Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Spis treści

  1. Tymczasem mimo,
    1. Dlatego teraz tego,
  2. Reflacja, co to takiego i czy możemy na tym zbudować strategię?
    1. W ostatnich tygodniach możemy zaobserwować coraz większą dyskusję wokół tego,
  3. Później jednak sytuacja powinna się normować,
    1. Reasumując, istnieje pewne ryzyko,

      Dalsza polityka banków centralnych - to kluczowy aspekt tej pandemii. Gdyby nie bardzo zdecydowane działania globalnych bankierów podjęte na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2020 r. być może wszystko wyglądałoby inaczej i rzeczywiście odczuwalibyśmy największą gospodarczą depresję od czasów Wielkiego Kryzysu z lat 30tych XX wieku, jak ten stan określało wielu znanych ekonomistów.

      Tymczasem mimo,

      że dane makro były fatalne, a sytuacja poprawia się powoli, to na rynkach finansowych mamy sytuację przypominającą najlepsze momenty gigantycznej hossy. Nie wchodząc nadmiernie w szczegóły jest tak dzięki wpompowaniu gigantycznej ilości pieniądza w system finansowy przez banki centralne, głównie FED.

      Dlatego teraz tego,

      czego najbardziej mogą obawiać się inwestorzy, to nazbyt szybkiej normalizacji polityki, czyli powolnej rezygnacji z programów wsparcia (jak QE), oraz wychodzenia ze środowiska ultraniskich stóp procentowych. Jeżeli ten proces będzie odbywał się natomiast w zrównoważony i etapowy sposób, to nie powinno to być powodem do nadmiernej zmienności

      i nerwowości na rynkach.

      Reflacja, co to takiego i czy możemy na tym zbudować strategię?

      Reflacja to nic innego jak zwiększanie skali inflacji, możemy powiedzieć, że jej wyraźne przyspieszenie. Często ma to miejsce po okresie wcześniejszych zaburzeń w gospodarczych trendach wywołanych nieoczekiwanymi wydarzeniami. Reflacja to tym samym powrót do wcześniejszej inflacyjnej normalności.

      W ostatnich tygodniach możemy zaobserwować coraz większą dyskusję wokół tego,

      czy banki pozwolą na czasowe przestrzelenie się inflacji ponad wyznaczony cel i na ile takie działania nie są nazbyt ryzykowne. Wyobraźmy sobie jednak sytuację w której po okresie gigantycznego szoku wywołanego pandemicznymi lockdownami, globalna gospodarka zaczyna doświadczać kolejnego poważnego problemu.

      Reklama

      Jest nim szybko odradzający się popyt w sytuacji znacznie wolniejszego dostosowania się podaży za sprawą zaburzeń przy wznawianiu produkcji, będących w dużej mierze wynikiem utrzymującego się nadal pandemicznorestrykcyjnego chaosu na świecie (skutkującego chociażby nieraz gigantycznymi problemami w łańcuchu dostaw).

      To będzie jeden z głównych argumentów za dalszym przyspieszeniem inflacji w najbliższych miesiącach, w połączeniu oczywiście z elementami statystycznej bazy z załamania w zeszłym roku (przykładem jest chociażby gigantyczne odbicie cen ropy naftowej na światowych rynkach).

      Później jednak sytuacja powinna się normować,

      powrót mocy produkcyjnych do tych sprzed pandemii powinien zacząć równoważyć relacje popytu i podaży. Tyle, czy aby na pewno możemy na to liczyć? Widać, że świat postawił na szczepionki i ich powodzenie, tyle że wystarczająca podaż „dopracowanych farmaceutycznie” produktów może pojawić się dopiero w latach 202223. Dopiero wtedy pozwoli ona na skuteczne ograniczenie i wyeliminowanie nadmiaru potencjalnych mutacji koronawirusa poprzez powszechną dostępność szczepień w każdym miejscu na świecie.

      Reasumując, istnieje pewne ryzyko,

      że przestrzelenie się inflacji w niektórych krajach może w najbliższych miesiącach okazać się nazbyt wyraźne prowadząc do nasilenia się spekulacji, co do wymaganej odpowiedzi banku centralnego poprzez szybkie wycofanie programów luzowania ilościowego, oraz presję na podwyżkę stóp procentowych. Decydenci będą ulegać tej presji bardzo niechętnie, być może wielu z nich to się uda. Niemniej może być to jeden z ciekawszych tematów na zbudowanie potencjalnych strategii reflacyjnych, czyli zwrócenia uwagi na takie relacje na rynkach, których stopy zwrotu pokryją koszt utraty wartości pieniądza, jakim jest tak naprawdę inflacja.


      Marek Rogalski

      Marek Rogalski

      Główny analityk walutowy w Domu Maklerskim BOŚ. Ekspert w dziedzinie tematyki związanej z rynkiem FX – swoje długoletnie doświadczenie zdobywał pracując w czołowych domach maklerskich w Polsce (z DM BOŚ związany od 2009 r.), prywatnie inwestor giełdowy od 1994 r. Zdobywca szeregu nagród na najlepiej typującego analityka (Puls Biznesu), ceniony komentator bieżących wydarzeń w ogólnopolskich mediach. 

      Autora możesz obserwować na LINKEDIN TWITTER


      komentarze

      Komentarze

      Sortuj według:  Najistotniejsze

      • Najnowsze
      • Najstarsze

      Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

      Reklama
      Reklama

      Najnowsze

      Polecane