Odbicie w budowlance? Październikowe dane dają nadzieję
Październikowy odczyt produkcji budowlano-montażowej udowodnił, że budowlanka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. 24 listopada, Główny Urząd Statystyczny opublikował wstępne dane i okazało się, że mamy do czynienia z pewnym odbiciem.

Źródło: stat.gov.pl
Produkcja była wyższa o 4,1 % w porównaniu z październikiem zeszłego roku i aż o 5,9 % względem tego, co mieliśmy we wrześniu. Nawet kiedy odfiltrujemy czynniki sezonowe, nadal widać wzrosty (3 % więcej niż rok wcześniej i 2,3 % więcej niż we wrześniu).
Jeśli porównamy październik 2025 z październikiem 2024, wychodzi na to, że w budowlance rosło właściwie wszystko. Największy skok zanotowały firmy od robót budowlanych specjalistycznych. Mniejsze, ale nadal konkretne wzrosty pojawiły się u wykonawców obiektów inżynierii lądowej i wodnej, a także u tych, którzy budują budynki.
Z kolei patrząc miesiąc do miesiąca, największy skok zaliczyły firmy od inżynierii lądowej i wodnej. Tu mamy aż 9,6 % na plusie. Budynki poszły w górę o 4,8 %, a roboty specjalistyczne o 1,1%. Krótko mówiąc każdy segment odnotował poprawę, tylko w różnej skali. GUS spojrzał również na dane od stycznia do października i zestawił je z tym samym okresem rok wcześniej. Okazało się, że produkcja budowlano-montażowa wzrosła w tym czasie jedynie o 0,6 %.
Niestety październik i styczeń to tylko dwa miesiące w tym roku, kiedy produkcja budowlano-montażowa była wyższa niż w 2024. Najnowsze dane co prawda przeszły oczekiwania analityków, ale trudno jednoznacznie stwierdzić, czy to już początek ożywienia, na które budowlanka czeka od wielu miesięcy. W 2024 roku dynamika sektora była słaba, a to sprawiło, że baza okazała się naprawdę niska. Dodatkowo zarówno firmy, jak i analitycy żyli nadzieją, że środki z Krajowego Planu Odbudowy w końcu pobudzą rynek. Ostatecznie nic takiego się nie wydarzyło.
Światełko w tunelu? Jest, ale daleko
Właśnie w tym kontekście warto zestawić dane GUS z tym co powiedział Damian Kaźmierczak. Jego spojrzenie świetnie pokazuje, gdzie kończy się statystyka, a zaczyna rzeczywistość branży. Damian Kaźmierczak, wiceprezes i główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa był gościem Adama Roguskiego w programie „Prosto z Parkietu”.
Podczas rozmowy, na pierwszy ogień poszedł indeks WIG-budownictwo, składający się z 35 spółek. Prowadzący zwrócił uwagę, że w pierwszych miesiącach roku indeks odrabiał straty po wcześniejszej korekcie, ale od wiosny utknął w konsolidacji.

Źródło: gpwbenchmark.pl
Gdy rozłożymy indeks na czynniki pierwsze i spojrzymy na poszczególne spółki, widać dwie grupy: z jednej strony mamy firmy, których kursy pną się w górę, a z drugiej spółki, które idą w zupełnie przeciwnym kierunku. Oczywiście najwięcej do powiedzenia w tym indeksie ma Budimex, ale jego własne notowania też nie dają jasnych odpowiedzi.

