Według wieści płynących od przedstawicieli amerykańskiej administracji obecnie trwają negocjacje z przedstawicielami 34 krajów, w sprawie umów handlowych. Z nieoficjalnych informacji wynika, że 18 z nich jest bliskie porozumienia w sprawie wymiany handlowej. Potwierdziła to podczas wtorkowego briefingu prasowego rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. W rozmowie z dziennikarzami przyznała, że sprawy idą w dobrym kierunku, dzięki temu jest szansa na zawarcie porozumień handlowych do 9 lipca, czyli do czasu wygaśnięcia zawieszenia części taryf celnych.
Porozumienie z wszystkimi oprócz Chin?
Zawieszenie taryf celnych obowiązuje wszystkie kraje oprócz Chin, z którymi “wojna celna” wkroczyła na niebezpieczny poziom. Eksperci uważają, że prezydent Donald Trump mógł przecenić amerykańską gospodarkę, dlatego będzie musiał dojść do porozumienia handlowego z większością krajów.
- Wydaje się, że do takiego porozumienia może dojść, choć trzeba zwrócić uwagę na to, że jeśli chodzi o politykę Donalda Trumpa, to wszystko zmienia się, jak w kalejdoskopie. Informacje, które słyszymy z Białego Domu, zmieniają się niemal codziennie, a czasem nawet tego samego dnia, więc trudno prognozować, jak to się skończy. Tu trzeba także uwzględniać postawę innych państw. Chiny pokazały pazury, co mogło otrzeźwiająco podziałać na Trumpa - mówił doktor Przemysław Furgacz, dziekan Wydziału Nauk Społecznych i Technicznych Akademii Nauk Stosowanych w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Czytaj też: Giełda w USA skąpana w zieleni. Trump zrobił krok w tył
Przedstawiciel ostrowieckiej uczelni podkreślał, że wprowadzenie taryf mogło być jedynie - jak zaznaczył - blefem ze strony amerykańskiego prezydenta, jeśli chodzi o zaostrzenie handlowych stosunków. To, jak zauważa doktor Przemysław Furgacz pokazało, że gospodarka USA nie jest wystarczająco silna, aby wypowiedzieć wojnę handlową całemu światu.
- Myślę, że oni przede wszystkim chcą skupić się na osłabieniu wzrostu dynamiki gospodarczej Chin, dlatego jestem w stanie uwierzyć w to, że administracja Trumpa dogada się z Unią Europejską, Japonią czy Koreą Południową. Na ten moment mniej prawdopodobne wydaje się to jeśli chodzi o Chiny - dodał Przemysław Furgacz.
Czytaj również: Trump się wystraszył? Miała być wielka zmiana, a jest zmiana... decyzji
Karoline Leavitt podczas wtorkowego spotkania z dziennikarzami przekazała informację od prezydenta Donalda Trumpa, dotyczącą tego, że Biały Dom “przygotowuje grunt” pod zawarcie umowy z Chinami i złagodzenie wzajemnych taryf. To - jak podkreślają ekonomiści - przynajmniej na razie wydaje się być mało prawdopodobne.
Większa konkurencyjność eksportowa
Specjaliści obserwujący politykę międzynarodową, a także gospodarki poszczególnych krajów zauważają, że działania Donalda Trumpa mogą mieć ukryty cel. Tym - jak przypuszczają - może być celowe osłabienie dolara. Wszystko po to, aby zwiększyć konkurencyjność amerykańskiego eksportu.
- Amerykańska administracja dąży do deprecjacji dolara, aby zwiększyć konkurencyjność cenową eksportu ze Stanów Zjednoczonych - mówi doktor Przemysław Furgacz.
Niepokojącymi i nieprzewidzianymi zjawiskami, które - jak podkreślają ekonomiści - mogły zaskoczyć samego Donalda Trumpa są znaczny wzrost ceny złota oraz zwiększenie rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, co zwiększa koszty obsługi długu, co grozi zwiększeniem zadłużenia gospodarki USA i w konsekwencji kryzysem gospodarczym.
Zobacz również: Domański o współpracy handlowej z USA: “Pracujemy nad znalezieniem dobrego rozwiązania”
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję