Reklama
Reklama
Reklama

Publiczna „pyskówka” Conotoxii z KNF: znikome szanse, żeby sprawa cofnięcia licencji rozeszła się po kościach

Komisja Nadzoru Finansowego jest dość pozytywnie nastawiona do zawierania układów, ale nie doszło do tego w sprawie Conotoxia/Cinkciarz. Dlaczego? Publiczna polemika Conotoxii zarzucająca KNF braki jakościowe postępowania w sprawie KIP nie prowadzi do niczego dobrego. Rozmawiamy z Rafałem Wojciechowskim, adwokatem, partnerem i szefem działu prawa rynku kapitałowego kancelarii prawnej Filipiak Babicz Legal. Specjalnie dla FXMAG (część II).

Publiczna polemika Conotoxii zarzucająca KNF braki jakościowe postępowania w sprawie KIP nie prowadzi do niczego dobrego
Opracowanie FXMAG
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop
  • Grupa kapitałowa Conotoxia może szukać rozwiązań, żeby udrożnić kanały transferu pieniądza po utracie statusu krajowej instytucji płatniczej
  • Istnieje znikome prawdopodobieństwo, aby publiczna „gorąca” polemika spółki z KNF doprowadziła do złagodzenia stanowiska nadzorcy 
  • KNF złożyła do poznańskiej prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa oszustwa w internetowym systemie wymiany walut, lecz szczegóły zarzucanych czynów nie są znane
  • Kontynuujemy rozmowę z Rafałem Wojciechowskim, ekspertem od prawa rynku kapitałowego. Z pierwszą jej częścią można zapoznać się tutaj: Co wiemy o sprawie Conotoxia/Cinkciarz? Adwokat Rafał Wojciechowski dla FXMAG

 

Marcin Kuchciak (MK): Cinkciarz, wchodzący w skład grupy kapitałowej Conotoxia, może dalej świadczyć usługi wymiany walut. W związku z decyzją KNF w sprawie cofnięcia zezwolenia Conotoxia sp. z o.o. na świadczenie usług płatniczych w charakterze krajowej instytucji płatniczej nie będzie miał jednak już możliwości oferowania usług polegających na transferze środków do innego niż klient kantoru odbiorcy (np. na rachunek swojego zagranicznego kontrahenta lub rachunek do spłaty kredytu hipotecznego w banku), co umożliwiał mu fakt bycia agentem spółki Conotoxia. W swoim oświadczeniu KNF ujawnia, że nie wyklucza to jednak możliwości zawarcia przez Cinkciarza analogicznej umowy z innym dostawcą usług płatniczych, który usługi takie uprawniony jest świadczyć. Jakie inne rozwiązania wchodzą w grę, żeby „udrożnić” zdolności przesyłu pieniądza przez Cinkciarza?

Rafał Wojciechowski (RW): Oczywiście, zamiast własnej infrastruktury, Cinkciarz.pl może korzystać z usług podmiotów trzecich. Będzie to oczywiście powodowało trudności organizacyjne, podwyższenie kosztów działalności oraz konieczność dostosowania do modelu prowadzenia działalności przez ten podmiot trzeci. Docelowo może to być rozwiązanie. Należy jednak pamiętać, że ów podmiot trzeci musi działać niezależnie i na własne ryzyko, licząc się z wysoką ekspozycją ryzyka na jednego klienta. Nie jest to więc idealna sytuacja dla Cinkciarza, ale na pewno jest to jakieś wyjście. 

Teoretycznie możliwe jest też przejęcie innej KIP, lecz wymagałoby to braku sprzeciwu po stronie KNF i trwałoby na pewno wiele miesięcy. 

Z perspektywy rynku, powinniśmy jednak życzyć Cinkciarzowi, aby szybko poradził się z problemem i kontynuował prowadzenie działalności bez opóźnień.

 

Reklama

Zobacz również: Jak KNF walczy z nielegalnym doradztwem inwestycyjnym

 

MK: Dzień po wypowiedzeniu się w sprawie przez KNF swoje oświadczenie publikuje Conotoxia (zobacz jej tutaj). Spółka zakwestionowała jakość postępowania administracyjnego prowadzonego przez KNF – dotyczyło to m.in. terminu przeglądania akt sprawy, ujawniania publicznego nałożonej na Conotoxię sankcji. Moim zdaniem taka „pyskówka” nie prowadzi do niczego dobrego. Jaki epilog mogą mieć te zarzuty Conotoxii, gdyby okazały się słuszne? 

RW: W nomenklaturze prawniczej – taka decyzja jest kwintesencją tzw. ryzyka operacyjnego. Sposób zarządzania tym ryzykiem może być różny, w tym można wydać publiczne oświadczenie. Nie sądzę jednak, aby taka próba zmiany punktu widzenia organu wskutek publicznych i dość mocnych oświadczeń, odniosła skutek. Komisja nie zmieni decyzji z uwagi na oświadczenia, a co najwyżej w ramach prowadzonego postępowania w II instancji lub wskutek działania sądu. 

Jeśli zarzuty Conotoxii okażą się słuszne, to KNF może zmienić swoją decyzję w ramach kontroli administracyjnej po złożeniu wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Jeśli natomiast rację przyzna jej dopiero sąd i w konsekwencji decyzja ostatecznie zniknie z obrotu prawnego – trudno wyobrazić sobie, po tak długim czasie, powrót do normalnej działalności operacyjnej. 

Będziemy wtedy rozważać odpowiedzialność odszkodowawczą Skarbu Państwa, ale takie procesy są rzadkie i jeszcze rzadziej kończą się powodzeniem. Musiałyby to być naprawdę istotne naruszenia organu nadzoru, a już postawione zarzuty Komisja odpiera. Takimi istotnymi naruszeniami nie będą nawet naruszenia art. 10 kpa (brak możliwości wypowiedzenia się co do zebranego materiału) lub art. 15d ustawy o usługach płatniczych, jeśli na końcu decyzja się ostanie. 

Reklama

Zobacz również: KNF wszczyna postępowanie! Największym bankom grożą wielomilionowe kary

MK: W tej całej sprawie zastanawia mnie jeszcze jedno. Przecież Conotoxia pewnie była w stanie „czytać między wierszami”. I domyślić się, co się święci. Czyli, w jak bardzo niepożądanym kierunku idzie postępowanie prowadzone przez KNF. I posypać sobie głowę popiołem, a w efekcie spróbować zawrzeć z nadzorcą układ. Jest już przecież kilka przypadków, gdy KNF poszedł na kompromis i zawarł ugodę. Można ją zawrzeć w końcu na każdym etapie postępowania. 

RW: Doświadczeni prawnicy potrafią z łatwość rozpoznać, „dokąd” zmierza postępowanie. Jestem daleki od stwierdzenia, że Conotoxia nie przewidywała więc takiego scenariusza. Być może traktowała go jako potencjalny lub mniej prawdopodobny od sankcji pieniężnych. 

Moje doświadczenie obejmuje zawierane z KNF układy. I mogę śmiało powiedzieć, że Komisja jest dość pozytywnie nastawiona do ich zawierania, jednak muszą być spełnione stosowne przesłanki z ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, w tym spółka w zakresie naruszenia objętego danym postępowaniem musiałaby zaprzestać naruszania prawa albo musiałaby usunąć stan niezgodności z prawem oraz konieczne byłoby ujawnienie KNF wszelkich istotnych okoliczności dotyczących naruszenia objętego danym postępowaniem, w tym współdziałające w naruszeniu osoby lub inne podmioty. 

Wynika z tego, że spółka mogła nie złożyć stosownego wniosku albo go złożyła, przy czym Komisja odmówiła zawarcia układu z uwagi na wskazaną całkowitą utratę zaufania do podmiotu (brak zapewnienia w przyszłości ostrożnego i stabilnego zarządzania – Komisja nie jest zobowiązana do zawarcia układu, może to zrobić) albo uznała, że wskazane wyżej przesłanki w tej sprawy nie zostały lub nie mogły być spełnione. Układ ponadto na etapie jego zawierania wymaga spełnienia dalszych przesłanek i złożenia oświadczeń, co również mogło być przyczyną braku jego zawarcia.

Zobacz również: Dlaczego rynek nie reaguje na ważne wiadomości? Prawda o dyskontowaniu informacji

Reklama

MK: Całość omawianego przypadku domyka jeszcze fakt złożenia przez KNF zawiadomienia do poznańskiej prokuratury o podejrzeniu przestępstwa oszustwa w internetowym systemie wymiany walut. A zatem można zastanawiać się, czy aby nie chodzi o Cinkciarz.pl. Oszustwo to jedno z cięższych przestępstw białych kołnierzyków, które można popełnić na rynku finansowym. Co dokładnie wzbudziło podejrzenia trudno powiedzieć, ponieważ prokuratura nie podzieliła się szczegółami. Wygląda więc na to, że sprawa Conotoxia/Cinkciarz.pl pozostanie jeszcze z nami przed długi, długi czas.

RW: Złożenie zawiadomienia do prokuratury jest dość często praktyką KNF, jeśli identyfikuje ona potencjalne spełnienie znamion czynu zabronionego. Nie oznacza to jednak, że do niego doszło. Statystyki pokazują, że wiele takich zawiadomień nie kończy się skazaniem, a czasem choćby postawieniem zarzutów. 

Z drugiej jednak strony zawiadomienia Komisji jako podmiotu wyspecjalizowanego są bardzo poważnie traktowane przez organy ścigania i podlegają szczegółowemu sprawdzeniu. 

Za wcześnie jednak, by oceniać, co mogło wzbudzić podejrzenia KNF, znane nam naruszenia mają charakter administracyjny, a spełnienie znamion oszustwa wymaga ustalenia m.in. umyślnego wprowadzenia w błąd lub wyzyskania błędu klienta i doprowadzenie go do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w celu uzyskania korzyści majątkowej. 

Stawianie takich zarzutów wiąże się z wysokim zagrożeniem karą pozbawienia wolności dla kierujących działalnością takiego podmiotu, toteż śledztwo prokuratury musi być dokładne i bardzo solidnie udokumentowane, aby takie zarzuty mogły się zmaterializować. 

Powtarzam jednak, że na dzisiaj w przestrzeni publicznej nie istnieją żadne informacje, które mogłyby uzasadniać spełnienie znamion tego przestępstwa, a dodatkowo zasada domniemania niewinności nakazuje nam traktować tę sprawę jedynie w kategoriach naruszenia administracyjnego i liczyć, że pomimo decyzji Komisji Nadzoru Finansowego żaden z klientów nie zostanie ostatecznie poszkodowany i wszelkie środki zostaną w pełni wypłacone. 

Reklama

Brak takiego poszkodowania niemal z automatu wykluczy nam również możliwość przypisania przestępstwa oszustwa i powinno zakończyć bez zarzutów postępowanie karne. 

A to wszystko oczywiście, jeżeli wspomniane zawiadomienie dotyczy faktycznie Cinkciarza/Conotoxii. Bo tego oczywiście nie wiemy.

 

MK: 12 listopada br. Cinkciarz.pl poinformował, że najpierw dokona przekształcenia formy prawnej ze sp. z o.o. do spółki akcyjnej. Jest to podyktowane zamiarem ubiegania się o licencję bankową na obszarze UE. No to rozłóżmy ten plan na czynniki pierwsze. W pierwszym przypadku wszystko zależy de facto od spółki. Ile orientacyjnie potrwa proces przekształcenia?

RW:  Proces przekształcenia ma charakter techniczny i nie powinien trwać dłużej niż 3-6 miesięcy. Oczywiście wszystko jest zależne od stopnia skomplikowania działalności spółki przekształcanej oraz aktywności sądu rejestrowego. Krótszy termin jest możliwy do osiągnięcia, ale i dłuższy nie będzie świadczył o błędach lub nieprawidłowościach.

MK: OK, mamy już wpis do rejestru, spółka akcyjna może funkcjonować w obrocie gospodarczym. Teraz, zgodnie z planami pozostaje, spróbować uzyskać licencję bankową, co niewątpliwie udrożniłoby utracony kanał transferu pieniądza po odebraniu przez KNF zezwolenia na KIP. Nie wiadomo, o jakiej jursdykcji wspólnotowej myśli spółka. Gdzie najłatwiej i najszybciej można dostać licencję bankową w UE? Mnie przychodzi do głowy Litwa, gdzie minimalny kapitał zakładowy dla banku uniwersalnego to 5 mln EUR (specjalistycznego banku 1 mln EUR), a licencja daje dostęp do SEPA i gwarancję ochrony depozytów do kwoty 100 tys. EUR.

Reklama

RW: Zyskanie „licencji bankowej” w żadnym kraju UE nie jest procesem prostym. Banki, jako podmioty o szczególnym zaufaniu społecznym muszą spełnić szereg kryteriów, również niewymiernych. Każdy z krajów może narzucić własne wymogi w tym zakresie i nie identyfikuję państwa, w którym byłoby to znacząco ułatwione, choć rzeczywiście próg wejścia na Litwie jest znacząco niższy niż w Polsce. 

Diabeł jednak tkwi w szczegółach i kryteriach ocennych, jakie może dany organ zastosować. Dodatkowo, oprócz posiadania statusu banku w państwie członkowskim UE, nie należy zapominać o stosownym uprawnieniu do prowadzenia działalności na terenie Polski. Ta może być wykonywana poprzez oddział lub jako działalność transgraniczna. 

Oba te sposoby działania są obwarowane dodatkowymi wymogami, w tym kompetencjami Komisji Nadzoru Finansowego, których – mówiąc skrótowo – rolą jest uprzednia weryfikacja takiego banku pod kątem spełnienia kryteriów wymaganych przez prawa polskie oraz uprawnienia nadzorcze Komisji po rozpoczęciu wykonywania działalności.

MK: Problem, który identyfikuję w tym przypadku, to nie w pełni wzorowa reputacja grupy Conotoxia po sporze z naszą KNF, co może mieć niepożądane skutki w kontekście ubiegania się o licencję bankową. Zakładam, że uzyskanie licencji bankowej dla Cinkciarza może poważnie wydłużyć się, ponieważ sprawa będzie dokładnie prześwietlana przez nadzorcę zagranicznego. I wcale nie jest pewne, że uzyskanie licencji to jedynie czysta formalność. Zgodnie bowiem z art. 9 (11) prawa bankowego Litwy proces przyznawania zgody powinien zamknąć się w ciągu 6 miesięcy od złożenia wniosku. Czyli pewnie dochodzimy do wniosku, że to wszystko potrwa.

RW: Tak jak wspomniałem każde państwo może narzucić swoje kryteria dopuszczenia do prowadzenia działalności bankowej, jednak na poziomie wspólnotowym nadzorcy pozostają ze sobą w kontakcie, współpracują ze sobą oraz wymieniają danymi. Termin na zakończenie procesu oczywiście nie oznacza, że po jego upływie decyzja zawsze będzie pozytywna. 

Moje doświadczenia z teoretycznie „łatwymi” jurysdykcjami – również w innych sferach działalności instytucji finansowych – jak Malta, Estonia lub Litwa są takie, że obecnie procesy licencyjne są równie trudne i wymagające jak w Polsce, nawet jeśli warunki wstępne uzyskania zezwolenia są mniej rygorystyczne. 

Każdy z organów nadzoru będzie oceniał potencjalną skalę działalności, ryzyko usług, czy wiarygodność beneficjentów lub członków organów. 

W zakresie reputacji – w grę wchodzi tzw. rękojmia prowadzenia działalności, której wykazanie będzie niezbędne w procesie licencyjnym. Można powiedzieć, że nowoczesne ustawodawstwo europejskie nawet wysuwa reputację na pierwszy plan, tworząc pewien zbiór cech, które muszą spełnić członkowie organów banku, jego istotni akcjonariusze lub wspólnicy. Każdy z krajów może inaczej je dookreślić, lecz oceniając np. kandydatów na członków zarządu banku polska Komisja Nadzoru Finansowego, zgodnie ze swoją metodyką bada, czy w przeszłości danego członka zarządu nie zastosowano sankcji administracyjnych wobec podmiotu, którego działalnością kierował. 

Nie chcę wybrzmieć pesymistycznie, lecz moje doświadczenie uczy, że nadmierny optymizm w sferze uzyskiwania zezwolenia na prowadzenia działalności bankowej nie jest wskazany. Co nie oznacza, że sprawne uzyskanie takiego zezwolenia w jednym krajów Unii nie jest możliwe.

MK: Dziękuję za rozmowę.


Marcin Kuchciak

Marcin Kuchciak

Analityk rynków finansowych ze szczególnym uwzględnieniem konceptu cross-asset w wymiarze międzynarodowym. Od przeszło 30 lat związany zawodowo z rynkiem kapitałowym. Publikował m. in. w Parkiecie, PAP Biznes, Dzienniku Gazecie Prawnej, Profesjonalnym Inwestorze, Subiektywnie o Finansach, ISBiznes.pl, HomoDigital, Home&Market, dot.com. Zwolennik strategii nietradingowych, wykorzystujących instrumenty rynku kasowego i terminowego (głównie opcje).


Tematy

komentarze

Komentarze

Sortuj według:  Najistotniejsze

  • Najnowsze
  • Najstarsze

Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

Reklama
Reklama

Najnowsze

Polecane