie jednak rząd May mógłby zwrócić się do UE z prośbą o przesunięcie o kilka tygodni terminu wyjścia z UE (poza 29 III 2019 r.), uzasadniając to opóźnieniami w procesie legislacyjnym. Tyle, że miałoby to sens w sytuacji, kiedy widać byłoby szanse, że po żmudnych negocjacjach wewnątrz brytyjskiej sceny politycznej, uda się znaleźć większość dla porozumienia firmowanego przez obecny rząd.
Druga możliwość zakłada, że to parlament przejmie inicjatywę po 11 grudnia,
chociaż tu może napotkać opór ze strony Unii Europejskiej, która nie będzie chętna do znaczących zmian w wynegocjowanym porozumieniu. Zwłaszcza, że premier May najpewniej sama poda się do dymisji, aby ratować jedność w partii (jeżeli 1/3 składu opowie się przeciwko porozumieniu wynegocjowanemu przez rząd). Wtedy parlament obawiając się o gospodarcze skutki „chaotycznego” Brexitu może przegłosować uchwałę wstrzymującą proces wyjścia z UE, tłumacząc to „względami bezpieczeństwa narodowego”. Teoretycznie w ślad za tym powinna pójść decyzja o przeprowadzeniu drugiego referendum, ale to nie jest już tak oczywiste.
Po rezygnacji May rozpocznie się już kampania polityczna przed przedterminowymi wyborami na której najpewniej zdecyduje się też parlament. Tak czy inaczej czarny scenariusz dla gospodarki nie zostanie zrealizowany, co może dać preteksty do wyraźniejszego odbicia funta i to nawet w sytuacji, kiedy sondaże będą dawać zwycięstwo Partii Pracy.
Nota prawna
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję