Minister energii USA, Chris Wright, skrytykował unijne cele osiągnięcia neutralności emisyjnej do 2050 roku, które, jego zdaniem, mogą stanowić zagrożenie dla relacji handlowych między UE a USA.
USA szantażują Europę. Mowa o „fiasku” rozmów handlowych
Wright, zagorzały zwolennik paliw kopalnych, jest założycielem Liberty Energy, firmy zajmującej się eksploatacją złóż ropy naftowej i gazu ziemnego.
Funkcję ministra energii USA pełni od powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu w styczniu br. To właśnie wtedy już w pierwszych dniach sprawowania urzędu prezydent USA wycofał Stany Zjednoczone z porozumienia paryskiego.
Jak donosi Financial Times, Wright twierdzi, że unijny mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla, rozporządzenie w sprawie redukcji metanu i dyrektywa w sprawie należytej staranności przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju mogą stworzyć „ogromne ryzyko prawne” dla amerykańskich firm sprzedających paliwa kopalne w Europie.
„Całe negocjacje handlowe zakończyłyby się fiaskiem, gdyby Europa lub Stany Zjednoczone nie dotrzymały warunków umowy. Dlatego uważam, że przepisy te znacznie zagrażają możliwości wdrożenia uzgodnionej umowy handlowej”, powiedział Wright, dodając, że powinny one zostać poddane „ogromnym modyfikacjom”.
„Net zero [zerowa emisja netto – przyp.red.] 2050 to po prostu wielka katastrofa. To po prostu potworny program zubożenia ludzkości i oczywiście nie ma szans, żeby został zrealizowany”, dodał.
Financial Times przypomina, że niektóre amerykańskie firmy są zaniepokojone zmianami prawnymi w Europie.
Jednym z przykładów jest spółka paliwowa ExxonMobil. Niedawno sprzeciwiła się ona przepisom, które od 2027 roku będą zobowiązywały firmy do zapewnienia, że ich łańcuchy dostaw nie szkodzą środowisku i nie naruszają praw człowieka.
Zobacz również: Ceny ropy szaleją po słowach Putina. Ostrzegł Zachód przed „pełnoprawnym celem ataku”
Ultimatum USA dla Europy. Jeden ruch może zmienić podejście Amerykanów, przekonuje Wright
Jak zaznaczył Financial Times, Chris Wright twierdzi, że kraje europejskie powinny wstrzymać import rosyjskiej ropy i gazu, jeśli chcą, aby Stany Zjednoczone zaostrzyły sankcje wobec Rosji.
Wright dodał, że powinny kraje Europy nabywać amerykańskie surowce w celu realizacji warunków umowy handlowej między USA a UE, która zobowiązuje państwa członkowskie do zakupu energii z USA o wartości 750 mld USD do końca 2028 roku.
„Gdyby Europejczycy postawili granicę i powiedzieli, nie będziemy kupować więcej rosyjskiego gazu, nie będziemy kupować rosyjskiej ropy, czy miałoby to pozytywny wpływ na bardziej agresywne stanowisko USA? Oczywiście” – powiedział Wright.
W ostatnich tygodniach Donald Trump kilkukrotnie zapowiadał gotowość do wprowadzenia drugiej fazy sankcji wobec Rosji, w związku z brakiem przełomu w wojnie na Ukrainie.
Prezydent USA nie przedstawił jednak żadnych szczegółów dotyczących ewentualnych działań ani terminu ich podjęcia. Nie wskazał również, które państwa mogłyby zostać objęte nowymi sankcjami.
Więcej o tym pisaliśmy w artykule: Trump grozi Rosji zaostrzeniem sankcji. Pilna wizyta europejskich liderów w USA
W czerwu br. Komisja Europejska przedstawiła projekt rozporządzenia, które wprowadza stopniowy zakaz importu gazu ziemnego z Rosji.
Zgodnie z jego brzmieniem do 2028 roku Unia Europejska ma całkowicie uniezależnić się od surowca z tego państwa.
Szacuje się, że w 2024 roku z Rosji pochodziło ok. 18% gazu ziemnego importowanego do UE.
Zobacz również: Ropa jednak potanieje? Eksperci mówią, ile wkrótce wyniesie cena za baryłkę ropy
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję