- Dlaczego z niemiecką gospodarką dzieje się źle?
- Jaki wpływ będą na nią miały decyzje Trumpa?
- Co Niemcy mogą zrobić, żeby sobie pomóc?
Niemiecka gospodarka w kryzysie
Problemy niemieckiej gospodarki nawarstwiają się już od dłuższego czasu. W ubiegłym roku Niemcy zanotowali bowiem najniższy wzrost gospodarczy spośród liderów strefy euro. Mało tego, PKB spadło 0,3%. W efekcie pracę traci dziesiątki tysięcy osób. Niecały miesiąc temu tamtejszy moloch motoryzacyjny, czyli Volkswagen ogłosił, że sytuacja zmusiła go do zamknięcia przynajmniej trzech fabryk. A to tylko jedno z przedsiębiorstw, które w ostatnim czasie muszą podejmować podobne decyzje.
Z czego to wynika? Przyczyn tak poważnego zastoju gospodarczego jest oczywiście wiele, ale w pierwszej kolejności należy wymienić dwa. Jednym z nich są rosnące ceny energii, które generują firmom zwiększone koszty. Te z kolei nie za bardzo mogą być pokryte, bo niemiecka gospodarka, a w szczególności jej odnoga motoryzacyjna przestała być tak konkurencyjna na świecie, choć swego czasu każdy musiał się z nią liczyć.
Nie przeszła ona jednak pozytywnie próby, którą postawiła przed nią rewolucja samochodów elektrycznych. Jak wskazał analityk PFR Andrzej Kochman, konkurencja ucieka Niemcom nawet pomimo tego, że średnio co trzecie auto produkowane w Niemczech jest elektryczne. Co z tego, skoro jest przez to drogie?
Przedstawiciele branży produkującej samochody w Niemczech wskazują, iż branża traci dotychczasową przewagę konkurencyjną nad firmami pochodzącymi z innych krajów (Chiny, USA) - zaznacza analityk w swoim raporcie.
Czytaj także: Niemcy mają plan na ratowanie gospodarki. Czy Unia Europejska na to pozwoli?
Trump dociśnie Niemców
Wybór Donalda Trumpa na 47. Prezydenta USA już wpłynął na światowe rynki, a przecież nie zdążył on jeszcze zasiąść w swoim nowym-starym Gabinecie Owalnym. Gdy to się stanie, jego obecność na międzynarodowej arenie politycznej będzie jeszcze bardziej odczuwalna. Trump zarzeka się, że odciąży amerykańskie firmy z podatków, a żeby to zrobić, musi znaleźć inne źródło napływu kapitału. Tym mają zostać cła, które z kolei uderzą rykoszetem w tych, którzy do Stanów eksportowali dotychczas najwięcej. A tak się akurat składa, że liderem tego "procederu" byli właśnie Niemcy.
Jak duże będą nowe cła? To się dopiero okaże w praniu, ale Trump już zapowiadał, że będą się one wahały od 10% do 20%. Za wyjątkiem Chin, bo z nimi akurat Prezydent USA nie zamierza się cackać. Zarzekł się, że azjatycki gigant będzie musiał opłacać aż 60-procentowe cło! Jeśli więc Niemcy szukają jakiegoś pocieszenia - co prawda marnego, ale jednak - to powinni być wdzięczni, że wieki temu osiedlili się akurat w Europie, a nie wschodniej Azji.
Szacuje się, że nowe cła sprawią, że tylko z ich powodu z niemieckiego PKB ubędzie 1%! To z kolei pociągnie za sobą kolejne konsekwencje. Austriacki ekonomista Gabriel Felbermayr ostrzega, że na swoich plecach odczują to najbardziej zwykli robotnicy. Jest bowiem wielce prawdopodobne, że koncerny wycofają swoje fabryki z Niemiec i przeniosą produkcję do krajów, w których będzie ona dla nich tańsza. Kolejne dziesiątki, jak nie setki tysięcy Niemców mogą zostać bez pracy.
Czytaj także: Niemcy ucierpią najmocniej w Europie jeśli Trump wygra wybory
Jak Niemcy mają się ratować?
Co w takim razie mają zrobić nasi zachodni sąsiedzi, by jakoś, chociaż częściowo, się z tych problemów wykaraskać? Jak twierdzi Felbermayr, muszą oni dążyć do tego, by być uzależnionym od USA w jak najmniejszym stopniu. Na przykład dla takiej Francji USA jest dopiero piątym odbiorcą towarów, dlatego cła aż tak jej nie zabolą. Niemcy muszą więc szukać chętnych na swoje towary na innych rynkach i zbywać je tam, gdzie będzie to bardziej opłacalne. W nadchodzących miesiącach ilość umów handlowych podpisywanych przez tamtejszych rządzących może więc znacznie wzrosnąć. A przynajmniej powinna.
Póki co Niemcy starają się też Trumpa wystraszyć wizją kryzysu, do którego jego decyzje mogą doprowadzić. Szef Budesbanku, Joachim Nagel zauważa, że pomysł z cłami może wywindować inflację w górę, a to z kolei mogłoby doprowadzić Fed do zwolnienia z tempem opuszczania stóp procentowych. A tego Trump bardzo by nie chciał. Chociaż znając jego, pewnie ma kontrargument również na tę okazję.
Cła sprawią, że przegrani będą po obu stronach Atlantyku - apeluje Nagel.
Czytaj także: Inflacja w USA w październiku 2024: wiemy co teraz ze stopami procentowymi
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję