Kevin Warsh nie jest typowym bankierem analizującym wyłącznie zakurzone wykresy z przeszłości.
Kevin Warsh i technologiczny optymizm za miliardy USD
Urzędnik patrzy w przyszłość z entuzjazmem godnym wizjonera z Doliny Krzemowej. Jako postać, która już wkrótce może dyktować warunki na globalnych rynkach finansowych, forsuje śmiałą tezę.
Czytaj też: Kurs dolara spadł o 20 groszy. Obawy powróciły, kim jest nowy prezes Fed?
Twierdzi on, że sztuczna inteligencja nie jest tylko kolejną nowinką technologiczną, ale katalizatorem największej fali wzrostu produktywności w naszych czasach. To podejście budzi zachwyt na Wall Street, gdzie indeksy technologiczne biją rekordy, a inwestorzy pompują miliardy USD w infrastrukturę.
Logika Warsha jest prosta. Jeśli AI pozwoli firmom produkować więcej i szybciej przy drastycznie niższych kosztach, to presja inflacyjna po prostu wyparuje pod naporem podaży.
W takim scenariuszu Fed mógłby utrzymywać stopy procentowe na znacznie niższych poziomach, stymulując gospodarkę bez obaw o gwałtowny wzrost cen. To wizja bardzo kusząca dla rynków, gdzie wyceny Big Techów sięgają kolejnych ATH.
Niemniej w kuluarach Waszyngtonu narasta sceptycyzm. Czy opieranie fundamentów światowej gospodarki na technologii, która wciąż boryka się z problemem halucynacji, to wizjonerstwo? Czy może już raczej krótkowzroczna brawura?
Aby zrozumieć obecną grę pomiędzy Fedem a Waszyngtonem, trzeba cofnąć się do lat 90. XX wieku. Wówczas na czele Fedu stał legendarny Alan Greenspan, który dostrzegał rodzącą się rewolucję internetową. Mimo twardych dowodów w statystykach Greenspan uwierzył w cyfrowy skok wydajności i powstrzymał podwyżki stóp, pozwalając amerykańskiej gospodarce rosnąć.
Była to bardzo ryzykowna strategia, oparta bardziej na intuicji i wierze w zapewnienia rodzących się spółek technologicznych niż na tradycyjnych arkuszach Excela. Historia pokazuje, że Greenspan miał całkowitą rację, a intuicja go nie zawiodła.
James Bullard, szef oddziału Fed w St. Louis w latach 2008-2023 wspomina, że Greenspan mówił o produktywności w sposób, którego wielu zwyczajnie nie rozumiało. Internet w latach 90. istotnie zmienił reguły gry.
Dziś Warsh chce powtórzyć ten manewr z AI, jednak zarówno Bullard, jak i Dennis Lockhart (szef Fedu w Atlancie w latach 2007-2017) oraz Vincent Reinhart (wysoki urzędnik Fedu w latach 1999-2007) ostrzegają, że analogie bywają zdradliwe. Greenspan wygrał, bo internet błyskawicznie zoptymalizował zarówno logistykę, jak i bankowość.

Źródło: Trading Economics.
Zobacz również: Trump w Pekinie. Akcje Nvidia nie unikną hossy? CEO giganta liczy na porozumienie USA-Chiny
Ryzyko inflacyjnego ciosu podbródkowego
Największym lękiem doświadczonych bankierów jest scenariusz, w którym Fed tnie stopy, czekając na „cud AI”, który jednak nie następuje w czasie.
Jeżeli Warsh poluzuje politykę zbyt agresywnie, a efektywność nie wzrośnie, to nadmiar gotówki na rynku wystrzeli inflację w kosmos, jak chociażby poziomy z 2021 roku.
Obecne napięcia geopolityczne wokół Iranu, które cały czas podbijają cenę ropy, tworzą środowisko, w którym taki błąd byłby katastrofalny, zarówno dla oszczędności Amerykanów, ale także siły nabywczej USD.
Jeżeli Warsh się pomyli, to kosztami tych błędów zostaną obciążeni zwykli konsumenci, a nie twórcy algorytmów z Doliny Krzemowej i właśnie o to toczy się dziś gra.
Zobacz również: Powrót krzemowego króla? Umowa z Apple, nowe procesory i ogromny wzrost akcji Intela
Źródło: PB.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję