Reklama
Reklama
Reklama

Zamiast recesji będzie mocne spowolnienie PKB USA! Tak sądzą analitycy J.P. Morgan

Batalia na froncie wojny celnej ma się w najlepsze. Decyzja sądu pierwszej instancji zakwestionowała to, co sobie skonstruowali w głowach przedstawiciele administracji prezydenta Trumpa. Niepewność jednak wciąż pozostanie, a to oznacza niższe tempo wzrostu PKB zgodnie z najnowszymi raportami J.P. Morgan i Morgan Stanley.

Zamiast recesji będzie mocne spowolnienie PKB USA! Tak sądzą analitycy J.P. Morgan
BRENDAN SMIALOWSKI/AFP/East News
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Spis treści

  1. Konsensus wskazuje na podwyższenie ryzyka recesji
    1. J.P. Morgan przestał recesję uznawać za najbardziej prawdopodobny scenariusz
      1. Wzrost gospodarczy będzie mizerny, choć finansiści spierają się, jak bardzo
        1. Według instytucji ponowna eskalacja ceł do szczytowych stawek z kwietnia prawdopodobnie oznaczałaby recesję dla USA, a tym samym dla świata. 
      2. Sąd wysadził cła Trumpa w powietrze

        Donald Trump odciska znaczące piętno na tym, co się dzieje w światowych relacjach handlowych niemal od początku swojej kadencji, która rozpoczęła się pod koniec stycznia br. Jego strategia postępowania zdaje się mało wyrafinowana. Najpierw pogrozić wysokimi taryfami celnymi, a później poczekać na reakcję poszkodowanych i najwyżej zweryfikować swoje oczekiwania. 

        Prowadzi to do niemałego zamieszania, a niepewność związana z tym, co zrobi znowu administracja prezydencka, utrudnia zarządzanie łańcuchami dostaw. Bo jak tu zabezpieczyć trwałość wymiany handlowej, żeby towary płynęły regularnym strumieniem, gdy nie wiadomo, co przyniosą najbliższe dni. Dostawy wymagają planowania, a transport statkami, czyli główne źródło przepływu towarów, nie trwa przysłowiowych pięciu minut.

        Konsensus wskazuje na podwyższenie ryzyka recesji

        Cła i niepewność ich stosowania kłopoczą wielu ekonomistów. Część z nich opowiedziała się za scenariuszem popadnięcia gospodarki amerykańskiej w recesję. 

        17 kwietnia 2025 r. Wall Street Journal opublikował wyniki sondażu dotyczącego ryzyka pojawienia się recesji za oceanem. Redakcja tego cenionego dziennika finansowego przeprowadza badania ankietowe w odstępach kwartalnych. Poprzednio zostały one przeprowadzone w styczniu br., gdy Trump jeszcze na dobre nie rozkręcił się w swoich pomysłach taryfowych. 

        W porównaniu ze styczniowym sondażem (odczyty każdego z analityków zaznaczone szarą kropką na poniższej infografice) wskazania kwietniowe były już o wiele wyższe (oznaczone pomarańczową kropką). W dziewięciu przypadkach ekonomiści byli zdania, że ryzyko wariantu recesyjnego przekracza 50%, a zatem według nich był to najbardziej prawdopodobny scenariusz w perspektywie najbliższych 12 miesięcy.

        zamiast recesji bedzie mocne spowolnienie pkb grafika numer 1zamiast recesji bedzie mocne spowolnienie pkb grafika numer 1

        Źródło: Wall Street Journal

        Reklama

        Wcześniejszy sondaż Deutsche Banku, którym został przeprowadzony w dniach 17-20 marca, a zatem przed słynnym wystąpieniem amerykańskiego prezydenta w Ogrodzie Różanym przy Białym Domu w dniu 2 kwietnia br., na podstawie wskazań 400 respondentów wskazywał, że ryzyko recesji w okresie 12 miesięcy wynosi 43%.

        W marcowej ankiecie CNBC Fed prawdopodobieństwo recesji zostało oszacowane na 36% (miesiąc wcześniej było to 23%). Nie oznacza to, że ekonomiści nie są omylni – odczyt 50% panował w latach 2022-2023 jako następstwo pandemii, ale okazał się nietrafiony, gdyż recesja nie wystąpiła.

        W tej sprawie wypowiedziało się również szanowane kalifornijskie centrum badawcze UCLA Anderson Forecast. 

        „Odpowiedź wydaje się być twierdząca, że w ciągu najbliższego roku lub dwóch może dojść do pogorszenia koniunktury i że powinniśmy teraz obserwować recesję. Rzekomo pożądana przez administrację polityka narzuciłaby, każda na swój sposób, znaczne ograniczenie w różnych sektorach gospodarki. Zaczynają pojawiać się słabości we wzorcach wydatków gospodarstw domowych. A sektor finansowy, z podwyższonymi wycenami aktywów i nowo wprowadzonymi obszarami ryzyka, jest przygotowany do wzmocnienia każdego pogorszenia koniunktury. Co więcej, recesja może skończyć się stagflacją” – napisał w marcu br. Clement Bohr, ekonomista UCLA Anderson Forecast.

        J.P. Morgan przestał recesję uznawać za najbardziej prawdopodobny scenariusz

        W gronie największych pesymistów byli analitycy lidera bankowości inwestycyjnej świata – J.P. Morgan. Ale ostatnie wydarzenia, czyli m. in. zawieszenie taryf dodatkowych na większość świata i ostatnie odłożenie szantażu Europy nałożeniem 50% cła do początku lipca br. skłoniły ich do weryfikacji prawdopodobieństwa wystąpienia recesji w USA.

        Do 27 maja br. uważali, że prawdopodobieństwo recesji wynosiło 60%. To się zmieniło. Teraz sądzą, że ryzyko tego niepożądanego stanu gospodarki spadło do 40%.

        Reklama

        "Nie widzimy już recesji w USA, ale spodziewamy się, że istotne czynniki hamujące utrzymają słaby wzrost do końca tego roku" – ocenił Joseph Lupton, globalny ekonomista instytucji.

        Z jakich powodów odmieniło się bankowi inwestycyjnemu?

        „Niedawny zwrot w sprawie ceł między USA a Chinami zmienił nasze myślenie na dwa ważne sposoby. Po pierwsze, skala podwyżki podatków celnych została zmniejszona, co zmniejszyło presję na siłę nabywczą (konsumentów i firm – przyp. red.). Po drugie, szybkie jednostronne wycofanie ceł przez prezydenta Trumpa sygnalizuje mniejszą tolerancję dla krótkoterminowego bólu, długoterminowego zysku – dodał Lupton.

        J.P. Morgan jest jednak daleki od tego, by sądzić, że oto nastały doskonałe czasy dla gospodarki. Jego zdaniem hamowanie wzrostu gospodarczego w drugiej połowie roku może być nadal znaczące.

        Ryzyko recesji wprawdzie zmalało, lecz zarówno amerykański, jak i światowy wzrost gospodarczy może mieć przed sobą okres słabego wzrostu, zwłaszcza że szok taryfowy w USA może być nadal istotny. Przy założeniu 39% ceł nałożonych na Chiny po wielotygodniowych przepychankach negocjacyjnych uwieńczonych genewskim porozumieniem i 10% taryfy obowiązującej w reszcie krajów oraz doliczając do tego cła sektorowe (stal/aluminium plus sektor szeroko pojętej motoryzacji) J.P. Morgan oszacował, że obecnie efektywne stawka taryfowa wynosi 13,4%. 

        Jest to podobne do podwyżki podatków o 430 mld dol. dla amerykańskich gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, odpowiadających 1,4% PKB. Na to obciążenie podatkowe nakładają się bazowe projekcje zakładające spowolnienie wzrostu gospodarczego, słabnące wsparcie fiskalne i imigracyjne, a także dotychczasowy szok nastrojów.

        Reklama

        Gdy wgłębi się w raport J.P. Morgan próżno tam szukać szczegółowych założeń, skąd wszystkie „cyfry” na temat recesji pochodzą. Ale taka jest praktyka wielkich świata finansów, że niechętnie dzielą się kuchnią analityczną. To mocno strzeżony sekret. Niemniej jest w tym opracowaniu drzewko, które może przybliżyć tok rozumowania ekonomistów.

        Na poniższej infografice widać dwa scenariusze rozwoju zdarzeń w gospodarce amerykańskiej. Pierwszy nazwany „odporność” (ang. resilience) cechuje 60% wystąpienia. Drugi, czyli recesja ma współczynnik 40%. 

        Wygląda to jak jakiś model probabilistyczny oparty o metodę Monte Carlo, ale pewności nie ma, bo wbrew pozorom to, co kwacze jak kaczka nie musi nią wcale być, choć to najbardziej prawdopodobne.

        W scenariuszu recesyjnym występują dwa warianty. Pierwszy barwnie nazwany „amerykański samobój” (ang. A U.S. own goal) opiera się o to, że taryfy są dolegliwe, mocne pogorszenie nastrojów wśród konsumentów i w sektorze przedsiębiorstw wywołuje recesję, ale reszta świata mimo to trzyma się dobrze, odnotowując umiarkowany wzrost PKB. To główna składowa 40% ryzyka pojawienia się recesji w modelu J.P. Morgan (odpowiada za 62% ostatecznej wartości). 

        Drugi wariant określony równie epicko jako „nieszczęście kocha towarzystwo” (ang. Misery loves company) zakłada, że w II półroczu tego roku dochodzi do globalnej recesji (odpowiada on za 38% finalnego prawdopodobieństwa). 

        zamiast recesji bedzie mocne spowolnienie pkb grafika numer 2zamiast recesji bedzie mocne spowolnienie pkb grafika numer 2

        Źródło: J.P. Morgan 

        Wzrost gospodarczy będzie mizerny, choć finansiści spierają się, jak bardzo

        J.P. Morgan spodziewa się, że PKB Stanów Zjednoczonych wzrośnie o zaledwie 0,25% w ujęciu rocznym w drugiej połowie 2025 r. A zatem tak naprawdę ocieramy się o recesję, gdyż takie tempo oznacza w zasadzie stagnację.

        Reklama

        Deeskalacja relacji handlowych na linii Waszyngton-Pekin doprowadziła do tego, że analitycy J.P. Morgan podwyższyli prognozę wzrostu chińskiego PKB. W II półroczu br. zamiast wcześniej oczekiwanych 1,3% rdr powinno być 3,0%. W skali globalnej wzrost gospodarczy w okresie lipiec-grudzień br. wyniesie 1,3% rdr, co jest prawie cały punkt procentowy poniżej potencjału.

        W tak szybko zmieniającym się otoczeniu makroekonomicznym, jakie zostało wykreowane po inauguracji prezydentury Donalda Trumpa, eksperci największego banku inwestycyjnego świata oczekują, że Fed utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie w perspektywie średnioterminowej, a kolejna obniżka stóp procentowych jest prawdopodobna dopiero w grudniu.

        "Nasze zaktualizowane prognozy dotyczące rynku pracy w mniejszym stopniu wymagają natychmiastowych działań w celu ograniczenia ryzyka związanego z zatrudnieniem. Jeśli chodzi o Fed, przesuwamy termin wznowienia obniżek stóp procentowych z września na grudzień" – powiedział Michael Feroli, główny ekonomista J.P. Morgan. 

        "Po grudniu widzimy kolejne trzy sekwencyjne obniżki, które spowodują, że docelowa stopa funduszy wyniesie 3,25-3,50% w drugim kwartale 2026 roku" - dodał.

        28 maja 2025 swoje najnowsze prognozy podali analitycy Morgan Stanley, trzeciego największego banku inwestycyjnego świata. Spodziewają się oni, że światowa gospodarka będzie rosła w tempie 2,9% rocznie w 2025 r. i 2,8% w 2026 r., co oznacza spadek z dynamiki 3,3% w 2024 r. Scenariusz ten zakłada, że USA będą kontynuować negocjacje handlowe, ale nie zlikwidują w pełni ceł.

        "Szkody gospodarcze są w toku i nawet całkowite zniesienie ceł nie przywróciłoby globalnego wzrostu do stanu, w którym byłby bez nich" – wyjaśnił Seth Carpenter, główny globalny ekonomista Morgan Stanley. 

        Według instytucji ponowna eskalacja ceł do szczytowych stawek z kwietnia prawdopodobnie oznaczałaby recesję dla USA, a tym samym dla świata. 

        W ocenie Morgan Stanley po wzroście o 2,8% w 2024 r. tempo PKB w USA prawdopodobnie spowolni do 1,5% w tym roku i 1,0% w 2026 r.

        Reklama

        "Ograniczenia imigracyjne i niepewność polityczna dodatkowo hamują wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych z powodu ceł, a my jesteśmy sceptyczni co do znaczącego wsparcia ze strony polityki fiskalnej lub deregulacji" – powiedział Michael Gapen, główny ekonomista Morgan Stanley w USA.

        W tym kontekście stopa funduszy federalnych powinna pozostać niezmieniona do marca 2026.

        "Cła mają tendencję do zwiększania inflacji przed spowolnieniem wzrostu, więc Fed prawdopodobnie będzie się bardziej martwił o powstrzymanie inflacji niż o utrzymanie zatrudnienia do końca tego roku, kiedy inflacja osiągnie szczyt i zacznie spadać. Po tym, jak inflacja zacznie spadać, sytuacja na rynku pracy powinna nadal się pogarszać. W tym momencie uważamy, że Fed […] do końca 2026 r. obniży stopy procentowe o 175 pb" – sądzi Gapen.

        Warto pamiętać, że obliczenia J.P. Morgan i Morgan Stanley zostały wykonane przed wyrokiem sądu federalnego, który uznał, iż wiele taryf zostało wprowadzonych przez ekipę Donalda Trumpa niezgodnie z prawem.

        Sąd wysadził cła Trumpa w powietrze

        Wygląda na to, że polityka Donalda Trumpa zderzyła się z murem. Sąd Handlu Międzynarodowego USA zakwestionował decyzje prezydenta, które zostały wydane w ramach ustawy o stanie wyjątkowym w gospodarce. Taki cios powoduje, że do kosza można wyrzucić większość taryf, poza sektorowymi, których podstawą prawną była Sekcja 232 ustawy o ekspansji handlowej.

        Reakcje na decyzję były zróżnicowane – od entuzjazmu do frustracji.

        Reklama

        „To naprawdę jest Dzień Wyzwolenia: Decyzja sądu uznająca masowe cła Trumpa za bezprawne jest ogromnym triumfem dla praworządności, wolności człowieka i dobrobytu oraz zasłużoną reprymendą za arbitralne rządy jednego człowieka nad naszymi środkami do życia” - powiedział Walter Olsen, starszy pracownik naukowy ds. studiów konstytucyjnych w Cato Institute. 

        Sądowy zamach stanu wymknął się spod kontroli” – napisał na X Stephen Miller, zastępca szefa personelu Białego Domu. Jakim cudem HR-owiec poczuł się kompetentny w wypowiadaniu się w sprawie trudno pojąć. 

        Co dalej się może stać? Ścieżka, która bazuje na niezgodzie z orzeczeniem sądu jest dwuszczeblowa. Najpierw odwołanie składa się do sądu apelacyjnego, a ostatecznością jest rozpatrzenie sprawy przez Sąd Najwyższy. 

        Ponoć kilka minut po ogłoszeniu wyroku sądu pierwszej instancji administracja prezydencka złożyła apelację do sądu drugiej instancji. Tempo reakcji niebywałe, ale moim zdaniem to oznaczało, że w obawie przed przerżnięciem sprawy w Sądzie Handlu Międzynarodowego papiery odwoławcze musiały być dawno przygotowane. Apelacji nie da się stworzyć w kilka minut.

        Zobaczymy, jaki wyrok wyda apelacja, ale jeżeli będzie on niekorzystny dla Trumpa, to trzeba przyjąć próbę przekonania przez niego do swoich racji ostatecznej deski ratunku, czyli Sądu Najwyższego.

        Efekt jest taki, że poszkodowani taryfami nie bardzo mają co dalej układać się z USA, bo i po co, skoro większość taryf celnych została wysadzona w powietrze. Ewentualnie takie zabiegi mogą czynić „trafieni” cłami sektorowymi. Data 9 lipca również przestaje mało kogo obchodzić, chyba że dojdzie do korzystnego rozstrzygnięcia dla administracji republikańskiej w którejś z wyższych instancji do tego czasu.

        Czy istnieje szansa, że zamiast tego Trump posłuży się Sekcją 232? To nie takie proste, bo postępowanie w ramach tego przepisu jest długotrwałe i wymaga twardych dowodów, co bada Departament Handlu USA. Wygląda to trochę jak wnikliwa analiza racji przez quasi-sędziów. Poniżej pokazuję na infografice, jak wieloszczeblowy jest ten proces. Zwróćmy uwagę na terminy procesu (w pomarańczowych prostokątach).zamiast recesji bedzie mocne spowolnienie pkb grafika numer 3zamiast recesji bedzie mocne spowolnienie pkb grafika numer 3

        Źródło: CRS

        Reklama

        Marcin Kuchciak

        Marcin Kuchciak

        Analityk rynków finansowych ze szczególnym uwzględnieniem konceptu cross-asset w wymiarze międzynarodowym. Od przeszło 30 lat związany zawodowo z rynkiem kapitałowym. Publikował m. in. w Parkiecie, PAP Biznes, Dzienniku Gazecie Prawnej, Profesjonalnym Inwestorze, Subiektywnie o Finansach, ISBiznes.pl, HomoDigital, Home&Market, dot.com. Zwolennik strategii nietradingowych, wykorzystujących instrumenty rynku kasowego i terminowego (głównie opcje).


        komentarze

        Komentarze

        Sortuj według:  Najistotniejsze

        • Najnowsze
        • Najstarsze

        Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

        Reklama
        Reklama

        Najnowsze

        Polecane