Reklama
Reklama
Reklama

Mamy przełom! Tak zakończyły się negocjacje Chin z USA

Weekend zaserwował nam zaskakujący przełom w relacjach amerykańsko-chińskich. W szwajcarskiej Genewie toczyły się bowiem pierwsze oficjalne negocjacje obydwu stron ws. deeskalacji wojny handlowej, która poddusza gospodarki tych krajów. Choć spodziewano się, że sprawa może się przedłużać zupełnie jak negocjowanie pokoju na Ukrainie, amerykańska delegacja ogłosiła zaskakującą nowinę.

Mamy przełom! Tak zakończyły się negocjacje Chin z USA
SAUL LOEB/AFP/East News
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Spis treści

  1. USA i Chiny były daleko od kompromisu
    1. Genewa pojednała USA i Chiny?
      1. Rynki wstrzymują entuzjazm 

        Sekretarz Skarbu Scott Bessent, który wraz z Jamiesonem Greerem był odpowiedzialny za prowadzenie rozmów, wyjawił, że udało się dojść do porozumienia. Padły nawet słowa o dogadaniu umowy handlowej, ale na chwilę obecną nie wydaje się, by był to tak pełny kompromis, jaki udało się nawiązać kilka dni wcześniej z Wielką Brytanią. Jego szczegóły poznamy dopiero dziś wieczorem. Co wiemy na razie?

         

        USA i Chiny były daleko od kompromisu

        Jeszcze przed rozpoczęciem rozmów w Genewie wydawało się, że te będą jedynie rodzajem przełamania dyplomatycznych lodów. Nie spodziewano się, że dojdzie tu do znalezienia złotego środka dla obydwu stron, bo przekaz Chin i USA, który płynął z tych krajów jeszcze przed weekendem, wskazywał, że stanowiska zainteresowanych są od siebie bardzo oddalone.

        Chiny oczekiwały całkowitego zniesienia opłat celnych, które od samego początku określają mianem nieuczciwej praktyki wymierzonej w ich gospodarkę. Trump z kolei jeszcze w piątek mówił, że rozsądną opłatą byłoby 80% cła. Przypomnijmy, że obecnie import z Chin objęty jest taryfami rzędu 145%. Jak widać, był skłonny nieco się targować, ale do żądań Chińczyków wciąż było bardzo daleko.

         

        Genewa pojednała USA i Chiny?

        Tymczasem, jak twierdził później Bessent, rozmowy w Genewie miały być bardzo produktywne, a stronom udało się dogadać umowę. W podobnym tonie wypowiadał się Jamieson Greer

        Reklama

        Ważne jest, aby zrozumieć, jak szybko udało nam się dojść do porozumienia, co może świadczyć o tym, że różnice nie były tak duże, jak się początkowo wydawało. [...] Jesteśmy przekonani, że umowa, którą zawarliśmy z naszymi chińskimi partnerami, pomoże nam w dążeniu do rozwiązania tego ogólnokrajowego kryzysu - mówił Greer

        Szczególnie te ostatnie słowa Greera można interpretować tak, że jakaś umowa została dogadana, ale nie jest ona pełnym porozumieniem handlowym, jakie z USA negocjują inne kraje. Więcej konkretów Amerykanie mają przekazać za kilkanaście godzin. Scott Bessent przyznał bowiem, że w poniedziałek zorganizuje briefing, na którym przedstawi szczegóły wspomnianej umowy. 

         

         

        Nieco więcej zdradziła za to strona chińska. Wicepremier He Lifeng wyjaśnił, że strony w trakcie negocjacji opracowały "wspólny mechanizm konsultacji ds. handlu i ekonomii". Na doprecyzowanie tego sformułowania musimy poczekać do oficjalnego stanowiska Chin. Tego należy spodziewać się w najbliższym czasie.

        Myślę, że niezależnie od tego, kiedy to oświadczenie zostanie opublikowane, będzie to wielka wiadomość. Dobra wiadomość dla świata - podsumował Lifeng

         

        Czytaj także: Nadchodzi wielki bojkot amerykańskich produktów w Europie?

        Reklama

         

        Rynki wstrzymują entuzjazm 

        Przez ostatnie kilka tygodni informacje dotyczące deeskalacji wojny handlowej były przez rynki przyjmowane wręcz hurraoptymistycznie. Szczególnie było to widać 9 kwietnia, gdy Donald Trump ogłosił zawieszenie "ceł wzajemnych" na 90 dni. Wówczas notowania głównych amerykańskich indeksów wprost wystrzeliły. Dow Jones Industrial Average skoczył o niecałe 9%, S&P 500 o 10%, a Nasdaq Composite o niemal 12%.

        Wydawać by się mogło, że porozumienie USA z Chinami w sprawie handlu powinno wywołać podobny entuzjazm wśród inwestorów. Tymczasem, jak zauważył ekonomista Adam Kobeissi z The Kobeissi Letter, reakcja na niezbyt konkretne, przedstawione wyżej wieści była bardzo powściągliwa. Kontrakty terminowe na wyżej przytoczone indeksy giełdowe co prawda podrożały, ale nieznacznie. Mowa bowiem o wzrostach nieprzekraczających 1,6%.

         

         

        To poniekąd pokazuje, że rynki są już bardzo ostrożne w interpretacji coraz to kolejnych nowin handlowych i w tym wypadku raczej nie wierzą, że doszło do pełnego porozumienia, które rozwiązuje problem całkowicie.

        Reklama

         

        Czytaj także: USA słono za to zapłacą. Zagrożenie płynie z rynku obligacji


        Michał Fitz

        Michał Fitz

        Z wykształcenia geodeta, z pasji dziennikarz. W swoich tekstach stawia na profesjonalizm i przystępność


        komentarze

        Komentarze

        Sortuj według:  Najistotniejsze

        • Najnowsze
        • Najstarsze

        Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

        Reklama
        Reklama

        Najnowsze

        Polecane