- Jak rósł w siłę?
- Czemu nie warto już dokupować dolarów?
- W jakie waluty warto zainwestować?
Za dolarem kilka owocnych tygodni
Od momentu zwycięstwa Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich mogliśmy zaobserwować euforię wokół amerykańskiej giełdy, gospodarki, jak również waluty. Jeśli spojrzymy na indeks dolara amerykańskiego (DXY), spostrzeżemy, że przez półtora miesiąca jego kurs skoczył o aż 6%. Trzeba jednak przyznać, że połowa tego ruchu miała miejsce jeszcze przed wyborami w USA, a dopiero zwycięstwo Trumpa dodało nowego paliwa do zwyżki USD.
A jak to przekłada się na konkretne waluty? Sprawdźmy, ile trzeba było za nie zapłacić w dolarach przed ogłoszeniem zwycięstwa Trumpa i jak ta cena zmieniła się przez kolejne kilka tygodni. Kurs dolara do złotego na początku listopada sięgnął poziomu 4,00 PLN. Później podskoczyl do nawet 4,17 PLN, ale dziś USD/PLN jest na 4,05 PLN.
Pod koniec października kosztował 1,30 dolara. Dziś, by go kupić, wystarczy już 1,27 dolara. Podobnie było w przypadku
względem dolara.
Tuż przed wyborami euro kosztowało 1,08-1,09 dolara, a kilka tygodni później już 1,05.
Tak ten globalny trend tłumaczył specjalnie dla FXMAG Daniel Kostecki, analityk rynków finansowych CMC Markets:
Obserwujemy prawdopodobnie globalną rotację kapitału do USA. Czyli wszyscy już wiedzą, że Europa czy rynki wschodzące, zwłaszcza eksporterzy do USA, będą mieć problemy przez cła, zatem migrują do dolara i na rynek USA - skomentował Daniel Kostecki dla FXMAG.
Czytaj także: Coś takiego na giełdzie nie wydarzyło się od 75 lat. Historia dzieje się na naszych oczach
Ekspert ostrzega przed dolarem
W obliczu tylu pozytywnych informacji i korzystnych kursów pewnie wiele osób, nawet niedoświadczonych w inwestowaniu, mogłoby się teraz decydować na lokowanie kapitału akurat w tej walucie. Jak się okazuje, obecnie to już nie najlepszy moment. Tak przynajmniej uważa analityk David Adams z Morgan Stanley. Ten w depeszy do swoich klientów napisał ostatnio wprost, że to czas, by sprzedawać dolary. Ale dlaczego?
Ekspert tłumaczy, że waluta rosła w siłę z uwagi na potencjalny rozwój amerykańskiej ekonomii pod skrzydłami administracji Donalda Trumpa. Zauważa przy tym, że znaczna większość tych "pozytywnych wiadomości" została już przez rynek zindeksowana. Adams zwraca też uwagę na to, że inwestorzy przeszacowali skalę, intensywność i dynamikę zmian, które mają zajść za kadencji Donalda Trumpa. Ten bowiem już przy okazji wcześniejszej prezydentury udowodnił, że nie zawsze jest w stanie "dowieźć" swoje zapowiedzi.
Chociaż ogłoszenia dotyczące polityki handlowej mogą nastąpić stosunkowo szybko, ich wdrażanie będzie prawdopodobnie wolniejsze, a ich zakres węższy, niż oczekuje wielu inwestorów, przy czym ograniczenia handlowe skupiają się głównie na Chinach - wyjaśnia Adams
Jednocześnie fachowiec sugeruje, w które waluty lepiej zainwestować. Wskazuje funta brytyjskiego i dolara australijskiego, bo akurat obydwa te państwa nie powinny aż tak odczuć nowej polityki celnej USA. Ekspert z nadzieją patrzy też w kierunku euro, zaznaczając, że wszystko złe, co miało odbić się na walucie, jest już za nią. W związku z tym prognozuje umocnienie EUR w 2025 roku.
Czytaj także: Polska liderem wstydliwego rankingu. Żaden duży kraj nie ma tak nieefektywnego rządu, ocenia Bank Światowy
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję