Nasdaq Composite i S&P500 zaliczyły spadki do 4,52%, DAX nawet do 7,37%
Z perspektywy końca kolejnego tygodnia doskonale widać, iż najważniejsze indeksy negatywnie korelowały z ceną ropy crude, która w kontekście zwiększonej zmienności przekroczyła pułap 100 dolarów za baryłkę.
Odpowiedzią na ryzyko szoku paliwowego był spadek DJIA o 1,99 procent i cofnięcie Nasdaqa Composite o 1,26 procent, gdy szeroki S&P500 oddał 1,60 procent. W przypadku rynków europejskich do odnotowania jest spadek niemieckiego DAX-a o 0,61 procent i cofnięcie francuskiego CAC o 1,03 procent. Zmiany procentowe głównych indeksów mogą jawić się jako skromne, ale nie ma wątpliwości, iż zakończony tydzień był okresem kontynuacji przecen w tygodniu poprzednim, co zaowocowało powiększeniem marcowych strat najważniejszych średnich.
W takim ujęciu drugi tydzień wojny na Bliskim Wschodzie powiększył stratę DJIA do 5,91 procent i spadki Nasdaqa Composite oraz S&P500 do 4,52 procent, gdy w Europie strata DAX-a została poszerzona do 7,37 procent przy cofnięciu CAC powiększonym do 7,80 procent.
Kolejny tydzień wojny coraz bardziej miesza na rynkach
W drugim tygodniu wojny w centrum uwagi stanęło zamknięcie przez Iran żeglugi w Cieśninie Ormuz, ale nie ma też wątpliwości, iż inwestorzy niepokoją się też przeniesieniem konfliktu na infrastrukturę paliwową w regionie Bliskiego Wschodu. W kolejce ryzyk gotowych do materializacji czeka zamknięcie żeglugi na Morzu Czerwonym przez Huti z Jemenu zdolnych do kontrolowania ruchu w Cieśninie Bab al-Mandab, co oznaczałoby też zamknięcie ruchu statków przez Kanał Sueski.
Całość sumuje się w coraz większe zaniepokojenie inwestorów już nie tylko szokiem paliwowym, ale także kolejnym zachwianiem się stabilności łańcuchów dostaw naruszonych wcześniej przez pandemię i wojnę celną prezydenta USA.
Ostatni element wprost wiąże się z ryzykiem wzrostu inflacji i niemożnością szybkiej pomocy gospodarkom przez zmiany w polityce monetarnej banków centralnych. Inaczej rzecz ujmując, kolejny tydzień wojny na Bliskim Wschodzie spowodował, iż przed giełdami stanęło zadanie wycenienia trwalszych szkód niż tylko krótkookresowy skok cen surowców energetycznych.
W istocie, krótkookresowy szok paliwowy jest stosunkowo łatwy do opanowania uwolnieniem rezerw przez największych konsumentów, ale przy przedłużonym konflikcie i zniszczeniach w infrastrukturze paliwowej w rejonie Zatoki Perskiej oraz rozlaniu się konfliktu na kolejny szlak handlowy konieczność wyceny ryzyka recesji będzie nie tyle scenariuszem potencjalnym, co koniecznym.
Zaniepokojenie cenami ropy i gazu ziemnego
Patrząc w krótszej perspektywie, zbliżone zmiany procentowe indeksów w skali dwóch ostatnich tygodni pozwalają odnotować, iż na rynkach rządzą korelacje i gra w kontekście zaniepokojenia cenami surowców energetycznych, z ropą i gazem ziemnym na czele. W praktyce, warto oczekiwać dalszej korelacji rynków akcji z rynkiem ropy i stale obecnego skupienia uwagi na dynamice wymian ciosów między Iranem i USA/Izraelem. Na chwilę obecną, scenariuszem bazowym jest raczej dalsza eskalacja konfliktu niż jego zakończenie czy zamrożenie, więc warto liczyć się z ryzykiem pogłębienia spadków przez najważniejsze indeksy światowe.
W ramach przecen powinno zacząć pojawiać się nieco większe różnicowanie rynków, które mogą być mniej lub bardziej narażone na przedłużony konflikt, ale też nie warto tracić z pola uwagi faktu, iż jakiekolwiek nadzieje na zakończenie wojny będą przyjmowane euforycznie. W praktyce, od rynków należy oczekiwać podtrzymania ostatniej zmienności, która będzie owocowała nadziejami na zakończenie spadków, jak również powrotem obaw o kondycję globalnej gospodarki.
Skrócenie konfliktu będzie oznaczało, iż dwutygodniowe przeceny okażą się okazją do zakupów, gdy przedłużenie wojny i jej eskalacja będą zaproszeniem do zakładania negatywnych scenariuszy – zarówno rynkowych, jak i gospodarczych - których dziś nie ma w cenach.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję