Inwestorzy i potencjalni kredytobiorcy z wypiekami na twarzy oczekują obniżenia stóp procentowych. Według pierwotnych wyliczeń i prognoz Rada Polityki Pieniężnej miała nie ruszać ich z poziomu, na którym obecnie się znajdują jeszcze przez co najmniej kilka miesięcy. Tymczasem okazuje się, że ostatnie decyzje rządzących mogły otworzyć furtkę, by stało się to znacznie wcześniej. Czy jest na co liczyć?
Wydawać by się mogło, że kontrola inflacji to kwestia wymagająca wielu skomplikowanych zabiegów prawno-finansowych, a tymczasem nasz rząd znacząco wpłynął na nią tylko jedną decyzją. Chodzi o zamrożenie cen energii, które w ostatnim czasie zdecydowanie rosły, czym dociążały budżety domowe Polaków. Kilka dni temu przyjęto projekt ustawy, która mówi, że pozostaną one niezmienne przynajmniej do września 2025 roku.
To sprawiło, że NBP sporządzane do tej pory prognozy mogło wyrzucić do kosza. Jeszcze niedawno, przy założeniu uwolnionych cen energii przewidywano, że inflacja już w pierwszym kwartale 2025 może skoczyć do poziomu 6,6%. Tymczasem te jedna decyzja sprawiła, że teraz najgorszy scenariusz zakłada już "tylko" 5,3%. Co więcej, wcale nie jest powiedziane, że zamrożenie cen energii faktycznie upłynie we wrześniu przyszłego roku. Niewykluczone, że w międzyczasie rząd zdecyduje się na przedłużenie swojej decyzji. To będzie miało dalszy, znaczący wpływ na inflację.
✕Źródło: NBP
Taka nowa rzeczywistość sprawiła, że analitycy, inwestorzy, a także potencjalni kredytobiorcy zaczęli spekulować na temat wcześniejszej obniżki stóp procentowych. Skoro inflacja ma być znacznie niższa od pierwotnie prognozowanej, to może NBP zmieni też dotychczas odległe plany dotyczące stóp? Członkowie instytucji mówią w tej kwestii jednym głosem. I raczej nie są to zdania, które zainteresowani tematem chcieli usłyszeć.
W ostatnich tygodniach banki centralne kilku państw, chociażby Stanów Zjednoczonych czy Szwecji, zdecydowały się na obniżenie stóp procentowych. NBP miał prędko do tego grona nie dołączyć. Jeszcze niedawno Adam Glapiński mówił, że zmian na tej płaszczyźnie nie przewiduje przed marcem przyszłego roku. Niektórzy członkowie RPP posługiwali się nawet bardziej bezpiecznym terminem, wskazując lipiec 2025.
Choć mogłoby się wydawać, że nowe prognozy umożliwią temu podmiotowi wcześniejsze podjęcie decyzji o obniżkach, raczej nie powinniśmy się tego spodziewać. Wypowiedzi osób decyzyjnych z ostatnich dni tworzą spójną narrację - nowe przewidywania raczej nie zmienią pierwotnych założeń.
W tej chwili znajdujemy się na stosunkowo niskich poziomach inflacji i można powiedzieć, że inflacja dzisiaj nie jest dużym problemem. Takie stanowisko z mojej strony skłania do postawienia pytania, kiedy nastąpią pierwsze obniżki stóp procentowych - mówił Henryk Wnorowski, członek RPP w rozmowie z Radiem Maryja
A to i tak jest chyba najbardziej optymistyczna wypowiedź z ostatnich dni, bo chociaż zostawia furtkę do wcześniejszego przeprowadzenia rozmów. Inni decydenci nie chcą się aż tak spieszyć. Cezary Kochalski na ten moment w ogóle nie widzi potrzeby, by tę kwestię rozważać.
Reklama
W tej chwili nie widzę na horyzoncie takich szoków gospodarczych, które by były wystarczającym argumentem, aby luzować politykę pieniężną. Scenariusz recesyjny nam nie grozi - mówi cytowany przez PAP członek RPP
Jaką opinię w tym temacie ma wiceprezes NBP, Marta Kightley? Jej słowa z rozmowy na antenie RMF FM również wskazują na to, że RPP nie będzie się z niczym spieszyła. Decyzje zapadną w oparciu o dane makro i mikroekonomiczne, a nie pod wpływem presji otoczenia i społeczeństwa, które domagają się obniżki stóp.
Na razie jesteśmy w takim momencie, że inflacja idzie do góry. To nie jest dobry moment na obniżanie stóp procentowych. Po marcowej projekcji Rada Polityki Pieniężnej będzie wiedziała trochę więcej: co się stało z cenami energii, o ile wzrosła inflacja i wtedy będzie podejmowała decyzje - tłumaczy Kightley
Wiceprezes ewidentnie nie chciała rzucać konkretnymi terminami, by te za kilka miesięcy nie zostały jej wypomniane. Dziennikarz nalegał jednak, by jakieś daty padły. Postawiona pod ścianą, ale wciąż bardzo ostrożna Kightley przyznała, że decyzje będą podejmowane najwcześniej w marcu. Czyli tak, jak zapowiadano nawet przed wdrożeniem zamrożenia cen energii. Co więcej, członkowie RPP jednocześnie podkreślają, że obniżki, gdy już nastąpią, nie będą też gwałtowne. Należy spodziewać się stopniowego schodzenia z obecnego poziomu o 25 punktów bazowych.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję