Kamil Markiewicz (FXMAG): W jaki sposób wpłynie na rynek pracy regulacja dotycząca nowych uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy? Zarówno jeśli chodzi o pracowników, jak i pracodawców.
Michał Płatek (radca prawny, doradca podatkowy): Tak naprawdę to się okaże w praktyce, bo dużo będzie zależało od sprawności aparatu urzędniczego Państwowej Inspekcji Pracy. To na pewno rewolucja. Do tej pory jeśli PIP kwestionowała umowę zawartą między pracownikiem a pracodawcą, mogła wystąpić do sądu pracy o ustanowienie stosunku pracy. Teraz ta ścieżka się skróci, ponieważ będzie to rozstrzygnięte w drodze decyzji administracyjnej. Choć nie będzie ona tak restrykcyjna, jak w pierwotnym brzmieniu projektu, to jednak i tak zmieni się perspektywa. Dla pracowników i pracodawców może to oznaczać spore kłopoty, z tego względu, że część osób współpracująca na B2B czy na umowę zlecenie, która zwana jest pracownikami, robi to z własnej woli. W dużej części nie chodzi o osoby, które pracują na pełen etat, a takie, które dorabiają na podstawie takiej umowy. Często to studenci, którym tego typu współpraca zapewnia elastyczny wymiar pracy. Dla takich osób, to jest możliwość zarobienia pieniędzy. Jeśli ktoś zacznie kwestionować ich umowy, to może doprowadzić do tego, że takie osoby nie będą mogły znaleźć zatrudnienia, bo pracodawca może nie chcieć innych pracowników niż na pełen etat.
To może być duży problem zarówno dla pracodawców, jak i pracowników, którzy stracą możliwość dorywczej pracy, a tym samym stracą źródło utrzymania.
Konsekwencje grożą także pracodawcom, którzy nie będą chcieli sami przekształcić umów śmieciowych w umowę o pracę, gdy będzie tego oczekiwał pracownik. Może to się skończyć pisaniem donosów, a co za tym idzie przykrymi konsekwencjami dla przedsiębiorców.
Na pewno czekają nas ciekawe czasy zarówno dla pracodawców, jak i pracowników.
Wspomniał pan o tym, że nowe uprawnienia PIP mogą nieść za sobą negatywne skutki dla pracodawców, jak i pracowników. Ustawodawca wprowadzając zmiany, chciał jednak poprawić sytuację na rynku pracy i wyregulować stosunek pracy między pracownikami a pracodawcami. Zwłaszcza w sytuacjach, gdy pracownik w ogóle nie otrzymuje wyboru między umową cywilnoprawną, a umową o pracę. Często propozycja jest jednoznaczna - albo “śmieciówka” albo nie będziemy współpracować. Ta regulacja może to uporządkować?
Na pewno jest spora grupa pracodawców, którzy nie respektują przepisów prawa pracy. Tak naprawdę w tego typu przypadkach już dziś pracownik może dochodzić swoich racji, jeśli uważa, że między nim a pracodawcą powstał stosunek pracy. Oczywiście obecnie wymaga to tego, że taki pracownik musi wystąpić o ustalenie stosunku pracy do sądu pracy.
Wielu pracodawców łamie prawo w tym zakresie i odmawia pracowniom prawa do pracy na etat, mimo, że wykonywane przez nich zadania mają znamiona stosunku pracy. Na pewno w tym zakresie nowa regulacja trochę to uporządkuje, bo bez wątpienia jest grupa pracowników, która czuje się wykorzystywana przez pracodawców. Dla nich to rozwiązanie może być pomocne.
To, że na początku zwróciłem uwagę na to, że są osoby, które chcą pracować na umowach cywilnoprawnych, chciałem zwrócić uwagę, że w ich przypadku regulacja może nieść za sobą konsekwencje, z którymi będą musiały sobie poradzić. Nowe uprawnienia PIP mogą być mieczem obosiecznym, który w pewnym stopniu może dotknąć zarówno pracodawców, jak i pracowników.
Kiedy możemy mówić, że stosunek pracy występuje? Czyli kiedy pracodawca powinien zaproponować pracownikowi pracę na etat?
Chodzi o pracę w określonych dniach, godzinach i miejscu wskazanym przez pracodawcę, czyli na przykład od poniedziałku do piątku między godzinami 8 a 15 w zamian za wynagrodzenie. Również wtedy, gdy ktoś w określonym przez pracodawcę czasie pozostaje do jego dyspozycji. Wykonuje pracę pod nadzorem pracodawcy. Stosunek pracy występuje wtedy, gdy praca nie jest wykonywana w dowolnym czasie przez pracownika, a jest ona podporządkowana pod wyznaczony przez pracodawcę grafik. A także jeśli występuje stała pensja lub podstawa wynagrodzenia. Tu oczywiście mogą być odstępstwa od tej reguły. Na przykład w sytuacjach kontraktów B2B, często pracodawca płaci swojemu pracownikowi podstawową pensję, która jest ekwiwalentem za zakaz konkurencji. Nawet jeśli osoba na umowie B2B w ciągu miesiąca nie otrzyma od swojego pracodawcy żadnego zlecenia, to ta podstawa wynagrodzenia ma mu zapewnić ciągłość dochodów, a pracodawca ma w tym czasie pewność, że taki pracownik w tym czasie nie będzie wykonywał zleceń dla konkurencji. Mówiąc wprost, za gotowość do pracy też często trzeba płacić.
Oczywiście wszystkie sytuacje na pewno będą badane przez inspektorów PIP indywidualnie. Ale sytuacje, o których wspomniałem na pewno mocno wskazują na to, że ten stosunek pracy występuje, więc w takich sytuacjach powinna zostać zastosowana umowa o pracę.
Jaka jest największa różnica w przepisach, które wejdą w życie od lipca w porównaniu do ich pierwotnej wersji, która została zablokowana przez premiera Donalda Tuska?
Na pewno największą różnicą jest zniesienie rygoru natychmiastowej wykonalności. Chodzi o to, że w pierwotnej wersji przepisów, po tym jak inspektor PIP stwierdził, że następuje stosunek pracy, pracodawca od razu miał przekształcić umowę cywilnoprawną w umowę o pracę. Teraz w przypadku odwołania do wyższej instancji, czyli do Głównego Inspektora Pracy lub później do sądu pracy, zmiana stosunku pracy może nastąpić dopiero po ostatecznej decyzji sądu.
Trzeba jednak pamiętać, że sąd będzie mógł udzielić zabezpieczenia takiemu pracownikowi, co oznacza, że w przypadku stwierdzenia stosunku pracy umowa o pracę będzie mogła być zawarta wstecz, czyli w momencie decyzji administracyjnej inspektora PIP.
Należy zauważyć, że czas rozpatrzenia takiej sprawy może być długi. W mojej ocenie na wyrok w pierwszej instancji możliwe, że trzeba będzie czekać do roku czasu. Wszystko przez to, że sądy pracy, które już teraz są obciążone, będą musiały zająć się znaczną liczbą dodatkowych spraw. Jeśli fala kontroli faktycznie ruszy, to może dojść do pewnego rodzaju przytkania sądów, a co za tym idzie wydłużenia się wszystkich spraw, które są przez nie rozpatrywane. A te nie dotyczą jedynie ustalenia stosunku pracy.
Regulacja, która wejdzie w życie zakłada możliwość niejako ukarania pracodawcy wstecz. Sąd może nakazać zapłatę zaległych składek oraz wypłatę ekwiwalentu za urlop do trzech lat wstecz. To może być swego rodzaju “bat” na nieuczciwych pracodawców, aby sami bez postępowań sądowych decydowali się na zmianę umów na umowę o pracę? Gdy sąd zarządzi zapłatę zaległości kwoty mogą sięgać kilkudziesięciu tysięcy złotych i to tylko w przypadku jednego pracownika. W dużych firmach te kwoty mogą sięgnąć milionów złotych.
Na pewno szeroko rozumiana polityka państwa jest taka, aby uregulować tę kwestię. Zwrócę uwagę na to, że to jest jeden z kamieni milowych, który został wpisany do Krajowego Planu Odbudowy przez poprzedni rząd, a przez obecny został on podtrzymany.
Zamysł tej zmiany był prosty. Chodziło o to, aby oczywisty stosunek pracy zamienić w etat, aby nie dochodziło do nadużyć ze strony pracodawców. Należy zwrócić uwagę na to, że najpierw inspektorzy pracy będą wydawać pracodawcom zalecenia zmiany stosunku pracy, a dopiero w przypadku, gdy pracodawca się do nich nie zastosuje dochodzi do rozpoczęcia procesu administracyjnego mającego na celu uregulować stosunek pracy.
Podsumowując, możliwe są sytuacje, w których zmiana przepisów spowoduje, że pracodawca sam będzie chciał zmienić stosunek pracy ze swoim pracownikiem, aby uniknąć konsekwencji.
Zmiana przepisów dotknie także w mocny sposób szeroko pojętą administrację. Chodzi o część pracowników, zwłaszcza tych najmniej zarabiających. Wśród osoby zajmujące się między innymi sprzątaniem i ochroną. To pracownicy, którzy często wykonują swoje zadania na podstawie umów zlecenie, czyli na tego typu para umowach, które w momencie wejście w życie nowych przepisów będą musiały zostać przekształcone w umowy o pracę. Oczywiście póki co to, że tego typu umowy są podpisywane wynika z prawa zamówień publicznych. Ale od lipca zgodnie z nowymi regulacjami tacy pracownicy będą musieli otrzymywać umowy o pracę, co z pewnością mocno obciąży budżety państwowych i samorządowych instytucji.
Przedsiębiorcy już teraz analizują stosunek pracy ze swoimi pracownikami i sami przygotowują się do podpisania z nimi umów o pracę, tam gdzie ten stosunek pracy występuje, aby w ten sposób uniknąć konsekwencji?
Ciekawi mnie to, gdzie Państwowa Inspekcja Pracy w pierwszej kolejności wyruszy na kontrolę? Gdyby to były instytucje państwowe czy samorządowe, to w wielu z nich z pewnością zakwestionowane zostałyby umowy cywilnoprawne.
Jeśli chodzi o przedsiębiorców, to muszę przyznać, że przed wejściem w życie pierwotnego kształtu ustawy miałem dużo więcej zapytań ze strony właścicieli firm, w jaki sposób przygotować się do wejścia w życie tych regulacji. Teraz to zainteresowanie jest mniejsze. Nie wiem z czego to wynika? Możliwe, że przedsiębiorcy się do tej zmiany przygotowali, albo po prostu się z tym tematem oswoili.
Nie zmienia to faktu, że patrząc na tę regulację, to będzie ona rewolucyjna. Z pewnością wielu przedsiębiorców boi się zmian, które wkrótce nastąpią.
Dla kogo po wejściu w życie nowych przepisów pozostaną umowy cywilnoprawne czy kontrakty B2B?
Umowa o dzieło musi prowadzić do wytworzenia dzieła i przekazania praw autorskich. Należy zwrócić uwagę, że dzieło jest wykonywane w czasie dogodnym dla pracownika, a nie narzuconym przez pracodawcę. Chodzi o to, że tego typu umowa daje pracownikowi swobodę, jeśli chodzi o czas wykonania dzieła.
Na pewno umowy o dzieło nie są w tych czasach już tak popularne, jak jeszcze 15 lat temu. Obecnie można powiedzieć, że nie jest zbyt wielu chętnych do jej zawierania.
Jeśli chodzi o kontrakty B2B, w mojej ocenie w pierwszej kolejności kontroli powinne zostać podane te firmy, które miesięcznie wystawiają tylko jedną fakturę dla tego samego kontrahenta.
Co do tego dla kogo zostanie B2B.Myślę, że każdą sytuację trzeba analizować jednostkowo. Można wyobrazić sobie sytuację, że jest przedsiębiorca, który sam wykonuje wszystkie zadania i nie chce zatrudniać pracowników. Może być tak, że wystarczy mu współpraca z jednym kontrahentem, dlatego wystawia jedną fakturę. Natomiast tu należy zwrócić uwagę, że pozostałe elementy jego relacji z kontrahentem nie wskazują na stosunek pracy. Chodzi o to, że wykonuje on pracę w wyznaczonym przez siebie, a nie pracodawcę czasie. Sam organizuje sobie pracę, pracuje na swoich materiałach. Na pewno PIP będzie musiał każdą sytuację analizować indywidualnie. Przecież informatyk realizujący zlecenie B2B może pracować na komputerze kontrahenta. W tym nie ma nic złego. Gorzej, jak pracodawca ingeruje w to, jak ta praca jest wykonywana lub w jakim czasie. A także jeśli taki informatyk pracuje pod kontrolą przełożonego. Wówczas można mówić, że stosunek pracy następuje.
Od lipca możemy spodziewać się rewolucji na rynku pracy w Polsce? Czy póki co to jedynie burza w szklance wody?
Od lipca może nie, ale w kolejnych latach należy się spodziewać dużych zmian. Zwłaszcza, że zapowiadane jest duże zwiększenie budżetu Państwowej Inspekcji Pracy. A co za tym idzie PIP będzie miał pieniądze, aby przeszkolić i zatrudnić nowych pracowników, którzy będą mogli prowadzić kontrole w polskich firmach.
Dodatkowo wymiana informacji z Krajową Administracją Skarbową, do których dostęp będzie miała Państwowa Inspekcja Pracy również przełoży się na skuteczność działań kontrolerów.
Jeśli firmy chcą rzetelnie podejść do tego procesu i upewnić się, czy stosunek pracy wobec nich a ich pracowników występuje, powinny znacznie wcześniej przeanalizować te sprawy. Tacy przedsiębiorcy mogą wystąpić o indywidualną interpretację do Głównego Inspektora Pracy. Na tę chwilę trudno powiedzieć, jak to będzie działać, ale ustawa przewiduje taką możliwość.
Na pewno lepiej zadbać o to wcześniej, bo pewna korekta wstecz może być bardzo bolesna dla pracodawców.
Lepiej dla przedsiębiorców, aby wcześniej doszli do porozumienia z pracownikami i zaproponowali im etaty? Zwłaszcza w sytuacjach, gdy pracodawca zdaje sobie sprawę, że w danej sytuacji występuje stosunek pracy, a mimo wszystko zadania wykonywane są na podstawie umowy cywilnoprawnej.
Do tej pory ten proces zmiany umów był ciężko egzekwowany. Pracownik czy PIP musieli iść do sądu pracy, aby ten mógł stwierdzić, że ten stosunek pracy istnieje. Teraz będzie to dużo prostsze, a samo rozstrzygnięcie przynajmniej w teorii powinno być szybsze.
Należy zwrócić jednak uwagę, że te regulacje mogą być dużym problemem nie tylko dla pracodawców, ale także wielu pracowników zatrudnionych na kontrakcie B2B. Gdy tego typu przedsiębiorca ma leasingi, wystawia faktury VAT, a później ten VAT sobie odlicza, to w momencie, gdy decyzją administracyjną jego umowa zostanie przekształcona w etat, to wówczas może znaleźć się w poważnych tarapatach.
Na pewno nieprzypadkowo ta reforma była dość mocno krytykowana przez środowisko przedsiębiorców. Początkowo przeciwna temu rozwiązaniu była nawet Solidarność, która ostatecznie zgodziła się na wprowadzenie tych zmian.
Każde tego typu rozwiązanie ma dwie strony. Z jednej strony może być to bat na nieuczciwych pracodawców, którzy wypychają pracowników na śmieciówki. Ale z drugiej strony konsekwencje tych regulacji mogą odczuć nie tylko przedsiębiorcy, ale i pracownicy, którzy po prostu nie chcą pracować na umowę o pracę, których ta forma nie interesuje, czy to że względu na swobodę w wykonywaniu pracy, czy też z innych przyczyn, w tym także fiskalnych.
Jak nowa regulacja może wpłynąć na rynek pracy? Z jednej strony pracownicy mogą odmówić podpisania innej umowy niż umowa o pracę. Z drugiej strony może to doprowadzić do tego, że pracodawcy nie będą chcieli zatrudniać kolejnych pracowników.
Chciałbym, aby ta reforma nie “wylała dziecka z kąpielą”. Faktycznie może skończyć się tak, że pracownicy nie będą chcieli podejmować innej formy zatrudnienia, jak umowa o pracę. Oczywiście może znaleźć się także część przedsiębiorców, która stwierdzi, że nie będzie chciała zatrudniać pracowników na etat. W ten sposób może powstać pewien pat.
Tak naprawdę na ocenę tej reformy przyjdzie czas najwcześniej za rok, bo wówczas będziemy wiedzieć, jak do tych przepisów podeszli pracodawcy. Jak do ich egzekwowania przygotowała się Państwowa Inspekcja Pracy? Ilu kontrolerów udało im się przeszkolić? To z pewnością będzie konieczne do tego, aby móc podejmować decyzje administracyjne. Także czy PIP zwiększył liczbę kontrolerów, a także ile udało się tych kontroli przeprowadzić?
Pytań póki co jest więcej niż odpowiedzi.
Jak te regulacje wpłyną na prace sezonowe, gdzie umowy cywilnoprawne stanowią niemal większość?
Mam nadzieję, że regulacja nie wypchnie części pracowników do szarej strefy. Faktycznie te przepisy mogą uderzyć w prace sezonowe. Wśród nich między innymi gastronomię, gdzie wyższy koszt utrzymania pracownika na końcu zostanie przerzucony na klienta.
Zobacz również: Pracodawcy na cenzurowanym. Nadchodzi wielka zmiana dotycząca metod zatrudnienia






















































































Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję