Kurs dolara przez ostatnich kilka sesji giełdowych intensywnie rósł, powoli odrabiając bardzo słabe półrocze. Wzrosty posypały się jednak w piątek niczym domek z kart po publikacji szokujących danych dotyczących rynku pracy w USA. W efekcie dolar mocno się osłabił, co widać również po kursie USD/PLN.
Od poniedziałku do czwartku kurs dolara do złotego zaliczał same sesje wzrostowe. W tym czasie skoczył o aż 3,6%, co przełożyło się na wzrost ceny o 13 groszy. Zakusy dolara, który w tym roku przeważnie traci na wartości, zostały jednak drastycznie ukrócone w piątek po południu. Wówczas w USA opublikowano fatalne dane dotyczące rynku pracy.
Wykres kursu USD/PLN
1 dzień
+0.39%
1 tydzień
+0.06%
1 miesiąc
-6.02%
6 miesięcy
-1.17%
rok bieżący
-1.52%
1 rok
-4.79%
5 lat
-6.72%
max
+25.49%
W efekcie kurs USD/PLN momentalnie poleciał w dół. Ostatecznie piątkowa sesja zamknęła się na spadku przekraczającym 1,7%. Tym samym wymazana została niemal połowa wypracowanego przez ostatnie 4 sesje wzrostu. Teraz za jednego dolara trzeba teraz zapłacić 3 złote i 67 groszy. A mogłoby być jeszcze gorzej, gdyby kolejna sesja zaczęła się już następnego dnia. Na szczęście dla dolara nastąpił jednak weekend.
Indeks dolara DXY
✕Źródło: trading View
Przy okazji warto zaznaczyć, że znacząco osunęły się także notowania indeksu dolara DXY (-1,3%), które wyliczane są na podstawie kursów głównych par walutowych. Oznacza to, że dolar osłabił się także na tle innych walut. Kurs EUR/USD tylko wczoraj skoczył o ponad 1,5%. Podobne, choć nieco mniejsze osłabienie dolara można było zaobserwować na tle funta czy dolara kanadyjskiego.
Kurs dolara reaguje na fatalne dane z rynku pracy
Co więc się wydarzyło, że kurs dolara tak agresywnie zareagował? Wczoraj doszło do wstrząsu w amerykańskiej polityce tuż po tym, jak opublikowano odczyt dotyczący zatrudnienia. Rynek spodziewał się, że w lipcu doszło ponad 100 tysięcy nowych etatów. Tymczasem oficjalne dane mówią o tylko 73 tysiącach. A to tylko połowa złych wiadomości.
Niewykluczone, że nawet z większym szokiem przyjęto rewizję danych za maj i czerwiec. Te są bowiem wyjątkowo drastyczne. Odczyt z maja zmniejszono ze 144 tysięcy do tylko 19 tysięcy. Z kolei ten z czerwca zrewidowano ze 147 tysięcy do raptem 14 tysięcy.
Reklama
Cytowani przez amerykańskie media rynkowi eksperci są zgodni co do tego, że te wieści kompletnie zmieniają postrzeganie kondycji rynku pracy w USA. Niektórzy zwiastują nawet, że może być to objaw początku recesji, którą tak straszono w kwietniu.
Żeby tego było mało, odczyty te doprowadziły do zdecydowanej reakcji Donalda Trumpa. Ten momentalnie zdecydował się na zwolnienie Eriki McEntafer, która do wczoraj zajmowała stanowisko komisarza Biura Statystyki Pracy. Prezydent USA uznał, że nominowana jeszcze przez Joe Bidena urzędniczka sfałszowała wyniki, bo rzeczywistość nie jest tak fatalna, jak prezentują to dane.
Tak jak hiszpańskiej inkwizycji, nikt nie spodziewał się aż tak słabych danych z rynku pracy. Te ukazały nową rzeczywistość gospodarki USA, na którą będzie musiał zareagować Fed. Ten do tej pory niechętnie podchodził do luzowania polityki monetarnej, ale niewykluczone, że przy takiej kondycji rynku pracy nie będzie miał wyjścia. Jak czytamy na łamach Reuters, rynek wycenia teraz cięcia stóp do końca roku o 63 punkty bazowe. Przed raportem z rynku pracy spodziewano się cięć o 34 punkty bazowe.
Zmianę podejścia inwestorów do polityki monetarnej dobrze widać też po narzędziu CME FedWatch Tool. Według niego prawdopodobieństwo cięcia stóp na wrześniowym posiedzeniu Fed wzrosło do aż 80%, podczas gdy jeszcze w czwartek wynosiło ono 40%.
Prawdopodobieństwo cięcia stóp procentowych na kolejnym posiedzeniu Fed
✕Źródło: CME FedWatch Tool
Zanim jednak do posiedzenia dojdzie, otrzymamy jeszcze jeden, sierpniowy raport z rynku pracy. Fachowcy są zgodni, że będzie on absolutnie kluczowy.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję