Reklama
Reklama
Reklama

O ile wzrośnie minimalna krajowa? Profesor Piotr Misztal komentuje różne wizje podwyżek

Pensje minimalne znów w górę. Podwyżka ma nastąpić w 2026 roku. Pytaniem otwartym pozostaje ile zarobki wzrosną? Różne wizje w tej sprawie prezentują związkowcy, pracodawcy i ministerstwo.

Ministerstwo kontra pracodawcy. Różne wizje podwyżki minimalnego wynagrodzenia
freepik.com
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Spis treści

  1. Ministerstwo przebiło związkowców
    1. Pracodawcy proponują śladową podwyżkę
      1. Ryzyko wzrostu inflacyjnego 

        Minimalne wynagrodzenie w 2025 roku wynosi 4666 zł brutto, co daje 3511 zł netto. Ta kwota w zależności od propozycji, która zostanie zaakceptowana może wzrosnąć o 33 lub 241 zł na rękę.

         

        Ministerstwo przebiło związkowców

        Dyskusja dotycząca podwyższenia minimalnego wynagrodzenia w 2026 roku toczy się w gronie tworzącym Radę Dialogu Społecznego. W jej skład wchodzą trzy podmioty: związki zawodowe (OPZZ, "Solidarność" i Forum Związków Zawodowych), pracodawcy i Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. 

        Związki zawodowe proponują podwyżkę o 7,5%, czyli o 349 zł brutto. Jej przyjęcie oznaczałoby, że pensja minimalna wzrosłaby do 5015 brutto, czyli 3750 zł netto

        Wydawać by się mogło, że propozycja pozostałych stron dyskusji będzie niższa. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk chce wprowadzenia wyższej podwyżki, która miałaby wynieść niewiele więcej od propozycji związkowców, czyli o 7,6%. W praktyce oznaczałoby to, że minimalna pensja wyniosłaby 5020 zł brutto, czyli 3752 zł netto

         

        Reklama

        Czytaj też: Bezrobocie? Polska znokautowała większość Europy

        Pracodawcy proponują śladową podwyżkę

        Propozycje związków zawodowych i ministerstwa, które są do siebie zbliżone znacznie różnią się od tych, które mogą zaproponować pracodawcy. Choć ich oficjalnego stanowiska jeszcze nie ma, to z nieoficjalnych informacji wynika, że mogą oni zaproponować korektę wynoszącą zaledwie 1%, czyli o 49 zł brutto, co w praktyce oznaczałoby 33 zł na rękę

        Tak niska podwyżka w 2026 roku teoretycznie jest możliwa. Mimo, że przyjęta przez Sejm ustawa zakłada minimalną podwyżkę na poziomie prognozy inflacyjnej, która w 2026 roku ma wynieść 3,8%, to ministerstwo może dokonać korekty. 

        - Możliwe, że taki wzrost nie spowodowałby wzrostu inflacji. Natomiast wzrost wynagrodzeń dwukrotnie większy niż wzrost inflacji z pewnością spowodowałby przyspieszenie inflacji. W moim przekonaniu takie długoterminowe zobowiązania czy to rządu czy innych przedstawicieli różnych organizacji co do systematycznego podwyższania płac bez patrzenia na sytuację gospodarczą w kraju, bez analizy wzrostu wydajności pracy są zawsze bezpodstawne, niczym nieuzasadnione - powiedział ekonomista profesor Piotr Misztal, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie.

        Profesor SGH dodał, że w takiej sytuacji brak realizacji obietnic może prowadzić do niezadowolenia społecznego oraz strajków.

        Ustawa, która zakłada minimalny wzrost wynagrodzenia zakłada korektę w przypadku, jeśli w poprzednim roku prognoza była chybiona. Taki przypadek mamy właśnie teraz. 

        Reklama

        Gdyby propozycja pracodawców weszła w życie oznaczałoby to wzrost minimalnej krajowej do 4715 brutto, czyli 3544 zł netto.

         

        Ryzyko wzrostu inflacyjnego 

        Zbyt wysoki wzrost pensji minimalnej może doprowadzić do wzrostu inflacji - ocenia profesor Piotr Misztal, odnosząc się do przedstawionych propozycji.

        - Jeżeli propozycja związkowców lub ministerstwa zostanie zaakceptowana i weszłaby w życie, to oznaczałoby istotny wzrost inflacji i odsunięcie w czasie kolejnej obniżki stóp procentowych, które i tak w Polsce są jednymi z wyższych w Europie - zauważa ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej.

        Jak zaznaczył profesor warszawskiej uczelni - nie można zwiększać wynagrodzeń, jeśli wydajność pracy nie rośnie w tym samym tempie. 

        - To są prawa ekonomii, z którymi nie ma żadnych dywagacji. To może prowadzić do problemów na rynku pracy, ale nie tylko. Przedsiębiorcy, skoro nie będą w stanie zatrudnić tak wielu pracowników przy wzroście stawek płac, nie będą mogli produkować tyle ile by chcieli, co może doprowadzić do pogorszenia koniunktury gospodarczej - uważa profesor Piotr Misztal.

        Reklama

         

        Zobacz również: Złoto podrożało o 100% w mniej niż 3 lata! Bank zaleca kupować więcej

         


        Kamil Markiewicz

        Kamil Markiewicz

        Z mediami związany od 20 lat. Zaczynał od relacjonowania lokalnych wydarzeń w regionalnych gazetach ukazujących się w województwie świętokrzyskim. Najdłużej, bo ponad dekadę pisał o sporcie na łamach dziennika Echo Dnia. W swojej dotychczasowej karierze zawodowej zajmował się nie tylko sportem. Przez ponad sześć lat współpracował z Telewizją Polską, gdzie zajmował się tematami społecznymi, gospodarczymi, politycznymi oraz sportowymi. Laureat nagrody "Talent Mediów 2022" przyznanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej za rzetelność i wszechstronne dziennikarstwo telewizyjne. Przez blisko pięć lat współprowadził audycję "Interwencja" na antenie Polskiego Radia Kielce. Pracę w magazynie FXMAG łączy z pracą w telewizji. Gospodarz programu publicystycznego "Uważam, że..." na antenie Lokalna TV. Oprócz pracy w mediach prowadzi także szkolenia z autoprezentacji.


        komentarze

        Komentarze

        Sortuj według:  Najistotniejsze

        • Najnowsze
        • Najstarsze

        Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

        Reklama
        Reklama

        Najnowsze

        Polecane