Więcej mieszkań i bardziej dostępne. To główne założenia przygotowanego przez rząd programu „Pierwsze klucze”, którego wejście w życie zapowiadane było już kilka miesięcy temu. Mimo upływu czasu prace nad programem utknęły w miejscu. To za sprawą nieporozumień w koalicji rządzącej.
Czytaj też: Za zakupy zapłacimy obrączką! Polski bank wprowadza rewolucyjną metodę na bezgotówkowe transakcje
Rząd pracuje nad programem
Projekt ustawy dotyczący dofinansowania kredytów hipotecznych pod koniec marca znalazł się w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów. Od tego momentu, mimo wcześniejszych zapowiedzi o szybkiej realizacji programu, prace stanęły w miejscu.
Premier Donald Tusk w medialnym przekazie zapewnił, że dopłaty nie zniknęły z agendy prac rządu.
Poza Koalicją Obywatelską program popierany jest przez polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego. Przeciw dopłatom są partie: Konfederacja, Prawo i Sprawiedliwość, Razem, Nowa Lewica i Polska 2025.
Dopłaty tematem kampanii
Rządowy program dopłaty do kredytów hipotecznych stał się tematem kampanii prezydenckiej. Obaj kandydaci prezentują w tym temacie różne stanowiska. Kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski nie odciął się wyraźnie od programu, co może świadczyć o tym, że utrzymuje stanowisko Donalda Tuska, aby doprowadzić do jego wprowadzenia.
Program ma zastąpić zapowiadany przez Koalicję Obywatelską podczas kampanii wyborczej „kredyt 0 procent”.
Wyraźnym przeciwnikiem - jak wynika z przedwyborczej deklaracji - jest kandydat obywatelski wspierany przez Prawo i Sprawiedliwość Karol Nawrocki, który jednoznacznie przyznał, że gdy to on zostanie prezydentem zablokuje wszystkie próby wprowadzenia dopłat do kredytów hipotecznych.
Co budzi kontrowersje?
Kontrowersji wokół rządowego programu od momentu jego ogłoszenia było wiele. Na początku chodziło o obawę dotyczącą wzrostu cen mieszkań, czego spodziewali się eksperci zajmujący się rynkiem nieruchomości. Po wielu głosach sprzeciwu od różnych przedstawicieli partii politycznych ograniczono dopłaty jedynie do zakupów mieszkań na rynku wtórnym, eliminując tym samym deweloperów, którzy mogliby korzystać na dotacji windując ceny mieszkań.
"Nie chcemy zostawić „na lodzie” tych, którzy ze względu na wysokie oprocentowanie kredytów są na granicy zdolności kredytowej. Zdecydowaliśmy się jednak tak zaadresować nasz program, by mogli z niego skorzystać najbardziej potrzebujący. Aby było to możliwe, wprowadziliśmy szereg zabezpieczeń, które wykluczą wszelkie nadużycia" - mówił po ogłoszeniu programu Krzysztof Paszyk, minister rozwoju i technologii.
Zobacz również: Pomoc finansowa dla samotnych rodziców. Można otrzymać ponad 4 tys. zł miesięcznie
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
1 rok temu
Tu są dwie nieprawdy. Po pierwsze PiS wspiera pomysł dopłat tak samo jak PO. To, że w kampanii zmienili zdanie to zagrywka. Wszakże sami wprowadzili wcześniejsze rozwiązania z dopłatami. Druga nieprawda to kandydat obywatelski. Nawrocki to pisowski partyjny kandydat. Ordynacja wszystkich zmusza do startu z wlasnego komitetu a że ktoś nazywa siebie jakoś to nie znaczy od razu że nim jest.
1 rok temu
No i kłamie pan, wystarczy 1min googlowania. Cytuje "Budownictwo społeczne - tak. Dopłaty do kredytów - nie"