Cła wprowadzone przez Donalda Trumpa odbijają się na światowych rynkach. Ich konsekwencją będzie podwyżka cen - wynika z badania przeprowadzonego przez towarzystwo ubezpieczeniowe Allianz. Aż 54% ankietowanych potwierdziło, że ze względu na wprowadzone taryfy będą musieli podwyższyć ceny swoich produktów.
Czytaj też: 50% cła na Europę wstrzymane. Wystarczył jeden telefon do Trumpa
Podwyżki cen na światowych rynkach
Co istotne podwyżki nie dotyczą jedynie amerykańskich przedsiębiorstw, ale firm działających na całym świecie. Allianz przeprowadził badanie na 4,5 tysiącach firm z dziewięciu krajów, w tym między innymi ze Stanów Zjednoczonych, Chin i Wielkiej Brytanii. Ponad połowa (54%) przedstawicieli badanych przedsiębiorstw wprost poinformowała, że będzie zmuszona do podwyższenia cen swoich produktów. To nie jest jedyna zła wiadomość wynikająca z badania. Kolejną jest spodziewany spadek obrotów. 42% firm wskazało, że spodziewa się zmniejszenia obrotów od 2% do 10% w ciągu roku.
Aż 60% respondentów stwierdziło, że spodziewa się negatywnego wpływu taryf na prowadzoną przez siebie działalność gospodarczą. Wynik znacznie odbiega od badania przeprowadzonego na początku roku, gdy 80% badanych uważało, że zapowiadane wówczas taryfy nie będą miały wpływu na ich biznes.
Kosztami obciążeni zostaną kupujący
Podwyżka cen towarów spodziewana jest dopiero w najbliższych miesiącach. Wielu przedsiębiorców do tej pory wstrzymywało się z tą decyzją, próbując radzić sobie ze skutkami taryf. Część firm polegała na zgromadzonych zapasach, licząc na to, że sytuacja zostanie opanowana dzięki szybkiemu zawarciu umów handlowych. Właściciele firm z wielu krajów, w tym z Unii Europejskiej powoli przestają łudzić się, że porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi nastąpi szybko, dlatego zaczynają mówić otwarcie o konieczności podwyżek cen. Te mogą nastąpić już latem.
Sytuacji nie poprawia nawet fakt, że od momentu wprowadzenia taryf Donald Trump wycofał się z części ceł lub terminowo je wstrzymał. Chodzi między innymi o obniżenie taryf dla Chin i wstrzymanie opłat dla wielu krajów do 9 lipca, w tym dla członków Unii Europejskiej.
Wciąż jednak obowiązują 30-procentowe cła na import z Chin oraz 10-procentowe na inne towary sprowadzane do Stanów Zjednoczonych. Dodatkowe opłaty dotyczą także niektórych towarów z sektora przemysłu, takich jak metale i części samochodowe.
Cła spowodują wzrost inflacji
Wraz z zapowiedziami wzrostu cen istnieje także duże ryzyko wzrostu inflacji. Tego obawiają się między innymi przedsiębiorcy ze Stanów Zjednoczonych. Coraz więcej osób otwarcie krytykuje Donalda Trumpa za prowadzoną przez jego administrację politykę celną, która w ich odczuciu może doprowadzić do spowolnienia gospodarczego i wzrostu inflacji.
Głośno mówił o tym w ostatnich dniach prezes JP Morgan Jamie Dimon, który zauważył, że 10-procentowe cła na wszystkich partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych nie obowiązywały od 1971 roku.
Zdaniem szefa JP Morgan utrzymanie wysokich taryf może spowodować znaczący wzrost cen w kolejnych miesiącach. To wprost może odbić się na spółkach, które już teraz dokonują korekt dotyczących zarobków w 2025 roku, które ze względu na wyższe koszty prowadzenia firmy mogą być znacznie niższe od tych planowanych. Jamie Dimon skrytykował Donalda Trumpa za prowadzoną politykę celną, podkreślając, że może ona doprowadzić do poważnych konsekwencji dla gospodarki USA.
Zobacz również: Gospodarka tego kraju w tarapatach? Szef znanego banku nie pozostawia złudzeń
Jamie Dimon
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję