Konsensus absolutny: 3,75% bez zmian
Rzadko kiedy rynkowy konsensus bywa tak jednomyślny jak tym razem. Wszyscy 32 ekonomiści ankietowani przez Bloomberg zgodnie wskazują na utrzymanie stopy referencyjnej na poziomie 3,75% – po raz trzeci z rzędu. To efekt zaskakującego odczytu inflacji CPI za maj: 3,1% rok do roku wobec prognozy 3,6%, a więc o pół punktu procentowego poniżej konsensusu. Tak duże odchylenie od prognoz analityków należy do rzadkości nawet w obecnym, napiętym geopolitycznie otoczeniu. Wydaje się, że niespodziewany odczyt inflacyjny „kupił bankowi centralnemu dodatkowy oddech" przed przyszłymi decyzjami, które i tak raczej nie okażą się tak jastrzębie jak oczekiwano jeszcze kilkanaście dni temu.
Na co patrzy RPP? Inflacja ustępuje, ale wzrost płac też
*Inflacja (CPI) wynosi 3,1% i zbliża się do celu banku centralnego (NBP).
*Inflacja bazowa wynosi 3,0% i również zbliża się do celu inflacyjnego NBP.
*Tempo wzrostu płac w przedsiębiorstwach spadło do 5,4% (najniżej od lutego 2021 r.)
*Wzrost PKB wyhamował do 3,4% w pierwszym kwartale z 4,1%
Obraz makroekonomiczny, który trafia na biurko RPP, jest wielowątkowy. Zarówno inflacja CPI (3,1%), jak i inflacja bazowa (3,0%) zbliżają się do środka celu NBP wynoszącego 2,5% ±1 pp., a wzrost płac w sektorze przedsiębiorstw wyhamował do 5,4% – najniższego poziomu od lutego 2021 roku.
To kluczowy sygnał dla Rady: ryzyko efektów drugiej rundy – czyli przełożenia się droższej energii na oczekiwania płacowe i spiralę cenową – słabnie razem ze słabnącym polskim konsumentem. Wzrost PKB wyhamował do 3,4% w pierwszym kwartale z 4,1% w poprzednim, a sprzedaż detaliczna również zaskakuje na minus. W takim układzie podwyżka stóp byłaby jak gaszenie pożaru, którego już właściwie nie ma – z dużym ryzykiem podlania wodą fundamentów wzrostu gospodarczego.
Z danych o globalnych stopach procentowych wynika też, że Polska, z implikowaną przez rynek podwyżką o 84 pb. w horyzoncie 12 miesięcy od dzisiaj, jest wyceniana zdecydowanie bardziej jastrzębio niż większość regionu EMEA – Strefa Euro oczekuje 64 pb., Wielka Brytania 49 pb..
Rynek wciąż wycenia blisko 16 punktów bazowych podwyżki przed końcem roku, lecz dzisiejsze dane i jutrzejsza konferencja prezesa Glapińskiego mogą tę kalkulację korygować w dół, co stanowi realne ryzyko dla złotego.
Złoty: zależny od Bliskiego Wschodu, nie od RPP
Para utrzymuje się w okolicach 4,2385, a reakcja na zaskakujące dane inflacyjne z 30 maja była nadzwyczaj stonowana – odchylenie kursu zmieściło się w przedziale 0,1–0,2%, po czym szybko się zniwelowało. To symptomatyczne: złoty żyje przede wszystkim rytmem negocjacji USA–Iran i zmianami w cenach ropy naftowej, a nie krajowymi danymi makro. Prawdopodobieństwo trwałego porozumienia pokojowego przed końcem czerwca, według platformy Polymarket, spadło z 60% tydzień temu do zaledwie 23%, za czym stoi nieoczekiwany powrót dużej liczby interwencji zbrojnych w regionie. Geopolityka cały czas stanowi główny czynnik ryzyka dla PLN w nadchodzących tygodniach.
Czy rynek FRA skoryguje wyceny o kolejne kilkanaście punktów bazowych w dół?
Jutrzejsza konferencja Glapińskiego będzie testem komunikacyjnym. Jeśli prezes ponownie uniknie jednoznacznie jastrzębich deklaracji i potwierdzi, że dane nie uzasadniają zacieśnienia polityki, rynek FRA może skorygować wyceny o kolejne kilkanaście punktów bazowych w dół.
Gołębi Glapiński na tle gołębich danych może wywołać krótkoterminową presję na osłabienie złotego, zanim geopolityczna mgła na Bliskim Wschodzie nieco opadnie i odsłoni fundamenty polskiej waluty: nadwyżkowy bilans handlowy, solidny napływ funduszy unijnych i wciąż atrakcyjną realną stopę procentową na tle regionu.
Warto jednak pamiętać, że elementy przyćmiewające te kwestie są nadal bardzo żywe
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję