Przy wygasającym w kolejnej dobie rozejmie oznaczałoby to relatywnie szybkie wznowienie kinetycznej części konfliktu i prawdopodobnie silne wzrosty cen ropy naftowej. Krótkoterminowym rozwiązaniem tej kwestii było przedłużenie zawieszenia broni.
>> Czytaj też: Ceny paliw przed kolejnym spadkiem? TACO Trumpa rządzi rynkiem ropy
Na ten krok zdecydowała się (na razie jednostronnie) amerykańska administracja. Prezydent USA ogłosił za pomocą mediów społecznościowych, że rozejm z Iranem będzie obowiązywał do czasu złożenia przez Teheran nowej propozycji zakończenia wojny. Jednocześnie jednak Trump zapowiedział utrzymanie blokady morskiej jako narzędzia wywarcia nacisku na Iran i zmuszenia Islamskiej Republiki do ustępstw.
Iran dostał 3-5 dni, by zakończyć wewnętrzną walkę o władzę
Chociaż zapowiedź przedłużenia rozejmu przez Trumpa wydaje się być bezterminowa, to doniesienia Axios, powołujące się na urzędników USA, mogą przeczyć tej narracji. Informacje uzyskane przez Axios wskazują, że Iran dostał 3-5 dni, by zakończyć wewnętrzną walkę o władzę i wrócić do rozmów pokojowych. Administracja Trumpa nieoficjalnie twierdzi, że trwa otwarty konflikt pomiędzy IRGC, a cywilnymi negocjatorami Iranu.
Według portalu podział wyszedł na jaw w ubiegły piątek, kiedy szef
A. Aragczi ogłosił otwarcie cieśniny Ormuz, a IRGC odmówił wdrożenia tej decyzji i rozpoczął publiczne ataki na niego.
Z punktu widzenia rynku obecnie najważniejsze jest przede wszystkim czy obustronna blokada Cieśniny nie doprowadzi do wznowienia gorącej fazy konfliktu. Pozytywnym przełomem byłoby z kolei ustalenie daty spotkania zespołów negocjacyjnych USA i Iranu.
Mocny odczyt krajowej produkcji przemysłowej
Rodzimy przemysł dość słabo zaczął bieżący rok. Dynamika samego przetwórstwa za pierwsze dwa miesiące była ujemna (-1,3% r/r), a dla agregatu tylko marginalnie przekraczała 0% r/r. Złożyły się na to m.in. kwestie logistycznie związane ze srogą zimą oraz słaby popyt zewnętrzny. Sytuacja odwróciła się w marcu.
Odczyt produkcji wypadł na poziomie 9,4% r/r ponad dwukrotnie przekraczają konsensus oscylujący w pobliżu 4% r/r. Zbliżone tempo wzrostu osiągnęło przetwórstwo przemysłowe (9,1% r/r).
Dezagregując dane i skupiając się na głównych kategoriach wyraźne odbicie po lutym obserwowaliśmy w dziale artykułów spożywczych (11,2% r/r poprz. 4,2% r/r), chemikaliów (9,9% r/r, poprz. -1,3% r/r), tworzyw sztucznych (11,1% r/r, poprz. -1,9% r/r) oraz pojazdów (2,5% r/r, poprz. -1,4% r/r).
Poza przetwórstwem to górnictwo, podobnie zresztą jak w lutym, wspierało łączny wskaźnik (21,1% r/r, poprz. 19,6% r/r). Z ważniejszych kategorii słabo wypadła głównie produkcja wyrobów elektronicznych (-0,7% r/r poprz. 6,4% r/r).

Produkcja mogła być wsparta przez wydarzenia geopolityczne
Oceniamy, że poza nadrabianiem strat z poprzednich dwóch miesięcy produkcja mogła być nieco wsparta przez wydarzenia geopolityczne i obawy, że wojna w Zatoce może negatywnie wpłynąć na łańcuchy dostaw i późniejszy dostęp do półproduktów.
Jednocześnie wynik agregatu za okres styczeń-marzec wypadł na poziomie 2,9% r/r, co zdecydowanie lepiej odpowiada trendowi niż zaburzone pojedynczymi wydarzeniami miesięczne odczyty. Poza tym GUS wczoraj opublikował dynamikę produkcji budowlano-montażowej (PBM).
W tym przypadku większego, jak na towarzyszącą jej zmienność, zaskoczenia nie było (0,4% r/r). W podziale na poszczególne składowe PBM także nie było niespodzianek- relatywnie wysoko wypadła budowa budynków 1,4% r/r natomiast w stagnacji pozostawały inżynieria lądowa i prace specjalistyczne. I kw. dla budowlanki kształtuje się 7% r/r poniżej odczytów z ub.r.

Płace oraz PPI nie wskazują na podwyższoną presję inflacyjną w Polsce
Marcowa dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw wyniosła 6,6% r/r i była zbliżona do rynkowych oczekiwań oraz przeciętnej wartości w całym I kw. (6,2% r/r). Poza agregatem wydarzyło się niewiele.
W przypadku przetwórstwa przemysłowego roczne tempo wzrostu było zbieżne z łącznym odczytem. Analogicznie kształtowała się dynamika płac w kategoriach związanych z usługami – np. w zakwaterowaniu oraz transporcie.
Podtrzymujemy naszą prognozę zakładającą zejście dynamiki płac poniżej 6% r/r w III kw. W przypadku zatrudnienia jego odczyt był delikatnie poniżej oczekiwań (-0,9% r/r vs kons. -0,8% r/r), potwierdzając trend obserwowany od początku roku oraz w poprzednich kwartałach.
Mniej niż można było oczekiwać wzrosły ceny producentów w marcu (1,0% m/m). Poza czynnikami stricte o charakterze zewnętrznym (surowce energetyczne – 7,9% m/m) oraz metale (1,1% m/m) pozostałe kategorie nie odbiegały od wielomiesięcznych trendów.
Dzięki temu łączny indeks cen producentów w ujęciu rocznym utrzymał się w deflacji (-0,8% r/r, poprz. -2,0% r/r). W relacji r/r spadały dalej ceny artykułów spożywczych (-2,8%), a także m.in. odzieży (-4,6% r/r) oraz chemikaliów (-2,0% r/r).

Oceniamy, że zarówno rynek pracy, jak i dynamika PPI nie sugerują, by RPP musiała rozważać konieczność zacieśniania warunków monetarnych. Presja cenowa skoncentrowana jest przede wszystkim w kategoriach związanych z surowcami energetycznymi, a dynamika płac utrzymuje się w zakresie przedpandemicznej zmienności i prawdopodobnie będzie dalej stopniowo się obniżać.
Silna sprzedaż i rynek pracy za Oceanem
Nominalna dynamika amerykańskiej sprzedaży detalicznej za ub.m. wyniosła w USA 1,7% m/m. Łączny wskaźnik był silnie zaburzony podbiciem komponentu paliwowego (15,5 % m/m). Jednak wyłączając ten element oraz inne bardziej zmienne składowe (m.in. auta oraz sklepy budowlane) wzrost dla tak zwanej grupy kontrolnej również był relatywnie wysoki – 0,7% m/m (kons. 0,2% m/m, poprz. 0,6% r/r po korekcie z 0,5% m/m).
Relatywnie mocno wypadła sprzedaż przez Internet (1,0% m/m), a także popyt w sklepach stacjonarnych oferujących elektronikę i wyposażenie mieszkań (0,9% m/m) oraz meble (2,2% m/m). W rezultacie, mimo konfliktu w Zatoce oraz rekordowo niskich nastrojów Amerykanów konsumpcja za Atlantykiem pozostaje względnie mocna.
Prawdopodobnie jednak większym zaskoczeniem niż popyt generowany przez gosp. dom. okazał się tygodniowy odczyt ADP (+55 tys.). Sugeruje on, że gospodarka USA w kwietniu mogła wytworzyć nawet 150-200 tys. etatów w sektorze prywatnym (pobliże 2-letnich szczytów).

Obawy o podaż surowców osłabiły bazowy dług
Przed godziną 14:00 dochodowość 10Y UST kształtowała się w pobliżu 4,26%. O ok 1 pb. podniósł ją silny odczyt ADP. Na relatywnie mocny wynik sprzedaży detalicznej UST już nie zareagowały. W kolejnych godzinach presję na amerykański dług generowały już wydarzenia geopolityczne.
Brak doniesień o wylocie wiceprezydenta Vanca do Islamabadu wskazywał, że szanse na wznowienie rozmów pokojowych maleją (szeroko cały proces i jego genezę opisał Axios. W rezultacie wieczorem środek Treasuries testował poziom 4,31%.
Gdy okazało się, że Amerykanie wydłużyli okres rozejmu nastąpiło lekkie zmniejszenie napięcia.
Ostatecznie krzywa UST przesunęła się w górę o 6, 4 oraz 1 pb. do odpowiednio 3,78% (2Y), 4,30% (10Y) oraz 4,89% (30Y). Analogiczny przebieg miała sesja na Bundzie, choć presja na krótki koniec była mniejsza niż za Oceanem.
Finalnie zmiana dochodowości na głównych węzłach niemieckiej krzywej wyniosła +4, +2 oraz +2 pb. do odpowiednio 2,51% (2Y), 3,01% (10Y) oraz 3,55% (30Y).
Sesja w Azji przyniosła marginalny spadek 10Y UST – do poziomu 4,29%. Rynek, zgodnie z informacjami Axios, może potencjalnie dać kilka dodatkowych dni na powrót do negocjacji pomiędzy USA a Iranem. Jednak brak przełomu do weekendu to ryzyko presji na osłabienie Treasuries oraz Bunda.
Czynniki zewnętrzne osłabiały SPW
Krajowy dług nie reagował na poranne odczyty GUS (szczegóły w poprzednich akapitach). Presja na rodzime obligacje pojawiła się wczesnym popołudniem, gdy szansa na wznowienie negocjacji w Islamabadzie malała.
Nie obserwowaliśmy jednak wzrostu awersji do ryzyka na aktywach. Marża ASW nawet obniżyła się o 2 pb. do 89 pb dla 10-letniego tenora. Ostatecznie na głównych węzłach zmiana rentowności SPW wyniosła +3, +5 oraz +4 pb. do odpowiednio 4,25% (2Y), 4,83% (5Y) oraz 5,44% (10Y).
Sygnały z rynków bazowych oraz ropy naftowej nie sugerują dalszych wzrostów dochodowości SPW. Jednocześnie dzisiejszy kalendarz makro jest praktycznie pusty. Oceniamy dodatkowo, że środa nie przyniesie przełomu na Bliskim Wschodzie, co powinno stabilizować długi koniec POLGB w przedziale 5,40-5,45%.
Amerykańska waluta już rano delikatnie zyskiwała na wartości. Skala aprecjacji po południu wyraźnie się jednak zwiększyła. Wtedy wzrosty cen ropy naftowej podnosiły rentowności UST przy relatywnie spokojnym zachowaniu się m.in. Bunda.
Rosnący spread pomiędzy dochodowością amerykańskich i niemieckich papierów (na krótszych tenorach) popchnął indeks dolara o 0,4% w górę.
Sprzyjało to spadkom EURUSD w stronę 1,1730-50. W przypadku pozostałych par powiązanych z euro zmienność była znacznie mniejsza.
Start europejskich notowań przebiega w pobliżu 1,1750 USD za euro.
Oceniamy, że obecnie potencjał deprecjacyjny pary pozostaje ograniczony.
Dopiero wyraźny wzrost awersji do ryzyka mógłby sprowadzić EURUSD niżej.
Euro w pobliżu 4,24 zł
Wzrosty cen ropy naftowej spowodowane brakiem rozmów pokojowych w Islamabadzie nieco przeceniały waluty w regionie.
Najbardziej było to widoczne w przypadku forinta (EURHUF wzrósł o 0,6%).
Złoty oraz czeska korona reagowały słabiej –
przesunął się w górę o 0,2% (4,24), a EURCZK aprecjonowała o 0,1%.
W scenariuszu bazowym nadal zakładamy stabilizację wyceny złotego w zakresie wahań minionych dni (4,2250-4,2450).
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję