Reklama
Reklama
Reklama

Zmiana prezydenta Ukrainy kartą do negocjacji z Putinem? Ekspert: “Z pewnością Biały Dom widziałby kogoś innego na czele Ukrainy”

Po spotkaniu między Donaldem Trumpem i  Władimirem Putinem na Alasce wciąż nie doszło do przełomu w sprawie wojny na Ukrainie. Dziś amerykański przywódca spotka się z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim oraz przywódcami największych europejskich państw. Dr Przemysław Furgacz uważa, że to nie musi oznaczać końca wojny. Dodaje, że elementem decydującym może być odsunięcie od władzy Wołodymyra Zełenskiego. 

 

Zmiana prezydenta Ukrainy kartą do negocjacji z Putinem? Ekspert: “Z pewnością Biały Dom widziałby kogoś innego na czele Ukrainy”
opracowanie FXMAG
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Kamil Markiewicz (FXMAG): Donald Trump spotkał się z Władimirem Putinem na Alasce. Co może z tego wyniknąć? 

 

dr Przemysław Furgacz (ekspert od stosunków międzynarodowych i spraw gospodarczych, dziekan Wydziału Nauk Społecznych i Technicznych Akademii Nauk Stosowanych w Ostrowcu Świętokrzyskim): Nie sądzę, żeby wynikało z tego coś bardzo ważnego. Putin sprawia wrażenie niezbyt ufającego Amerykanom, niezależnie od tego, czy to jest Joe Biden, Kamala Harris, czy Donald Trump. Wizerunkowo Putin pokazał światu, że nie jest już izolowany. Prezydent supermocarstwa traktuje go, jak równego sobie. 

Jestem głęboko przekonany, że wbrew temu, co pojawiło się w mediach, omawiano tam nie tylko sprawę Ukrainy i zakończenie wojny w tym kraju, ale też wiele innych ważnych spraw. Wśród nich między innymi konflikt na Bliskim Wschodzie, a także plany amerykańskiej administracji i prezydenta Trumpa dotyczące ponownego zaatakowania Islamskiej Republiki Iranu oraz sprawy dotyczące Dalekiego Wschodu. 

 

Zobacz również: Czy Trump tańczył, jak Putin zagrał? Oto kulisy ich cichego układu

Reklama

 

Należy zauważyć, że zazwyczaj jest tak, że do takich szczytów dochodzi po tym, jak już ustalono wiele szczegółów na niższych szczeblach. Pytanie, czy faktycznie do tego doszło? Kremlowi i Władimirowi Putinowi zależy na tym, żeby Wołodymyr Zełenski przestał być prezydentem Ukrainy. Administracja Trumpa też nie najlepiej się z nim dogaduje, dlatego wydaje mi się, że do pokoju nie dojdzie dopóki będzie on przywódcą Ukrainy. 

 

Zmiana prezydenta Ukrainy może być jednym z głównych warunków do spełnienia, aby doszło do zawieszenia broni?

 

Wydaje mi się, że tak. Choć muszę uczciwie powiedzieć, że nie opieram tego na swojej wiedzy, a jedynie analizie. Jest coś takiego, jak tajna dyplomacja, która zapewne się toczy od dłuższego czasu. O tym, co tak naprawdę zostało ustalone na Alasce zapewne wie bardzo niewielkie grono osób na świecie. 

Reklama

 

Kto wyszedł zwycięsko z tego spotkania? Wielu obserwatorów wskazuje na to, że więcej zwłaszcza wizerunkowo zyskał na nim Putin. Zgodzi się pan z tą opinią?

 

Zgodzę się z tym. Też uważam, że więcej prawdy jest w komentarzach mówiących o tym, że jest to większe wizerunkowo zwycięstwo Putina. Pokazał, że nie jest już izolowany na świecie i może rozmawiać, jak równy z równym z przywódcą supermocarstwa, jakim są Stany Zjednoczone. 

To będzie wykorzystywane z pewnością także dla wewnętrznej rosyjskiej propagandy, że Władimir Putin jest ciągle liczącym się przywódcą, a próby jego izolowania były daremne i próżne. 

Trumpowi na pewno zależało na tej rozmowie, zwłaszcza w cztery oczy. Prezydent USA sugerował wiele razy w swoich wypowiedziach, że w swoim gronie ma wielu kretów, dlatego takie spotkanie było dla niego cenne. 

Reklama

 

Wspomniał pan, że rozmowy na Alasce mogły dotyczyć nie tylko Ukrainy, ale także Bliskiego, a może nawet Dalekiego Wschodu. Dużo mówi się o tym, że szybkie zakończenie konfliktu na Ukrainie może nie być oczekiwane przez Chiny, od których w ostatnim czasie Rosja uzależnia się coraz bardziej. Co to może oznaczać? 

 

Na pewno widać bardzo mocne zacieśnienie relacji, a wręcz chyba nawet można powiedzieć o sojuszu między Koreańską Republiką Ludowo-Demokratyczną, a Federacją Rosyjską.

Korea Północna wysłała kilkanaście tysięcy żołnierzy, żeby walczyli w obwodzie kurskim. Nawet Iran, który wspiera Rosję w tej wojnie dostarczał tylko broń, drony czy pociski balistyczne i artyleryjskie, ale nie wysyłał swoich żołnierzy.

Być może Putin ma taką kartę w ręku, której mógłby użyć, gdyby ten konflikt globalny eskalował i otworzyć kolejny front na Półwyspie Koreańskim.
Jeśli chodzi o same Chiny, to na pewno jest to przeciwnik, adwersarz numer jeden Stanów Zjednoczonych. Wynika to z wszystkich dokumentów strategicznych USA, z publicznych i eksperckich wypowiedzi. Należy podkreślić fakt, który bardzo niepokoi Amerykanów, a mianowicie plany państw BRICS, forsowane przede wszystkim przez Chiny i Rosję dotyczące przyspieszenia dedolaryzacji światowego systemu finansowego. Być może nawet wprowadzenia do obiegu nowej waluty, która w średnim okresie czasu stanowiłaby już konkurencję dla dolara.

Reklama

To, że Stany Zjednoczone są supermocarstwem w dużym stopniu jest spowodowane tym, że dolar amerykański jest główną walutą rezerwową, fakturowania, handlową, notowania cen surowców na świecie. Gdyby ta pozycja amerykańskiej waluty na świecie osłabła, to jeden z filarów supermocarstwowości amerykańskiej zostałby podważony, a pozycja USA zostałaby nieco zdegradowana. Ameryka wydaje się być zdeterminowana, aby powstrzymać te plany. 

 

Donald Trump ma spotkać się dziś z Wołodymyrem Zełenskim oraz przywódcami największych europejskich państw. Czy spotkanie może być przełomowe w kontekście zawieszenia broni na Ukrainie?

 

Nie wykluczam, że tak właśnie będzie. Natomiast dostrzegam pewne wysiłki zwłaszcza ze strony Emmanuela Macrona dotyczące storpedowania amerykańsko-rosyjskich planów. Przywódcy państw Europy Zachodniej mogą chcieć wesprzeć w jakiś sposób Wołodymyra Zełenskiego. Nie podejmę się stuprocentowej prognozy dotyczącej tego spotkania, nie mniej jednak nie od dziś wiadomo, że stosunki administracji Trumpa i prezydenta Zełenskiego nie są najlepsze. Z pewnością Biały Dom widziałby kogoś innego na czele Ukrainy. W ostatnim czasie znany amerykański dziennikarz Seymour Hersh opublikował tekst, z którego wynikało, że administracja Trumpa zamierza zastąpić Zełenskiego. Nowym przywódcą Ukrainy miałby być gen. Wałerij Załużny. 

 

Reklama

Czytaj też: Cena złota reaguje na burzę przed spotkaniem Trumpa z Zełeńskim. Zdumiewające słowa prezydenta USA

 

Na piątek zapowiedziane jest spotkanie trójstronne Putina, Trumpa i Zełenskiego. Jest szansa, że do niego dojdzie? Co by to oznaczało?

 

Bardzo ostrożnie podchodziłbym do tego, czy to lub następne spotkanie przyniesie przełom w sprawie wojny. W przeszłości wielokrotnie dochodziło do takich zapewnień, a okazywało się, że wojna toczyła się dalej.

Pozwolę sobie zwrócić uwagę na jedną rzecz, która jest niespotykana, a mianowicie ściąganie oddziałów Gwardii Narodowej do Waszyngtonu. Pytanie, po co jest to robione? Wydaje mi się, że Biały Dom zabezpiecza się na wypadek dużych protestów, manifestacji. Być może antywojennych. Być może dotyczy to planów administracji Trumpa, które zostaną wkrótce ogłoszone. Niewykluczone, że dotyczą one wznowienia wojny przeciwko Iranowi. W każdy razie widać, że z jakiś powodów władze USA spodziewają się w stolicy protestów.

Reklama

Jeśli chodzi o to, czy do spotkania piątkowego na pewno dojdzie, moim zdaniem jest jeszcze za wcześnie, żeby o tym mówić. 

 

Spotkanie na Alasce może świadczyć o tym, że porozumienie w sprawie zawieszenia broni jest bliskie? Czy może się to ciągnąć przez kolejne tygodnie, a może nawet miesiące?

 

Zazwyczaj jest tak, że takie szczyty, gdy już się odbywają, to większość postanowień została już podjęta przez dyplomatów niższego szczebla. Tutaj widać było, że Trumpowi zależało na tym spotkaniu. Być może chciał mu przekazać coś w cztery oczy. Widać wyraźnie, że Kreml gra na czas. Najpierw odbywały się rozmowy telefoniczne między Putinem i Trumpem, z których niewiele wynikało. Rosja, jak atakowała Ukrainę, tak atakuje. Prawdę rzekłszy naloty środkami napadu powietrznego w tym roku zostały wzmożone.

Należy zwrócić uwagę na to, że Rosja przestawiła swoją gospodarkę na tryb wojenny. Przykładowo w 2021 roku ten kraj produkował 56 pocisków rakietowych powietrze-ziemia typu Ch-101, a w 2025 roku według niektórych doniesień ma ich być już 633, co oznacza przeszło jedenastokrotny wzrost produkcji. Jeżeli nawet dojdzie do porozumienia pokojowego, to nie sądzę, żeby Rosja szybko znów przestawiła swoją gospodarkę się na tryb funkcjonowania, jak w okresie pokoju. Z tak rozpędzonym przemysłem zbrojeniowym bardzo szybko, w przeciągu kilkunastu miesięcy Rosja wyprodukuje tyle broni i amunicji, że uzupełni obecne niedobory i znowu będzie przygotowana na prowadzenie wielkiej wojny. Dlatego nie bardzo wierzę w trwałe porozumienie Rosji z Zachodem. Każdy prezydent USA w ostatnich kilku dekadach zaczynał swoją prezydenturę od resetu z Rosją, a w miarę upływu czasu z tego resetu i odprężenia niewiele zostawało, bo stosunki bilateralne USA z Rosją systematycznie się pogarszały. Nie sądzę, żeby druga kadencja prezydenta Trumpa miała być tu wyjątkiem od tej reguły.

Reklama

Być może Kreml liczy na to, że dojdzie do wewnętrznych tarć w Ukrainie, które doprowadzą do zmiany władzy. Może to nastąpić poprzez niesnaski dwóch obozów Zełenskiego i generała Załużnego. Taka sytuacja działałaby pozytywnie dla Moskwy.

 

Przerwanie działań wojennych może nieść za sobą ryzyko? Mówi się o tym, że gdyby doszło do zawieszenia walk, to Rosja mogłaby odbudować swój potencjał i uderzyć z jeszcze większą siłą. Może nawet zaatakować kraje NATO. 

 

Nie można wykluczać takiego scenariusza, zwłaszcza gdyby Chiny podjęły kroki zbrojne przeciwko Tajwanowi np. inwazję czy blokadę morską. Mówią o tym amerykańscy generałowie, między innymi generał Alexus Grynkewich, który mniej więcej miesiąc temu powiedział publicznie, że niewykluczone, że żeby pomóc Chinom Rosja w tym samym momencie otworzy nowy front na wschodniej flance NATO. Wszystko po to, aby związać siły europejskie w Europie, a także, żeby zmusić część amerykańskiego wojska do pozostania na Starym Kontynencie, a nie przerzucenia go na Daleki Wschód. Czy i kiedy to nastąpi pozostaje na razie pytaniem otwartym? Jak to będzie, “pożyjemy, zobaczymy”.

 

Reklama

Dziękuję za rozmowę.

 


Kamil Markiewicz

Kamil Markiewicz

Z mediami związany od 20 lat. Zaczynał od relacjonowania lokalnych wydarzeń w regionalnych gazetach ukazujących się w województwie świętokrzyskim. Najdłużej, bo ponad dekadę pisał o sporcie na łamach dziennika Echo Dnia. W swojej dotychczasowej karierze zawodowej zajmował się nie tylko sportem. Przez ponad sześć lat współpracował z Telewizją Polską, gdzie zajmował się tematami społecznymi, gospodarczymi, politycznymi oraz sportowymi. Laureat nagrody "Talent Mediów 2022" przyznanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej za rzetelność i wszechstronne dziennikarstwo telewizyjne. Przez blisko pięć lat współprowadził audycję "Interwencja" na antenie Polskiego Radia Kielce. Pracę w magazynie FXMAG łączy z pracą w telewizji. Gospodarz programu publicystycznego "Uważam, że..." na antenie Lokalna TV. Oprócz pracy w mediach prowadzi także szkolenia z autoprezentacji.


komentarze

Komentarze

Sortuj według:  Najistotniejsze

  • Najnowsze
  • Najstarsze

Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

Reklama
Reklama

Najnowsze

Polecane