Czasem bywa tak, że już następnego dnia żałujemy słów, które wypowiedzieliśmy w piątek wieczorem. Pewnie każdy z nas przeżył to chociaż raz. Teraz, jak się okazuje, delikatnego moralniaka złapał też Donald Trump. Ten w piątek poirytował się na tyle, że doprowadził do najpoważniejszego krachu giełdowego od kwietnia. W niedzielę już zmienił ton i wszystkich dookoła uspokajał.
Inwestorzy, którzy mają swój kapitał włożony w spółki z USA, mogli się nieźle zdziwić, gdy w sobotę rano sprawdzali, co wydarzyło się w trakcie minionej sesji. Notowania S&P 500 osunęły się o aż 2,7%, co jest największym, jednodniowym spadkiem od początku kwietnia. Wówczas krach poniekąd spowodowały właśnie relacje Chin z USA. Wtedy bowiem Donald Trump nałożył na większość krajów świata tzw. cła wzajemne, a najmocniej oberwało Państwo Środka.
Notowania S&P 500
✕
Tym razem znów poszło o porządek światowego handlu. Chiny 9 października ogłosiły zwiększenie restrykcji eksportowych dotyczących metali ziem rzadkich. Te są kluczowe m.in. w przemyśle nowych technologii, a tak się składa, że większością ich zasobów zarządzają właśnie Chińczycy.
Donald Trump odebrał to ogłoszenie jako cios w idące dotąd całkiem przyzwoicie negocjacje między oboma krajami. W swoim wpisie w mediach społecznościowych nazwał ten ruch "moralną hańbą". Podkreślał, że ofiarami tego działania będą nie tylko Stany Zjednoczone, ale wszystkie państwa świata. Ogłosił, że w ramach odwetu nałoży na import chińskich dóbr dodatkowe 100% cła i oprócz tego również wprowadzi dodatkowe wytyczne dotyczące ograniczenia eksportu ważnych strategicznie podzespołów i chipów.
Całe szczęście, że do tego wydarzenia doszło akurat w piątek, bo same kraje oraz rynki dostały weekend, w trakcie którego można było nieco ochłonąć. W środku tygodnia sytuacja na giełdzie mogłaby w panice pogorszyć się jeszcze bardziej. Teraz jednak wszystko wskazuje na to, że relacje pomiędzy Chinami a USA nie pogorszyły się tak bardzo. Obie strony tonują sytuację.
W weekend strona chińska podkreślała, że nie chciała eskalować wojny handlowej, a jedynie zadbać w ten sposób o swoje bezpieczeństwo. Eksport pierwiastków, które mają być używane w celach cywilnych, nie będzie wstrzymany. Tłumaczono, że decyzja nie dotyczy przecież całkowitego zakazu, a działania te z perspektywy prawnej są całkowicie legalne.
Wczoraj po chwili oddechu sprawę skomentował ponownie Donald Trump. Część inwestorów i rynkowych ekspertów, w tym Adam Kobeissi, przypuszczała, że prezydent USA przed rozpoczęciem handlu na tygodniu będzie chciał zamieszanie ostudzić, by nie pogłębiać kryzysu na giełdzie. Tak też się stało. Przekaz płynący z nowego wpisu Trumpa ma zupełnie inny ton, niż ten z piątku.
Nie martwcie się Chinami, wszystko będzie dobrze. Wielce szanowany prezydent Xi Jinping miał po prostu zły moment. Nie chce, by jego kraj popadł w depresję i ja też tego nie chcę. Stany Zjednoczone chcą pomóc Chinom, a nie je skrzywdzić
✕Źródło: Truth Social
Można więc spodziewać się, że otwarcie amerykańskiej giełdy w poniedziałek będzie wiązało się z widocznym odbiciem, względem piątkowego załamania. To oczywiście ponownie urodzi pytania o to, komu i dlaczego Trump dał zarobić, najpierw wywołując krach tylko po to, by za dwa dni znów ogłosić hossę. To w końcu nie pierwszy raz w trakcie tej prezydentury. Już kilka razy wywoływał rynkowe zamieszanie tylko po to, by niedługo wszystkich uspokoić i nastawić na wzrosty.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję