Reklama
Kurs euro:  4.32
Kurs dolara:  4.02
Kurs funta:  5.12
Kurs franka:  4.55
Ceny w Polsce:
Inflacja:  2.5%
Stopa NBP:  5.75%
Cena Pb95:  6.57
Cena ON:  6.58
Cena węgla:  1100
Kurs euro:  4.32
Kurs dolara:  4.02
Kurs funta:  5.12
Kurs franka:  4.55
Ceny w Polsce:
Inflacja:  2.5%
Stopa NBP:  5.75%
Cena Pb95:  6.57
Cena ON:  6.58
Cena węgla:  1100

Masz ciekawy temat? Napisz do nas

twitter
youtube
facebook
instagram
linkedin
Reklama
Reklama

inflacja pełzająca

Druga połowa ubiegłego tygodnia przyniosła lawinowe osłabienie się amerykańskiego dolara. Po części jest to efekt słabszych danych z rynku pracy USA, ale w większej mierze podejścia Fed do ryzyka wzrostu inflacji. Tymczasem dane o kwietniowej inflacji poznamy w tę środę.

Opublikowany w piątek raport z rynku pracy USA pokazał wzrost zatrudnienia o 266 tys

Oczywiście nie są to katastrofalne dane, ale rynek liczył na niemal milion oraz dalszy spadek stopy bezrobocia, co potwierdziłoby ekspresowe tempo ożywienia amerykańskiej gospodarki. Dlatego niewielki wzrost stopy bezrobocia (z 6 do 6,1%) oraz sporo mniej nowych miejsc pracy zostało przyjęte jako rozczarowanie. Należy pamiętać, że dane z rynku pracy mają bardzo zmienny charakter. Szacunek dotyczy ilości zatrudnienia, a przy jego poziomie przekraczającym 144 miliony nie trudno o błąd rzędu kilkaset tysięcy.

Jeśli dołożymy do tego fakt,

że płace w USA w kwietniu były o ponad 8,5% wyższe niż przed dwoma laty okaże się, że sytuacja z popytowego punktu widzenia wcale nie jest zła – dochody z pracy są już najwyższe w historii, a przecież gospodarstwa domowe otrzymują także potężne transfery. To zachowanie Fed wywołało taką a nie inną reakcję rynku. Zaraz po publikacji Neil Kashkari wystąpił w telewizji Bloomberg, wznosząc się na nowe wyżyny cynizmu. Wyraźnie cieszył się ze słabszych danych dając jasno do zrozumienia, że dzięki temu Fed będzie mógł dłużej utrzymać dodruk, a to wszystko oczywiście z myślą o najuboższych.

Zwykle presja inflacyjna w przypadku rynków rozwiniętych jest dla waluty korzystna,

bo rynek interpretuje ją jako preludium do wyższych stóp procentowych. Jeśli jednak Fed będzie ignorować rosnącą inflację, efekt będzie odwrotny i te obawy wywindowały notowania EURUSD w pobliże poziomu 1,22, zaś kurs USDPLN dzięki temu spadł poniżej 3,75. Indeks dolara zbliża się do poziomu 90, który kilkukrotnie zatrzymywał osłabienie amerykańskiej waluty, jest to zatem bardzo ciekawe miejsce przed arcyważnymi danymi z USA o kwietniowej inflacji (środa, 14:30).

Trzeba przyznać,

Reklama

że złotemu pomógł wreszcie prezes Glapiński, dopuszczając możliwość podniesienia stóp procentowych, choć bez wskazania na konkretny termin. Wydaje się, że Rada przestraszyła się nieco inflacji, która w Polsce być może już w maju przekroczy poziom 5%. Choć nadal nie wiemy, kiedy dokona się zwrot w polityce pieniężnej, RPP zmieniła retorykę, a to już dużo.

Dziś o 9:50 euro kosztuje 4,5522 złotego, dolar 3,7499 złotego, frank 4,1595 złotego zaś funt 5,2752 złotego.   

Czytaj więcej