Reklama
Reklama
Reklama

Europa chce uniezależnić się od USA. Technologiczna rewolucja czy kosztowna iluzja?

Europa przez lata uzależniała się od amerykańskich technologii. Często działo się to wręcz bezrefleksyjnie. W momencie, gdy europejskim politykom przestaje się podobać to, co mówi amerykański przywódca szukają sposobu, żeby “dać mu po uszach”. Przykładem takiej próby są zapowiedzi uniezależnienia się od amerykańskich firm technologicznych. Wydaje się jednak, że w tym przypadku od słów do czynów droga może być bardzo długa i kręta. 

 

Europa chce uniezależnić się od USA. Technologiczna rewolucja czy kosztowna iluzja? Czy Google i Amazon mają się czego obawiać?
FREDERICK FLORIN/AFP/East News, Europa chce uniezależnić się od USA. Technologiczna rewolucja czy kosztowna iluzja? Czy Google i Amazon mają się czego obawiać?
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Spis treści

  1. Technologia pod kontrolą
    1. Długa i trudna droga

      O tym, że Europa nie powinna uzależniać się od technologii dostarczanych przez inne państwa eksperci mówili od lat. Te głosy wydawały się jednak odbijać od ściany do momentu, gdy polityczne interesy włodarzy Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych wydawały się spójne. Sytuacja odmieniła się w momencie powrotu na urząd prezydenta USA Donalda Trumpa, co nie spodobało się wielu europejskim politykom, zwłaszcza tym, którzy prezentują lewicowe poglądy, odmienne od tych, które wykazuje amerykański przywódca. Oliwy do ognia dolały jeszcze nieprzewydywalne i kontrowersyjne ruchy i wypowiedzi Trumpa, które budziły i nadal budzą kontrowersje na całym świecie, jak chociażby wprowadzenie ceł na niemal cały świat i imperialne zapędy, jak chociażby chęć przejęcia Grenlandii. To sprawiło, że część europejskich polityków zaczęła działać, obejmując swoimi planami wiele gałęzi, w tym technologiczną. Pytaniem pozostaje, czy chęci to jednak nie zbyt mało? A także jak długo może potrwać zmiana polegająca na budowaniu alternatywnych rozwiązań? I w końcu, ile to wszystko może kosztować? Na razie te pytania w większości pozostają bez odpowiedzi. Póki co Parlament Europejski zdecydował się na przyjęcie rezolucji, która ma wyznaczyć kierunek działań.

       

      Czytaj też: Sztuczna inteligencja wpływa na rynek pracy? “Pytanie, czy to co się teraz dzieje w firmach, to jest prawdziwa optymalizacja?”

       

      Technologia pod kontrolą

      Część europejskich polityków słuchając wystąpień Donalda Trumpa i obserwując jego ruchy, zaczęła zadawać sobie pytanie, co w momencie, gdyby Stany Zjednoczone odwróciły się od Europy? Tego typu rozterki przez dekady były nie do pomyślenia dla większości europejskich przywódców, bo to właśnie na USA budowana była siła wielu sojuszów. Póki co nie ma realnych podstaw do tego, aby to burzyć, ale kontrowersje wokół Donalda Trumpa wprowadzają niepewność, która z kolei prowadzi do niezbadanych dotąd pytań. Wśród nich to, co by się wydarzyło w Europie w przypadku geopolitycznego konfliktu? Jak w takiej sytuacji poradziłby sobie Stary Kontynent, który w dużej mierze uzależniony jest od technologii dostarczanej przez amerykańskich gigantów, jak Google, Amazon czy Microsoft? Jak wynika z danych, urządzenia oparte na programach dostarczanych przez te firmy w Europie stanowi blisko 99%. Chodzi także o przetwarzanie danych, cyberbezpieczeństwo i sztuczną inteligencję, z której w większości Europejczycy mogą korzystać właśnie dzięki amerykańskim firmom. 

      Aby ten trend zmienić Parlament Europejski postanowił przyjąć rezolucję, która ma prowadzić do budowy suwerenności technologicznej i infrastruktury cyfrowej na Starym Kontynencie. Taki dokument został przyjęty 22 stycznia 2026 roku. Ma on wyznaczyć kierunek działań, rozbudowę technologii oraz konieczność wprowadzenia ograniczeń dla zewnętrznych firm, czyli tych spoza Europy. 

      Reklama

       

      Długa i trudna droga

      Pytaniem otwartym póki co wydaje się na ile, to jedynie polityczne zapędy, a ile na realne działania? Budowa europejskich półprzewodników, serwerowni, rozwój sztucznej inteligencji może potrwać latami i kosztować krocie. Eksperci wskazują, że aby ten proces w ogóle ruszył z miejsca potrzeba blisko 300 mld euro, które Unia Europejska musiałaby zainwestować w rozwój technologiczny w ciągu dekady. A to dopiero początek. 

      Póki co widać chęć europejskich przywódców do działań. Pod koniec ubiegłego roku Niemcy i Francja zorganizowały specjalny szczyt poświęcony cyfrowej suwerenności. Podczas zgromadzenia wybrzmiało, że europejskie kraje chcą budować swoją technologiczną pozycję w kolejnych latach. Ale od deklaracji do czynów jest jeszcze daleka droga. 


      Zobacz również: Czy AI to przełomem wszech czasów? Dokąd doprowadzi nas sztuczna inteligencja?


      Kamil Markiewicz

      Kamil Markiewicz

      Z mediami związany od 20 lat. Zaczynał od relacjonowania lokalnych wydarzeń w regionalnych gazetach ukazujących się w województwie świętokrzyskim. Najdłużej, bo ponad dekadę pisał o sporcie na łamach dziennika Echo Dnia. W swojej dotychczasowej karierze zawodowej zajmował się nie tylko sportem. Przez ponad sześć lat współpracował z Telewizją Polską, gdzie zajmował się tematami społecznymi, gospodarczymi, politycznymi oraz sportowymi. Laureat nagrody "Talent Mediów 2022" przyznanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej za rzetelność i wszechstronne dziennikarstwo telewizyjne. Przez blisko pięć lat współprowadził audycję "Interwencja" na antenie Polskiego Radia Kielce. Pracę w magazynie FXMAG łączy z pracą w telewizji. Gospodarz programu publicystycznego "Uważam, że..." na antenie Lokalna TV. Oprócz pracy w mediach prowadzi także szkolenia z autoprezentacji.


      komentarze

      Komentarze

      Sortuj według:  Najistotniejsze

      • Najnowsze
      • Najstarsze

      Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

      Reklama
      Reklama

      Najnowsze

      Polecane