Sekretarz Skarbu Scott Bessent, który wraz z Jamiesonem Greerem był odpowiedzialny za prowadzenie rozmów, wyjawił, że udało się dojść do porozumienia. Padły nawet słowa o dogadaniu umowy handlowej, ale na chwilę obecną nie wydaje się, by był to tak pełny kompromis, jaki udało się nawiązać kilka dni wcześniej z Wielką Brytanią. Jego szczegóły poznamy dopiero dziś wieczorem. Co wiemy na razie?
USA i Chiny były daleko od kompromisu
Jeszcze przed rozpoczęciem rozmów w Genewie wydawało się, że te będą jedynie rodzajem przełamania dyplomatycznych lodów. Nie spodziewano się, że dojdzie tu do znalezienia złotego środka dla obydwu stron, bo przekaz Chin i USA, który płynął z tych krajów jeszcze przed weekendem, wskazywał, że stanowiska zainteresowanych są od siebie bardzo oddalone.
Chiny oczekiwały całkowitego zniesienia opłat celnych, które od samego początku określają mianem nieuczciwej praktyki wymierzonej w ich gospodarkę. Trump z kolei jeszcze w piątek mówił, że rozsądną opłatą byłoby 80% cła. Przypomnijmy, że obecnie import z Chin objęty jest taryfami rzędu 145%. Jak widać, był skłonny nieco się targować, ale do żądań Chińczyków wciąż było bardzo daleko.
Genewa pojednała USA i Chiny?
Tymczasem, jak twierdził później Bessent, rozmowy w Genewie miały być bardzo produktywne, a stronom udało się dogadać umowę. W podobnym tonie wypowiadał się Jamieson Greer
Ważne jest, aby zrozumieć, jak szybko udało nam się dojść do porozumienia, co może świadczyć o tym, że różnice nie były tak duże, jak się początkowo wydawało. [...] Jesteśmy przekonani, że umowa, którą zawarliśmy z naszymi chińskimi partnerami, pomoże nam w dążeniu do rozwiązania tego ogólnokrajowego kryzysu - mówił Greer
Szczególnie te ostatnie słowa Greera można interpretować tak, że jakaś umowa została dogadana, ale nie jest ona pełnym porozumieniem handlowym, jakie z USA negocjują inne kraje. Więcej konkretów Amerykanie mają przekazać za kilkanaście godzin. Scott Bessent przyznał bowiem, że w poniedziałek zorganizuje briefing, na którym przedstawi szczegóły wspomnianej umowy.
Nieco więcej zdradziła za to strona chińska. Wicepremier He Lifeng wyjaśnił, że strony w trakcie negocjacji opracowały "wspólny mechanizm konsultacji ds. handlu i ekonomii". Na doprecyzowanie tego sformułowania musimy poczekać do oficjalnego stanowiska Chin. Tego należy spodziewać się w najbliższym czasie.
Myślę, że niezależnie od tego, kiedy to oświadczenie zostanie opublikowane, będzie to wielka wiadomość. Dobra wiadomość dla świata - podsumował Lifeng
Czytaj także: Nadchodzi wielki bojkot amerykańskich produktów w Europie?
Rynki wstrzymują entuzjazm
Przez ostatnie kilka tygodni informacje dotyczące deeskalacji wojny handlowej były przez rynki przyjmowane wręcz hurraoptymistycznie. Szczególnie było to widać 9 kwietnia, gdy Donald Trump ogłosił zawieszenie "ceł wzajemnych" na 90 dni. Wówczas notowania głównych amerykańskich indeksów wprost wystrzeliły. Dow Jones Industrial Average skoczył o niecałe 9%, S&P 500 o 10%, a Nasdaq Composite o niemal 12%.
Wydawać by się mogło, że porozumienie USA z Chinami w sprawie handlu powinno wywołać podobny entuzjazm wśród inwestorów. Tymczasem, jak zauważył ekonomista Adam Kobeissi z The Kobeissi Letter, reakcja na niezbyt konkretne, przedstawione wyżej wieści była bardzo powściągliwa. Kontrakty terminowe na wyżej przytoczone indeksy giełdowe co prawda podrożały, ale nieznacznie. Mowa bowiem o wzrostach nieprzekraczających 1,6%.
To poniekąd pokazuje, że rynki są już bardzo ostrożne w interpretacji coraz to kolejnych nowin handlowych i w tym wypadku raczej nie wierzą, że doszło do pełnego porozumienia, które rozwiązuje problem całkowicie.
Czytaj także: USA słono za to zapłacą. Zagrożenie płynie z rynku obligacji
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję