W ostatnich dniach kurs dolara do złotego zalicza wyraźną korektę. Dziś od początku sesji wygląda tak, jakby wahał się, czy ją kontynuować, czy może jednak odbić. Analitycy podkreślają, że trwająca sesja jest szczególnie dla kondycji dolara wyjątkowa. Tym razem to jednak nie sprawka Donalda Trumpa, a kalendarza.
Dziś od początku sesji kurs dolara do złotego na zmianę nieznacznie rośnie i spada. Na chwilę pisania tego tekstu możemy mówić o minimalnym wzroście, ale to do końca dnia może jeszcze odwrócić się kilka razy. Podobnie zresztą było wczoraj. Ostatecznie miniona sesja zamknęła się na prawie niedostrzegalnym spadku.
Wykres kursu USD/PLN
1 dzień
+0.39%
1 tydzień
+0.05%
1 miesiąc
-6.02%
6 miesięcy
-1.17%
rok bieżący
-1.53%
1 rok
-4.79%
5 lat
-6.72%
max
+25.48%
Zgoła inaczej było za to we wtorek. Tylko w trakcie tamtej sesji kurs USD/PLN osunął się o aż 0,75%, tym samym pogłębiając karetkę, którą rozpoczął na początku tego tygodnia. Był to największy, jednodniowy spadek kursu dolara do złotego od połowy września.
Korekta ta nie dotknęła zresztą tylko USD/PLN. Objawiła się na wielu innych kursach dolara. Dobrze widać ją na notowaniach indeksu DXY, który obrazuje ogólną kondycję waluty. Te osunęły się przez ostatnie 3 dni o 0,65%. Dziś jednak na tym indeksie widać odbicie wyraźniejsze niż na kursie USD/PLN.
Notowania indeksu DXY
✕Źródło: Trading View
Tak opisaną wyżej korektę tłumaczą w nowym raporcie analitycy ING:
Uważamy, że korekta dolara w tym tygodniu ma więcej wspólnego z dostosowaniem się rynku do niższych stóp procentowych po gołębim przeszacowaniu oczekiwań wobec Fed, niż z jakąkolwiek geopolitycznie motywowaną rotacją z bezpiecznych przystani. Lepsze wyniki jena w porównaniu z walutą o wysokiej beta, taką jak szwedzka korona (SEK), wyraźnie to potwierdzają.
Dziś handel na rynku walutowym, szczególnie na kursach związanych z dolarem, będzie rządził się nieco innymi prawami niż zwykle. W ostatnich dniach w Polsce pewnie mało kto o tym myślał, bo my tej okazji w żaden sposób nie obchodzimy, ale dziś, czyli 27 listopada w Stanach Zjednoczonych celebrowane jest Święto Dziękczynienia. Z tego względu nieczynne będą amerykańskie giełdy takie jak Nasdaq czy NYSE.
Handel na dolarze oczywiście zatrzymany nie zostanie, ale fakt, że wielu inwestorów z USA dziś raczej nie będzie myślało o kursach, ma być widoczny na rynku. Tę sytuację mogą za to wykorzystać Japończycy:
Rynek w USA jest dziś zamknięty z powodu Święta Dziękczynienia, a warunki płynności powinny być znacznie bardziej ograniczone. Może to być sprzyjające środowisko dla japońskich władz, by interweniować na rynku USD/JPY. Jednak nadal może istnieć preferencja, by przeprowadzić interwencję po publikacji danych niekorzystnych dla dolara, a obecne zatrzymanie wzrostu pary mogło zmniejszyć poczucie pilności - czytamy w raporcie analityków ING
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
7 miesięcy temu
J.....dolara i kukłę putina
7 miesięcy temu
Wróżenie fusów