Z danych przekazanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że stopa bezrobocia w Polsce w styczniu sięgnęła 6%, co jest najgorszym wynikiem od lata 2021 roku. Należy zwrócić jednak uwagę, że wówczas rynek pracy mierzył się z wyzwaniami spowodowanymi pandemią COVID-19.
Wynik ze stycznia jest gorszy o 0,3 punktu procentowego niż ten notowany jeszcze w grudniu, gdy poziom bezrobocia wynosił 5,7%.
Do tego dochodzą jeszcze dane opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny, które wskazują na to, że w grudniu 2025 roku osób zarejestrowanych, jako bezrobotne było aż 887,9 tys., co jest z kolei najgorszym wynikiem od 2022 roku. Te dane pokrywają się niemal z tymi udostępnionymi przez Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej, które podsumowało, że na dzień 9 stycznia 2026 roku osób zarejestrowanych w Polsce, jako bezrobotne było 888,6 tys. To nie wszystko. Według danych GUS liczba osób zgłoszonych do zwolnień grupowych w 2025 roku wyniosła aż 97,7 tys., co jest najwyższym wynikiem od 2009 roku. To tyle samo co niemal w ciągu trzech ostatnich lat… łącznie.
Tu także warto zaznaczyć, że w 2009 roku nasz kraj borykał się ze skutkami globalnego kryzysu finansowego. A teraz? Sytuacja jest zgoła odmienna. Polska ma jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się gospodarek w Unii Europejskiej. W 2025 roku nasz kraj pod tym względem zajął 20. miejsce na świecie. Co więc się dzieje? Może to sygnały tego, co dopiero nas czeka? Więc skoro już jest tak źle, to może być tylko gorzej? Otóż niekoniecznie, ale do tego za chwilę przejdziemy.
Czytaj też: Praca: Tak źle nie było od lat. Blisko 900 tys. osób w Polsce pozostaje bez pracy
O pracę coraz trudniej
Do tych wszystkich danych przedstawionych powyżej dochodzi jeszcze jedna, która spędza sen z powiek tym, którzy pracy szukają. Nie dość, wciąż słyszymy o wzroście bezrobocia, zwolnieniach grupowych, to z rynku pracy płyną dane, że znalezienie pracy jest coraz trudniejsze. Na forach internetowych nie brakuje przykładów osób, które o znalezienie zatrudnienia, nawet za najniższą krajową walczą miesiącami, a nawet ponad rok i z trudem udaje im się coś znaleźć, czasem tylko dzięki poleceniu znajomej osoby.
Te dane potwierdzają badanie “Monitor Rynku Pracy” przeprowadzonego przez Instytut Badawczy Randstad. Wynika z niego, że w 2025 roku znalezienie pracy w Polsce trwało średnio 4,5 miesiąca. To najgorszy wynik od 2017 roku. Jeszcze rok wcześniej poszukiwanie zatrudnienia trwało średnio o 1,5 miesiąca krócej.
“Najwięcej osób znalazło pracę w czasie 2–3 miesięcy (37%), ale prawie 10% poszukiwało jej od 7 do 12 miesięcy. Kobiety szukają pracy średnio blisko 5 miesięcy, a mężczyźni ponad 4 miesiące. Pokolenie baby boomers poszukuje pracy najdłużej – ponad 7 miesięcy, a Zetki, milenialsi i pokolenie Y – około 4 miesiące" - napisano w komentarzu do badania.
Do tego dochodzi jeszcze znaczny spadek wolnych miejsc pracy. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podało, że w styczniu zgłoszono takich wakatów 25,4 tys. To znacznie mniej niż w tym samym okresie rok wcześniej, gdy wolnych miejsc pracy zgłoszono blisko 89 tys.
Zobacz również: Sztuczna inteligencja wpływa na rynek pracy? “Pytanie, czy to co się teraz dzieje w firmach, to jest prawdziwa optymalizacja?”
Czy na pewno jest aż tak źle?
Niektóre dane pokazują, że niekoniecznie. Patrząc chociażby na dane dotyczące wolnych miejsc pracy. To, że jest ich mniej nie koniecznie musi wynikać z faktu, że jest ich mniej o blisko 64 tys. niż rok wcześniej. Część miejsc pracy mogła zostać zaspokojona cudzoziemcami. Przez zmiany w przepisach pracodawca nie musi już dokonywać najpierw zgłoszenia o wolnym miejscu pracy, a dopiero później zatrudnić obcokrajowca. Wcześniej miał taki obowiązek.
Kolejnym sygnałem mówiącym, że nie musi być tak tragicznie, jak przedstawia to część danych dotyczy zwolnień grupowych. Patrząc na poprzednie lata faktyczne zwolnienia były mniejsze od tych deklarowanych. W latach 2010 - 2019 zadeklarowano chęć zwolnienia blisko 470 tys. osób na podstawie zwolnień grupowych w przedsiębiorstwach w Polsce, a pracę faktycznie straciło 255 tys. osób, co oczywiście i tak jest bardzo dużą liczbą, ale niemal połowie mniejszą od zadeklarownanej.
Część przedsiębiorstw zwalnia pracowników, aby przynajmniej z częścią z nich podpisać umowy na nowych zasadach. Przykładem jest Poczta Polska, która w 2025 roku rozwiązała umowy z blisko 30 tys. pracowników. Część z nich wróciła do firmy, między innymi na kontraktach B2B.
Do tego dochodzą jeszcze informacje o likwidacji miejsc pracy, która znacznie wyhamowała. W pierwszych trzech kwartałach 2025 roku było to 189 tys. miejsc pracy, co jest najmniejszym wynikiem od 2009 roku. Dane wskazują także na to, że nawet w przypadku likwidacji miejsc pracy lub zwolnień grupowych większość pracowników szybko znajduje zatrudnienie, choć czasem wymaga to zmiany profesji, którą dotychczas się zajmowali. Na plus działają także niepokojące dane dotyczące demografii. Polskie społeczeństwo się starzeje, a młode pokolenia wchodzące na rynek pracy są coraz mniej liczne. To powoduje, że pozyskanie pracownika w kolejnych latach może być coraz trudniejsze, co powinno przełożyć się na coraz większą liczbę wolnych miejsc pracy, nawet przy postępującej automatyzacji w firmach i wdrażaniu do nich rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję