Nieuczciwe opłaty. Sprzedawcy samochodów wykorzystują cła i windują ceny
Amerykańskie cła są wykorzystywane przez sprzedawców samochodów. Dealerzy naliczają dodatkowe opłaty windując ceny aut. Ich wysokość może sięgnąć nawet kilku tysięcy złotych.

Amerykańskie cła są wykorzystywane przez sprzedawców samochodów. Dealerzy naliczają dodatkowe opłaty windując ceny aut. Ich wysokość może sięgnąć nawet kilku tysięcy złotych.

Rynek samochodów używanych w Stanach Zjednoczonych w ostatnich miesiącach znacznie się ożywił. Wszystko za sprawą obaw Amerykanów, że cła sprawią, że ich cena będzie rosła.
Większe zainteresowanie kupujących wykorzystują sprzedawcy, którzy zaczęli naliczać dodatkowe opłaty zanim auto wyjedzie z komisu.
Czytaj także: Zostało półtora miesiąca. Widmo recesji wciąż wisi nad Ameryką
Amerykańscy sprzedawcy samochodów używanych od miesięcy obciążają kupujących dodatkowymi opłatami windując ceny aut. Jak wynika z raportu przeprowadzonego przez platformę CoPilot aż 71% ankietowanych między lipcem 2024 a lutym 2025 potwierdziło, że było świadkiem takich praktyk ze strony dealerów. Dodatkowe opłaty, jak wyliczyli przedstawiciele platformy wyniosły średnio 640 dolarów, czyli blisko 2,5 tysiąca złotych.
Dealerzy, jak wynika z raportu naliczali wiele niezrozumiałych dla kupujących opłat. Wśród nich między innymi za: wydanie dokumentów, zabezpieczenie antykradzieżowe czy przygotowanie auta do wyjazdu na drogi publiczne.
Od momentu ogłoszenia ceł (wysokość taryf to 25% na samochody osobowe - przyp red.) na import samochodów do Stanów Zjednoczonych (Donald Trump wprowadził je od 2 kwietnia - przyp. red.) pojawiły się obawy, że nieuczciwi sprzedawcy będą chcieli wykorzystać ten moment do naliczania kolejnych opłat, wykorzystując większe zainteresowanie ze strony kupujących. Osoby zainteresowane kupnem samochodu używanego ruszyły do komisów w obawie, że przez wprowadzone taryfy ceny będą jeszcze wyższe.
Prezydent Donald Trump wprowadzając taryfy argumentował to brakiem równowagi w opłatach celnych. Jako przykład podał Unię Europejską, z którą do tej pory wymiana handlowa, jak przyznał prezydent Stanów Zjednoczonych nie była prowadzona na “uczciwych warunkach”. “Wspólnota” do tej pory stosowała 10% cła na auta importowane z USA. Natomiast samochody importowane z krajów Unii Europejskiej na amerykański rynek były objęte 2,5% taryfami.
Kupujący obawiają się, że taryfy będą wykorzystywane przez nieuczciwych sprzedawców, aby doliczać kolejne opłaty, które jeszcze bardziej podniosą ceny aut.
Polska jest jednym z europejskich krajów, do którego w ostatnich latach trafiało wiele aut zza oceanu. Tylko w pierwszym kwartale 2025 roku do Polski trafiło ponad 18 tysięcy samochodów używanych ze Stanów Zjednoczonych. Na razie trudno ocenić, czy ten trend zostanie zachowany.
Auta z Ameryki kusiły klientów niską ceną zakupu, która wydawać się mogła atrakcyjna. Ostateczna kwota do zapłaty mogła się jednak znacznie różnić od tej, którą kupujący słyszeli od sprzedawcy. Wszystko za sprawą dodatkowych opłat związanych z formalnościami, a także sam transport samochodu do Polski.
Dodatkowo często auta zza oceanu wymagały w Polsce naprawy, co dodatkowo wpływało na ostateczną cenę. Spośród najpopularniejszych marek, uszkodzone nadwozie najczęściej raportowano w przypadku audi (86% przypadków), hyundaie (85%), fordy (78%), bmw (77%) i chryslery (75%).
Eksperci zajmujący się rynkiem motoryzacyjnym uważają, że wprowadzenie ceł może wpłynąć na cenę, a co za tym idzie auta ze Stanów Zjednoczonych mogą stać się mniej konkurencyjne od tych z europejskich rynków. To w perspektywie następnych miesięcy o ile - jak podkreślają - polityka celna nie ulegnie zmianie, może doprowadzić do mniejszego zainteresowanie sprowadzaniem samochodów z amerykańskiego rynku.
Zobacz również: Joe Biden ma raka. „Agresywna forma”
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję