Rzeczniczka generalna TSUE Laila Medina stwierdziła, że dyrektywa konsumencka (93/13/EWG) pozwala na badanie postanowień umownych dotyczących zmiennego oprocentowania opartego na wskaźniku WIBOR. Uznała także, że WIBOR jest wskaźnikiem, na podstawie którego banki mogą określać wysokość oprocentowania. Zaznaczyła jednak, że klienci muszą być szczegółowo informowani, jak odbywa się naliczanie rat kredytów przy zastosowaniu WIBOR.
“Opinia jest bardzo korzystna dla kredytobiorców. W szczególności w zakresie odpowiedzi na pierwsze pytanie, które tam zostało zadane. Była duża wątpliwość, czy polskie przepisy są tego rodzaju, że bezwzględnie nakazują stosować WIBOR przy umowach kredytowych. Jeżeli tak by było i tak by rzecznik powiedział, to wtedy wszystkie procesy zostałyby zablokowane. Na szczęście rzecznik powiedział, że w odniesieniu do umowy z 2019 roku, której dotyczy ta sprawa przed TSUE, że te umowy mogą być jak najbardziej kontrolowane przez Trybunał. To oznacza, że tym bardziej mogą być kontrolowane także wcześniejsze umowy, w szczególności nawet te sprzed 2017 roku, gdy nie znajdował się nawet cień odesłania do WIBOR-u. Mówiąc wprost dzięki temu wszyscy kredytobiorcy mają otwartą drogę do tego, żeby prowadzić spory” - zaznaczył Kacper Sampławski z kancelarii radcy prawnego KS Legal.
Czytaj też: Kredytobiorcy naciągani przez banki? Ekspert: “W 8 na 10 umów stwierdzamy nieprawidłowości”
TSUE podtrzyma opinię rzecznika?
Opinia rzecznika generalnego jest wymowna dla kredytobiorców, ponieważ w większości przypadków TSUE podtrzymywał jego decyzję. O ile dokonywał zmian, to były to raczej drobne korekty, niż odwrócenie tego, co stwierdził rzecznik.
“Na razie jest to tylko opinia rzecznika, ale spodziewamy się, że wraz za nim TSUE precyzuje te obowiązki informacyjne, które banki muszą wypełniać. Rzecznik nakazał wskazywanie administratora, miejsca publikacji zasad ustalania WIBOR. Jeżeli TUSE podąży za opinią rzecznika, a zazwyczaj tak bywa, to spodziewamy się lawiny pozwów. Już teraz po opinii rzecznika w kancelarii odnotowujemy dużo większe zainteresowanie tematem” - podkreśla Kacper Sampławski.
Kredytobiorcy ruszą z lawiną pozwów?
Wyrok TSUE powinien zapaść na przełomie 2025 i 2026 roku. Skala pozwów, do której może dojść po wyroku TSUE znacznie może przekroczyć to, co w ostatnich latach działo się z kredytami frankowymi.
“Myślę, że problem z kredytami frankowymi przy tym, co może być w przypadku WIBOR-u, to może być niewinna igraszka. Wszystko przez to, że kredytów frankowych mieliśmy kilkaset tysięcy. Z szacunków wynika, że było ich między 500 a 700 tys umów. W przypadku WIBOR skala sięga do około 3 mln umów” - powiedział Kacper Sampławski z kancelarii radcy prawnego KS Legal.
Ekspert dodaje, że osoby, które będą chciały domagać się swoich racji przed sądem muszą przygotować się na długą batalię, która może potrwać nawet kilka lat.
“Mamy doświadczenia z tematu związanego z umowami frankowymi. Teraz klienci z umowami WIBOR są w takiej sytuacji, jak “frankowicze” w 2015 roku. Od momentu, jak pierwsi “frankowicze” zaatakowali system i padli w okopach “zastrzeleni”, bo mieli niekorzystne wyroki. Później były one w pięćdziesięciu procentach korzystne dla kredytobiorców. Obecnie 99% “frankowiczów” wygrywa. Podobnego procesu, który będzie trwał wiele lat można spodziewać się w przypadku umów opartych na WIBOR. Póki co większość wyroków jest niekorzystnych dla kredytobiorców. Na tym etapie absolutnie nie spodziewam się żadnych ugód ze strony banków, które będą broniły swoich racji, jak niepodległości. Natomiast to się może zmienić po pierwszym wyroku TSUE. Należy zaznaczyć, że do Trybunału zaczynają płynąć kolejne pytania z innych sądów. Ostatnio skierował je sąd z Krakowa. Na pewno przed klientami banków długa batalia. Nie spodziewam, że rozstrzygnie się ona choćby w ciągu 5 lat - zaznaczył Kacper Sampławski.
Zobacz również: Banki będą musiały oddać pieniądze? Wyrok TSUE może wpłynąć na dalsze losy WIBOR-u
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
10 miesięcy temu
WIBOR jest dla banku kosztem przerzucanym na klienta, czy tez dodatkowym dochodem, bo bank korzystał z swoich środków przy dawaniu kredytów? Jeśli bank mnie oszukał, że WIBOR musi naliczyć niby pożyczając środki z innego banku, to trudno. Ale jeśli wliczył WIBOR i miał własne środki, doliczył do tego dodatkowe procenty i prowizję, to korzystał z trzech źródeł przy dawaniu kredytu klientowi. Na to nie ma mojej zgody. Bank winien dać kredyt z oprocentowaniem równym stopie procentowej, jeśli ma środki z NBP i doliczyć prowizję rozłożoną na lata spłaty kredytu. Ja muszę wiedzieć, jaki będę miał koszt kredytu po latach spłaty.
10 miesięcy temu
Nie bardzo wiadomo do czego się przyczepić w kwestii kredytów złotówkowych. WIBOR musiał być zastosowany, bo są to kredyty zmienno-procentowe, a o braku informowaniu ryzyku WIBORowym nie może być mowy.