Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Spis treści

  1. Opublikowany w piątek raport z rynku pracy USA pokazał wzrost zatrudnienia o 266 tys
    1. Jeśli dołożymy do tego fakt,
        1. Zwykle presja inflacyjna w przypadku rynków rozwiniętych jest dla waluty korzystna,
          1. Trzeba przyznać,

            Druga połowa ubiegłego tygodnia przyniosła lawinowe osłabienie się amerykańskiego dolara. Po części jest to efekt słabszych danych z rynku pracy USA, ale w większej mierze podejścia Fed do ryzyka wzrostu inflacji. Tymczasem dane o kwietniowej inflacji poznamy w tę środę.

            Opublikowany w piątek raport z rynku pracy USA pokazał wzrost zatrudnienia o 266 tys

            Oczywiście nie są to katastrofalne dane, ale rynek liczył na niemal milion oraz dalszy spadek stopy bezrobocia, co potwierdziłoby ekspresowe tempo ożywienia amerykańskiej gospodarki. Dlatego niewielki wzrost stopy bezrobocia (z 6 do 6,1%) oraz sporo mniej nowych miejsc pracy zostało przyjęte jako rozczarowanie. Należy pamiętać, że dane z rynku pracy mają bardzo zmienny charakter. Szacunek dotyczy ilości zatrudnienia, a przy jego poziomie przekraczającym 144 miliony nie trudno o błąd rzędu kilkaset tysięcy.

            Jeśli dołożymy do tego fakt,

            że płace w USA w kwietniu były o ponad 8,5% wyższe niż przed dwoma laty okaże się, że sytuacja z popytowego punktu widzenia wcale nie jest zła – dochody z pracy są już najwyższe w historii, a przecież gospodarstwa domowe otrzymują także potężne transfery. To zachowanie Fed wywołało taką a nie inną reakcję rynku. Zaraz po publikacji Neil Kashkari wystąpił w telewizji Bloomberg, wznosząc się na nowe wyżyny cynizmu. Wyraźnie cieszył się ze słabszych danych dając jasno do zrozumienia, że dzięki temu Fed będzie mógł dłużej utrzymać dodruk, a to wszystko oczywiście z myślą o najuboższych.

            Zwykle presja inflacyjna w przypadku rynków rozwiniętych jest dla waluty korzystna,

            bo rynek interpretuje ją jako preludium do wyższych stóp procentowych. Jeśli jednak Fed będzie ignorować rosnącą inflację, efekt będzie odwrotny i te obawy wywindowały notowania EURUSD w pobliże poziomu 1,22, zaś kurs

            USDPLN
            USD/PLN
            3.79
            -0.12 %
            1 tydzień
            -2.06 %
            1 miesiąc
            -6.14 %
            1 rok
            -4.91 %
            5 lat
            -6.84 %
            dzięki temu spadł poniżej 3,75. Indeks dolara zbliża się do poziomu 90, który kilkukrotnie zatrzymywał osłabienie amerykańskiej waluty, jest to zatem bardzo ciekawe miejsce przed arcyważnymi danymi z USA o kwietniowej inflacji (środa, 14:30).

            Trzeba przyznać,

            że złotemu pomógł wreszcie prezes Glapiński, dopuszczając możliwość podniesienia stóp procentowych, choć bez wskazania na konkretny termin. Wydaje się, że Rada przestraszyła się nieco inflacji, która w Polsce być może już w maju przekroczy poziom 5%. Choć nadal nie wiemy, kiedy dokona się zwrot w polityce pieniężnej, RPP zmieniła retorykę, a to już dużo.

            Dziś o 9:50 euro kosztuje 4,5522 złotego, dolar 3,7499 złotego, frank 4,1595 złotego zaś funt 5,2752 złotego.   

            Reklama

            Przemysław Kwiecień

            Przemysław Kwiecień

            Główny Ekonomista X-Trade Brokers. Doktor nauk ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent UW i London Metropolitan University (tytuł MSc). Najlepszy analityk makroekonomiczny 2014 roku według NBP, Rzeczpospolitej i Parkietu. Wielokrotnie w czołówce rankingów prognoz walutowych agencji Bloomberg.

            Autora możesz obserwować na LINKEDIN | TWITTER


            komentarze

            Komentarze

            Sortuj według:  Najistotniejsze

            • Najnowsze
            • Najstarsze

            Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

            Reklama
            Reklama

            Najnowsze

            Polecane