Źródło: gpwbenchmark.pl
W tym kontekście Kaźmierczyk wyjaśnił, że w tej branży nie da się jednym zdaniem powiedzieć, co się dzieje. Budownictwo to miks różnych segmentów i każda część rynku żyje swoim życiem, dlatego najlepiej przyglądać się każdej z nich po kolei. Jednocześnie, kiedy spojrzymy na wszystko z góry, obraz nie jest zbyt wesoły. Polska budowlanka wciąż siedzi w dołku, a 2024 rok był jednym z najgorszych od wejścia do Unii Europejskiej.
Ekspert wskazał jednak, że w końcu pojawia się pewne „światełko w tunelu”, które widać po stronie infrastruktury. Zaznaczył, że to właśnie ten obszar najbardziej rozgrzewa wyobraźnię inwestorów giełdowych, choć są też spółki, które w mniejszym stopniu są obecne w segmencie publicznym. W jego ocenie to właśnie infrastruktura budzi dziś największe emocje i to stamtąd napływają nowe zlecenia. Problem w tym, że to na razie bardziej ogłaszane przetargi niż realnie podpisywane kontrakty. W praktyce oznacza to, że „światełko w tunelu” dotyczy średniego i długiego terminu. I właśnie w takim horyzoncie wiceprezes PZPB jest o budownictwo spokojny, bo uważa, że przed branżą stoi fala ogromnych zleceń. Jednocześnie, patrząc na to, co dzieje się teraz, ocena jest dużo mniej optymistyczna.
Damian Kaźmierczak wyjaśnił, że firmy bardzo mocno walczą o nowe kontrakty. A jeśli w przetargach wciąż najważniejszym kryterium pozostaje najniższa cena, to konsekwencje są łatwe do przewidzenia. Przedsiębiorstwa zaniżają swoje oferty, żeby po prostu wygrać. Dlatego od razu pojawia się pytanie: co z rentownością takich kontraktów? Ekspert zaznaczył, że kiedy ruszy cała fala inwestycji infrastrukturalnych, koszty materiałów i pracy pójdą w górę. I wtedy okaże się, czy na kontraktach podpisanych za wszelką cenę da się zarabiać.
Podczas rozmowy pojawił się też wątek rynku inwestycji wojskowych, który jest bardzo hermetyczny i tajemniczy. W jego kontekście ekspert wskazał, że największym problemem jest chaos po stronie państwa. Brak strategii, brak harmonogramów, brak komunikacji z rynkiem. Jednocześnie wiadomo, że inwestycje obronne będą naprawdę gigantyczne. Chodzi tutaj nie tylko o projekty realizowane na zlecenie MON. Będą też inwestycje dla NATO, dla Amerykanów oraz projekty związane z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji, w tym cały program schronowy. Damian Kaźmierczak powiedział, że firmy wiedzą, że te pieniądze będą, ale nie wiedzą, kiedy i w jakim rytmie. I mimo że intensywnie przygotowują się do wejścia w ten rynek, chaos sprawia, że działają trochę „po omacku”.
Trzy fale przetargów GDDKiA. Co czeka rynek drogowy w latach 2025–2027?
Właśnie w kontekście tych wszystkich wyzwań, ale jednocześnie nadziei na przyszłą kumulację inwestycji, przejdźmy do poszczególnych segmentów budownictwa. Zacznijmy od dróg.
W najbliższych latach GDDKiA planuje trzy duże fale przetargów, które razem stworzą największy cykl inwestycyjny ostatniej dekady. Pierwsza fala to bieżący, 2025 rok. Już teraz wiadomo, że postępowania mają objąć 387,5 km dróg o wartości ponad 13 mld zł. Wśród najważniejszych inwestycji znajduje się rozbudowa autostrady A2 między Łodzią a Warszawą. To jedno z najbardziej wyczekiwanych postępowań, a terminy otwarcia ofert były już kilka razy przesuwane.
I choć plany były ambitne, to na chwilę obecną nie wszystko idzie tak gładko. GDDKiA zapowiadała, że w 2025 ogłosi ponad 330 km przetargów. Przez pierwsze trzy kwartały prawie nic nie wpadało, więc końcówka roku zapowiada się naprawdę intensywna. 19 przetargów naraz, czyli łącznie 250 km. To z kolei nie jest dobre środowisko ani dla wykonawców, ani dla zamawiających, bo takie piki po prostu zaburzają rynek.
A co dalej? W 2026 roku Dyrekcja zamierza zwolnić tempo tylko symbolicznie, bo na tapecie jest kolejne 300 km dróg za około 12 mld. Najważniejsze odcinki to S11 Kórnik – Ostrów Wielkopolski (103,5 km), S19 Białystok Zachód – Deniski (53 km), S11 Tarnowskie Góry – Piekary Śląskie (35 km) oraz obwodnice Człuchowa, Starachowic i Krotoszyn. A potem rok 2027 i trzecia, największa fala przetargów. Jeśli uda się uzyskać decyzje środowiskowe i zakończyć badania geologiczne, w ruch pójdzie od 390 do nawet 480 km dróg.
Do tych gigantycznych planów przetargowych dochodzi jeszcze świeże wsparcie finansowe. Dyrekcja podpisała właśnie z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym tzw. umowę wdrożeniową. Otwiera ona drogę do wykorzystania 500 milionów euro na przebudowy odcinków dróg krajowych. Ministerstwo Finansów może dzięki temu uruchomić pierwszą transzę pożyczki z umowy ramowej z lipca, a środki będą zasilać Program Wzmocnienia Krajowej Sieci Drogowej do 2030 roku.
Od modernizacji po kolej dużych prędkości. Co czeka rynek kolejowy?
Skoro już wiemy, że w drogach szykuje się jeden z największych cykli inwestycyjnych od lat, to teraz spójrzmy na kolej. Tam również dzieje się naprawdę sporo, a PKP PLK właśnie podniosły poprzeczkę, aktualizując swój plan przetargów na 2025 rok. Zamiast pierwotnie planowanych 16 miliardów złotych, mówimy dziś o około 27 miliardach.

Źródło: plk-sa.pl
Już teraz ogłoszonych jest mniej więcej 26 miliardów, a na przełomie listopada i grudnia doszły dwie ważne inwestycje. Każda o wartości powyżej 100 milionów złotych. Pierwsza z nich to przebudowa odcinka Sitkówka Nowiny – Miąsowa, a druga to zabudowa nowoczesnego systemu ETCS poziom 2 na linii nr 351 (odcinek Poznań – Szczecin).
Jeśli spojrzymy na przyszły rok, to pod kątem inwestycji również wygląda on solidnie. Plan przetargowy na 2026 to około 9,5 miliarda, w tym trzy postępowania warte ponad miliard złotych każde. Już w pierwszym kwartale ruszają ostatnie postępowania związane z jednym z najbardziej znanych projektów kolejowych w Polsce, czyli Podłęże – Piekiełko. W praktyce oznacza to, że na całym projekcie będą prowadzone roboty, poza odcinkami oddanymi już do użytku.

Źródło: plk-sa.pl
Drugi kwartał będzie nastawiony na inwestycje rozrzucone po całym kraju. Na Śląsku mają się pojawić przetargi, które poprawią połączenia między Orzeszem, Tychami i Bieruniem, a w Małopolsce planowana jest budowa nowego połączenia Kraków – Olkusz.

Źródło: plk-sa.pl
W trzecim kwartale do gry wchodzi Centralna Magistrala Kolejowa, bo modernizowana będzie stacja Psary i układ torowy w jej otoczeniu. Z kolei w czwartym kwartale pojawiają się projekty typowo regionalne.
Ale uwaga, bo na tym nie koniec. Do tego dochodzą przetargi na kolej dużych prędkości, które będą ogłaszane bezpośrednio przez spółkę CPK. Szykowane są one na przyszły rok, a ich skala to około 30 miliardów złotych. Każdy przetarg oznacza czas na oferty, rozstrzygnięcia i podpisywanie umów, więc mówimy o długim procesie, zanim maszyny wjadą w teren.
Jeśli chodzi o CPK, to jednym z najbardziej gorących tematów jesieni było ogłoszenie przetargu na projekt i budowę tunelu oraz stacji kolejowej bezpośrednio pod przyszłym lotniskiem. Będzie to naprawdę ogromna inwestycja a jej zadaniem ma być połączenie lotniska z resztą kraju. Zarówno w układzie wschód–zachód, jak i północ–południe.

Źródło: cpk.pl
CPK ogłosił postępowanie w trybie dialogu konkurencyjnego, czyli takim, gdzie na początku zbierane są wnioski, a do finalnego etapu zostanie dopuszczonych maksymalnie pięć firm na część. Wnioski o dopuszczenie do udziału w postępowaniu można składać do 12 grudnia 2025 roku, umowa ma być podpisana w pierwszym kwartale 2027, a finał prac planowany jest na rok 2031.
Sam tunel to kolos. Około sześciu kilometrów długości, kubatura rzędu 3,5 miliona metrów sześciennych, czyli kilka razy więcej niż tunel kolejowy koło Limanowej (430 tys. m3) czy drogowy na Zakopiance (600 tys.m3). Będzie tam przebiegało 6 torów, które w obszarze stacji rozchodzą się do 12, a potem znowu zbiegają.
Polski atom powoli do przodu
Ale na tym nie koniec, bo jesień przyniosła też bardzo ważne newsy w kontekście atomu. Pod koniec października, Polskie Elektrownie Jądrowe oficjalnie ruszyły z pracami przygotowawczymi pod pierwszą elektrownię jądrową. Ma ona powstać na Pomorzu, w lokalizacji Lubiatowo–Kopalino, w gminie Choczewo.

Źródło: pej.pl
Polskie Elektrownie Jądrowe to państwowa spółka odpowiedzialna za przygotowanie procesu inwestycyjnego i pełnienie roli inwestora przy budowie elektrowni jądrowych o łącznej mocy od ok. 6 do 9 GWe. Projekt zakłada trzy bloki w technologii AP1000, po 1250 MWe brutto każdy.
Dla Polski to szalenie istotny, strategiczny projekt. Ma pomagać w transformacji energetycznej, ograniczać zależność od paliw kopalnych, stabilizować system elektroenergetyczny i uniezależniać nas od importu energii. Pierwsza elektrownia jądrowa będzie mogła zasilić ponad 12 milionów gospodarstw domowych, a skala inwestycji związanych z energetyką jądrową ma dołożyć blisko 1 punkt procentowy do PKB.
Partnerzy inwestora to konsorcjum Westinghouse–Bechtel. Westinghouse dostarcza technologię reaktorów, know-how, serwis oraz doświadczenie z istniejących elektrowni na całym świecie. Bechtel odpowiada za inżynierię, zarządzanie projektem, budowę. To jedna z największych amerykańskich firm inżynieryjno-budowlanych.
Formalnie projekt jest już w procesie. W 2023 roku PEJ uzyskały ważne decyzje: środowiskową, lokalizacyjną oraz zasadniczą. Potem złożono wnioski o kolejne pozwolenia, m.in. na prace przygotowawcze. Jednak zanim ruszy sama budowa, spółka musi jeszcze dostać zezwolenie na budowę od Państwowej Agencji Atomistyki oraz pozwolenie na budowę wydane przez wojewodę. W międzyczasie trwają prace projektowe i badania geotechniczne w terenie, które wykonuje Bechtel. Na ich podstawie doprecyzowywany jest projekt i kompletowane są dalsze dokumenty.

Źródło: pej.pl
Co ciekawe, 25 listopada w siedzibie PEJ odbyło się spotkanie trzech stron. Polskich Elektrowni Jądrowych, stowarzyszenia PZPB-Atom oraz konsorcjum Westinghouse–Bechtel. Tematem numer jeden był local content. Czyli jak sprawić, żeby przy budowie pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce jak najwięcej zarobili… Polacy. Ale na spotkaniu rozmawiano również o tym, jak pakietować prace, jakie zapisy umowne mogą ułatwiać udział polskich firm, jakie certyfikaty i szkolenia będą potrzebne oraz jak wygląda temat finansowania.
Padł też bardzo ważny wątek. Rynek chce widzieć z wyprzedzeniem harmonogram i plan zamówień w projekcie jądrowym. Innymi słowy: firmy muszą wiedzieć wcześniej, jakie kontrakty będą ogłaszane, żeby móc się przygotować, dobrać partnerów, ludzi i finansowanie. Bo z jednej strony mamy gigantyczny, strategiczny projekt za publiczne pieniądze. A z drugiej, polskie firmy budowlane, które mają doświadczenie w trudnych inwestycjach, ale potrzebują jasnych zasad.
PEJ podkreśla również, że chce pełnić rolę aktywnego inwestora. Nie tylko podpisującego umowę z konsorcjum Westinghouse–Bechtel, ale też pilnującego, żeby polski łańcuch dostaw realnie rósł.
220 miliardów złotych do 2035 roku. PSE pokazuje harmonogram
Właśnie w tym miejscu temat atomu naturalnie łączy się z kolejnym obszarem, który będzie istotny dla całej transformacji – z sieciami elektroenergetycznymi. Polski sektor energetyczny jest duży, różnorodny i mocno rozproszony, ale w ostatnich latach zaczęło się w nim naprawdę dużo dziać. Przez długi czas transformacja energetyczna była bardziej obietnicą niż realnym procesem. Inwestycje pojawiały się w różnych momentach i bez spójnej strategii. Dziś to się zmienia. Tempo inwestycji rośnie, zwłaszcza w zakresie sieci przesyłowych i dystrybucyjnych. Z jednej strony duże projekty realizuje PSE, a z drugiej najwięksi gracze tacy jak: Orlen, Tauron, Energa i Enea. Planują oni ogromne modernizacje, a do 2035 roku mają wydać na ten cel blisko 220 miliardów złotych.
Kiedy spojrzymy na harmonogram inwestycji energetycznych, widzimy całą masę projektów, które mają wzmocnić polską sieć przesyłową. Niektóre projekty ciągną się przez kilka lat, a każdy jest na innym etapie. Jedne dopiero w planowaniu, inne już w projektowaniu albo wchodzą w fazę budowy. To głównie rozbudowy stacji, nowe odcinki linii lub modernizacje istniejącej już infrastruktury.

Źródło: Spectis
Jednocześnie PSE opublikowało listę przetargów, które zamierza prowadzić od października 2025 do września 2026. W zestawieniu jest 38 postępowań o wartości ponad 4,5 mld zł. Największe z nich, warte ok. 650 mln zł, dotyczy budowy linii 400 kV Gdańsk Błonia – Olsztyn Mątki, a ogłoszenie przewidziane jest na III kwartał 2026. PSE podkreśla, że ta publikacja z wyprzedzeniem nie jest przypadkowa. Chodzi o to, żeby wykonawcy mogli lepiej zaplanować zasoby i przygotować się do startowania w przetargach.

Źródło: pse.pl
Wszystko to sprawia, że najbliższy czas może być dobry nie tylko dla samych koncernów energetycznych, ale też dla wykonawców, którzy działają w tym segmencie. Tym bardziej że wiele z tych firm jest notowanych na warszawskiej giełdzie, więc inwestorzy też mogą na tym skorzystać.
Budimex pod lupą. Jak wygląda kondycja lidera branży?
A skoro już mówimy o rynku kapitałowym, to idealny moment, żeby przejść do spółki, która od lat jest barometrem całej branży budowlanej. Mowa oczywiście o Budimeksie. Zerknijmy zatem na wyniki finansowe.
Przychody Budimeksu po trzech kwartałach 2025 roku wyniosły około 6,4 miliarda złotych. Ta kwota nie uwzględnia jednak tzw. wyłączeń wewnętrznych w grupie. Chodzi o sytuację, w której jedna spółka z grupy Budimex świadczy usługi dla innej i na poziomie skonsolidowanego wyniku trzeba te przepływy wyzerować, aby nie liczyć tego samego dwa razy. Jeśli więc do tych 6,4 miliarda doliczymy jeszcze te wyłączenia, okazuje się, że przychody są praktycznie na takim samym poziomie jak rok wcześniej.

Źródło: budimex.pl
Zatem w sytuacji, gdy produkcja budowlano-montażowa w Polsce spada, Budimex jest w stanie utrzymać stabilny poziom sprzedaży. Zarząd przyznaje, że z punktu widzenia planów rozwoju spółki wolałby już teraz widzieć wyraźniejszy wzrost przychodów, ale tłumaczy, że ten zastój wynika ze specyfiki kontraktów. Duża ich część to projekty drogowe w formule „projektuj i buduj”. Takie projekty mają to do siebie, że zanim koparka w ogóle wjedzie w teren, trzeba przejść przez długi, często uciążliwy proces administracyjny.
Jeśli chodzi o zysk operacyjny, Budimex pokazał 509 milionów złotych. To przekłada się na rentowność EBIT na poziomie 7,9 %. Z kolei zysk netto wyniósł 441 milionów złotych, przy rentowności netto około 6,9 %. Innymi słowy: wolumen przychodów raczej stoi w miejscu, ale marże są utrzymane na wysokim poziomie.
Największą częścią grupy jest oczywiście segment budowlany i to na nim głównie skupia się uwaga inwestorów. Po trzech kwartałach 2025 roku przychody z budownictwa wyniosły 5,85 miliarda złotych i były bardzo zbliżone do poziomu z poprzedniego roku. Jednak to, co robi wrażenie, to konsekwentna poprawa marży. Od trzech lat Budimex dokłada mniej więcej pół punktu procentowego EBIT rocznie. Teraz, na koniec trzeciego kwartału, EBIT wyniósł 476 milionów złotych, co daje 8,1% rentowności. Generalnie budowlanka nie jest branżą o marżach piętnasto-dwudziestoprocentowych, więc takie „osiem z hakiem” w otoczeniu spadającej produkcji budowlano-montażowej, to naprawdę dobry wynik.

Źródło: budimex.pl
Ogólnie sam segment budowlany jest mocno zdywersyfikowany, bo w ramach spółki funkcjonuje kilka dywizji. Jest to głównie infrastruktura drogowa, kolej, budownictwo ogólne, budownictwo przemysłowe i energetyczne.
Budimex ma obecnie w fazie realizacji ponad 220 kontraktów. Co ważne - nie tylko w Polsce. Coraz większą rolę odgrywają projekty zagraniczne, szczególnie w Czechach i na Słowacji, ale też w krajach bałtyckich i w Niemczech. Na Słowacji grupa kończy dwie duże inwestycje drogowe D1 i D4, a w Czechach rozwija odcinki D11.
Drugą ważną częścią biznesu jest segment usługowy, czyli głównie FB Serwis. Przychody po trzech kwartałach wyniosły około 670 milionów złotych, czyli praktycznie tyle samo, co w 2023 i 2024 roku. Jednak to, co rzuca się w oczy to wyraźna poprawa rentowności operacyjnej. Warto również wspomnieć, że pomimo dużej konkurencji w branży utrzymania dróg, spółka doskonale sobie radzi. FB Serwis utrzymuje w tej chwili ponad 2500 km dróg, z czego 1400 km to drogi ekspresowe.
Spójrzmy teraz na pozycję gotówkową. Na koniec września Budimex miał około 1,9 miliarda złotych gotówki netto. Niestety pierwsze co rzuca się w oczy to to, że spółka ma jej mniej o jakieś 500 milionów złotych niż rok temu. Na konferencji wynikowej Zarząd wyjaśnił jednak bardzo szczegółowo, gdzie ta gotówka popłynęła.

Źródło: budimex.pl
Po pierwsze, około 150 milionów złotych poszło na projekty z obszaru odnawialnych źródeł energii. Po drugie, około 120 milionów złotych to wejście w obszar data center. Po trzecie, 200 milionów złotych to projekty z Polskiego Ładu, które mają dość specyficzną strukturę finansowania. W części kontraktów wykonawca musi sfinansować prace do końca, a dopiero na końcu dostaje zwrot środków. W rezultacie przez jakiś czas obciąża to cash-flow. I po czwarte, około 150 milionów złotych stanowi CAPEX rozwojowy powyżej amortyzacji. Czyli po prostu mocniejszy niż standardowy poziom inwestycji w sprzęt, maszyny, flotę i infrastrukturę.
Z kolei dla inwestorów dywidendowych ważne jest to, że Budimex nie rezygnuje ze swojej polityki. W czerwcu 2025 roku spółka wypłaciła 650 milionów złotych dywidendy, co przełożyło się na 25 zł i 40 groszy na akcję. Jest to kontynuacja długiej tradycji, bo od 17 lat Budimex regularnie dzieli się zyskiem z akcjonariuszami. Co prawda, obecna strategia dywidendowa obowiązuje do 2026 roku, ale Zarząd zapowiedział, że będzie rekomendował jej przedłużenie.
Kolejną ważną informacją w kontekście wyników jest oczywiście kontraktacja i backlog. Po trzech kwartałach 2025 roku Budimex podpisał umowy o wartości prawie 4 miliardów złotych, podczas gdy rok wcześniej było to aż 8 miliardów. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak duży spadek, ale trzeba pamiętać, że 2024 rok był dość nietypowy. Nastąpiła wtedy kumulacja środków unijnych i masowe podpisywanie umów z GDDKiA i PKP PLK. Tegoroczny poziom jest bliższy takim standardowym latom jak np. 2020.

Źródło: budimex.pl

Źródło: budimex.pl
Jeśli chodzi o backlog, czyli portfel zamówień, to na koniec września wyniósł on 16,2 miliarda złotych. Ponad 80 procent tej kwoty to infrastruktura. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze poczekalnia o wartości 10 miliardów złotych. Połowa tej kwoty to kontrakty na rynkach zagranicznych, a druga połowa to kontrakty w Polsce. Wśród nich jest m.in. ogromny kontrakt kolejowy Podłęże – Gdów o wartości ponad 2,5 miliarda złotych, będący częścią linii 622 Podłęże – Piekiełko.
Na tym jednak nie koniec, bo na początku grudnia Budimex ogłosił, że przygotowuje ofertę na przebudowę stacji Warszawa Wschodnia. Prezes zapowiedział, że spółka traktuje ten projekt priorytetowo, a jego wartość może sięgnąć nawet 4 miliardów złotych.
Kolejnym sukcesem jest zwycięstwo w dużym przetargu kolejowym pod Warszawą. PKP PLK postawiły na konsorcjum z Budimexem w roli lidera przy projekcie wartym około 1,3 miliarda złotych. To modernizacja odcinka linii C-E 20 Czachówek Wschodni–Pilawa oraz budowa nowego mostu na Wiśle w Górze Kalwarii. Projekt jest ważny nie tylko dla kolei, ale także dla logistyki wojskowej otrzymał wsparcie z unijnego instrumentu CEF – Military Mobility.
W kontekście poszczególnych segmentów warto też zerknąć na rynek sieci elektroenergetycznych. Tutaj grupa widzi jedne z największych perspektyw, ale też ma za sobą pierwsze sukcesy. W trzecim kwartale podpisano kontrakt na modernizację stacji elektroenergetycznej w Marszowie o wartości 134 milionów złotych oraz złożono dwie najniższe oferty w kolejnych postępowaniach.

Źródło: budimex.pl
Ważny jest również temat atomu. Budimex prowadzi rozmowy z konsorcjum Bechtel – Westinghouse dotyczące udziału w części technologicznej elektrowni jądrowej w Polsce. Przygotowywane są m.in. dwa duże projekty związane z miejscowymi zakładami prefabrykacji. Spółka jest też na ostatniej prostej, jeśli chodzi o certyfikację ISO 19443, czyli standard dedykowany właśnie branży jądrowej.
Do tego wszystkiego warto dorzucić jeszcze, jak na Budimex patrzą analitycy. Na swojej stronie spółka pokazuje zestawienie aktualnych rekomendacji biur maklerskich. Najświeższa z nich pochodzi z 19 listopada 2025 roku. To rekomendacja Santander BM z zaleceniem „akumuluj” i ceną docelową w okolicach 630 zł za akcję. Jedna z nowszych opinii pojawiła się też w październiku. Mowa o rekomendacji Citi z 16 października z zaleceniem „trzymaj” i ceną docelową w rejonie 565 zł.

Źródło: budimex.pl
Dla porównania, dziś akcje Budimeksu handlują się w okolicach 610 zł.

Źródło: xStation 5
Budimex wygląda więc stabilnie i widać, że nawet w trudnym otoczeniu potrafi utrzymać marże, dokładać kontrakty i rozwijać nowe segmenty. Ale żeby mieć pełny obraz tego, co dzieje się w polskiej budowlance, trzeba spojrzeć też na konkurencję.
Spadek przychodów, mocny backlog. Co pokazują wyniki Mirbudu?
Tutaj naturalnie pojawia się Mirbud. Zobaczmy więc, jak wyglądają jego ostatnie wyniki.

Źródło: mirbud.pl
Po dziewięciu miesiącach 2025 roku Mirbud miał na poziomie skonsolidowanym przychody rzędu 1,95 miliarda złotych, co oznacza spadek o 17% r/r.

Źródło: mirbud.pl
Zysk netto sięgnął nieco ponad 50 milionów złotych, wobec około 64,5 miliona rok wcześniej. Na poziomie EBIT Mirbud wypracował około 78 milionów złotych, co oznacza spadek o około 23 % r/r. Z kolei marża EBIT wyniosła około 4 %, a to wynik tylko o 0,3 punktu procentowego gorszy niż rok wcześniej. Można więc powiedzieć, że wolumen przychodów spadł, ale firma starała się obronić rentowność.

Źródło: mirbud.pl
Skąd w ogóle te spadki przychodów na poziomie grupy? Zarząd wskazuje głównie na dwa obszary: deweloperską część działalności i usługi budowlane w przemyśle. Jednocześnie Mirbud podkreśla, że w najbliższym czasie w deweloperce może nastąpić przyspieszenie. Głównym powodem jest fakt, że spółka JHM planuje przekazać w całym 2025 roku około 300 mieszkań.
Jeśli zerkniemy na backlog, Mirbud mówi dziś o portfelu zleceń rzędu blisko 9 miliardów złotych. Od początku roku grupa podpisała umowy o wartości mniej więcej 2,5 miliarda złotych, co przekłada się na 21 kontraktów. Jak podsumował to na konferencji członek zarządu i dyrektor finansowy Mirbudu, Paweł Korzeniowski: „więcej podpisujemy, niż przerabiamy”.

Źródło: mirbud.pl
Do tego dochodzi jeszcze poczekalnia. Na koniec listopada Mirbud posiadał w niej łącznie 10 ofert (3 po wyborze oferty i 7 z najkorzystniejszymi ofertami) o łącznej wartości 5,5 miliarda złotych, z czego 4,2 mld stanowią kontrakty kolejowe.
W strukturze portfela nadal dominują drogi (ok. 81 % zleceń to projekty drogowe), na drugim miejscu są budynki użyteczności publicznej (tu widać wzrost z wcześniejszych 14,5 %), natomiast udział obiektów przemysłowych spadł do około 1 %. Mirbud zapowiada, że infrastruktura drogowa nadal pozostanie główną częścią biznesu, ale równolegle zaczynają też się pierwsze ruchy w sektorze energetycznym.
Jednocześnie rośnie aktywność na rynku kolejowym, a wisienką na torcie jest rozstrzygnięcie przetargu na projekt Rail Baltica na odcinku Białystok–Ełk. W przetargu na modernizację linii 38, konsorcjum Torpolu i Mirbudu złożyło najkorzystniejszą ofertę o wartości około 4,57 miliarda złotych brutto. W jej skład wchodzi zamówienie podstawowe (około 2,65 miliarda) oraz prawo opcji podzielone na sześć części. Udziały w konsorcjum wynoszą po 50%.
Oferty na modernizację tego fragmentu Rail Baltica otwarto w sierpniu tego roku, a w przetargu wystartowali prawie wszyscy najwięksi gracze. Rywalami Mirbudu i Torpolu było konsorcjum Budimex – PORR, potem ogromne konsorcjum Track Tec – Intop – Unibep – PPM-T, był też Intercor z Trakcją i Strabag razem z ZUE.
Co ciekawe, mówimy tu o największym przetargu w historii PKP PLK. Jednocześnie jest to też postępowanie, w którym po raz pierwszy wykluczono wykonawców spoza UE, EOG i z państw nieobjętych porozumieniem o zamówieniach rządowych w ramach WTO. W ten sposób Polskie Koleje wykorzystały wyrok TSUE z października 2024 roku.
Najnowsza rekomendacja inwestycyjna dla Mirbudu pochodzi z 13 października i sporządził ją David Sharma z domu maklerskiego Trigon. Analityk wyznaczył dla spółki cenę docelową na poziomie 18,5 zł.

Źródło: trigon.pl
W dniu publikacji raportu akcje Mirbudu kosztowały 14 zł, a dziś handlują się w okolicach 14,35 zł.

Źródło: xStation 5
Nie tylko Budimex i Mirbud. Jak radzą sobie inni gracze?
Na koniec rzućmy jeszcze okiem na wyniki innych spółek budowlanych, które opublikowały dane za trzy kwartały. Widzieliśmy już, że Budimex przy stabilnych przychodach potrafił utrzymać marże i pokazać 16,2 mld zł backlogu. Mirbud z kolei odnotował spadek przychodów, ale wciąż może pochwalić się bardzo mocnym portfelem zleceń. A co u reszty?

Źródło: opracowanie własne
Na pewno wyjątkowo wygląda tutaj Polimex Mostostal, który pokazał spektakularny wzrost. Przychody podskoczyły o 123%, a EBIT o 114%, więc wyniki są odwróceniem sytuacji z zeszłego roku. Wtedy spółka była pod kreską przez kłopoty z kontraktem dla Grupy Azoty w Puławach. Wzrost widać także w portfelu zamówień. Backlog urósł do prawie 9 mld zł, choć budownictwo infrastrukturalne to na razie tylko 0,3 mld zł.
Dodatkowo na początku grudnia spółka dostała nową rekomendację od Trigon DM (po raz pierwszy od 10 lat). Analitycy chwalą poprawę marż, mocną gotówkę i nową strategię rozpisaną do 2033 roku. W tle toczy się także jeden z ważniejszych kontraktów spółki. Jest to budowa bloku gazowo-parowego CCGT Gdańsk dla Grupy Orlen, w którym Polimex pełni rolę lidera konsorcjum.
Erbud zwiększył sprzedaż o 18% i poprawił EBIT o 45%, choć na poziomie zysku netto wciąż pozostaje na minusie. Torpol zanotował bardzo solidny wzrost przychodów o 45%, poprawił zysk operacyjny o jedną trzecią, a backlog urósł do 4,5 mld zł. Do tego może się pochwalić podpisaniem umowy z PKP PLK na linię kolejową do elektrowni jądrowej za 1,77 miliarda złotych. Ale co najważniejsze, szykuje się razem z Mirbudem na odcinek Rail Baltica.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję