Inspektorzy wzięli pod lupę 15 modeli okularów przeciwsłonecznych dostępnych w legalnym obrocie.
Statystyczny dramat, czyli 10 na 15 modeli poza nawiasem normy
Aż 10 z nich zostało zakwestionowanych. To oznacza, że blisko 66,6% przebadanego asortymentu nie spełniało podstawowych kryteriów jakościowych lub formalnych.
Analizując szczegółowo te nieprawidłowości, w 5 przypadkach problemem okazały się wadliwe instrukcje oraz brak rzetelnej informacji dołączonej do produktu. Konsument, wydając swoje pieniądze, dostawał towar bez podstawowego zaplecza informacyjnego. To jednak dopiero wierzchołek góry lodowej, bo prawdziwe zagrożenie kryje się bezpośrednio w samych soczewkach i zastosowanej w nich technologii filtrowania światła.
W 3 modelach okulary posiadały filtr, który drastycznie odbiegał od deklaracji producenta był za niski lub za wysoki. W praktyce oznacza to, że klient płaci za określoną barierę ochronną, a otrzymuje produkt, który albo nie chroni gałki ocznej przed destrukcyjnym promieniowaniem, albo zniekształca obraz w sposób uniemożliwiający komfortowe użytkowanie.
Najbardziej elektryzujący i niebezpieczny okazał się jednak inny zarzut. Dokładnie 2 modele okularów całkowicie zakłócały rozpoznawanie czerwonego koloru w sygnalizacji świetlnej.
Wyobraźmy sobie kierowcę pędzącego z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę, który przez źle skalibrowane, tanie szkła nie dostrzega sygnału „Stop” na skrzyżowaniu. Taki produkt przestaje być gadżetem, a staje się realnym, bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Zobacz również: UOKiK odkrył manipulację opiniami. Planujesz wakacje? Uważaj na popularną platformę turystyczną!
Technologiczne ABC udanego zakupu, czyli szukaj CE i UV400
Jak zatem nie dać się nabrać na designerski szmelc? Przed finalizacją transakcji należy bezwzględnie zweryfikować trzy kluczowe parametry: obecność znaku CE, kategorię filtra oraz jego realną siłę.
Oznaczenie CE, umieszczane najczęściej na wewnętrznej stronie zausznika, to formalna deklaracja producenta, że towar spełnia wyśrubowane normy bezpieczeństwa Unii Europejskiej.
Brak tego symbolu powinien natychmiast dyskwalifikować dany egzemplarz w oczach świadomego klienta. Kolejna kwestia to potężna siła ochrony. Absolutnym i bezkompromisowym standardem rynkowym dla skutecznej ochrony oczu są soczewki wyposażone w filtr UV400.
Taka technologia blokuje niemal 100% szkodliwych promieni słonecznych UVA, UVB oraz UVC. Wszystko poniżej tej wartości to jedynie półśrodki, które nie gwarantują pełnego bezpieczeństwa delikatnej struktury oka.
Zobacz również: UOKiK uderza w znaną firmę! Ponad 2 mln PLN kary. Darmowe produkty firmy wcale takie nie były
Kategorie filtrów pod lupą, czyli pułapka czwartego stopnia
Ostatnim elementem układanki jest właściwy dobór kategorii przyciemnienia, oznaczanej symbolami od CAT 1 do CAT 4. Podczas gdy kategorie 1, 2 oraz 3 idealnie sprawdzają się na miejskich deptakach czy śródziemnomorskich plażach, najwyższa, czwarta kategoria (CAT 4) kryje w sobie poważną pułapkę.
Filtry oznaczane jako CAT 4 gwarantują ekstremalnie wysoką ochronę, dedykowaną na zaśnieżone lodowce czy silnie nasłonecznione tereny wysokogórskie. Zapamiętajmy jednak kluczową zasadę: są one absolutnie nieodpowiednie do prowadzenia pojazdów. Ich stopień przepuszczalności światła jest tak niski, że drastycznie ogranicza pole widzenia kierowcy i uniemożliwia szybką reakcję na drodze.
Kolor szkieł (szary, brązowy czy żółty) reguluje wyłącznie subiektywny komfort widzenia, ale to właściwa kategoria filtra decyduje o naszym życiu za kółkiem. Pełny raport i czarną listę modeli można znaleźć bezpośrednio na stronie UOKiK.
Zobacz również: UOKiK oskarża firmy z Dolnego Śląska! Milionowe kary grożą im za ustalanie płac, benefitów i nie tylko
Źródło: Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję