To, że podwyżki są planowane wynika z badania „International Business Report” przeprowadzonego przez firmę Grant Thornton. W 2026 roku taki krok zadeklarowało aż 60% przedsiębiorstw, które wzięły udział w badaniu. To więcej o 3 punkty procentowe niż rok wcześniej. Stwierdzenie, które często powtarzane jest w przestrzeni publicznej, że “tanio to już było” w tym przypadku idealnie oddaje to, co może się wydarzyć w naszym kraju. Tym bardziej, że zaledwie 3% badanych zadeklarowało, że rozważa obniżenie cen swoich towarów.
Czytaj też: Najmniej zarabiający Polacy dostaną podwyżkę pensji o… 94 zł. Ekspert: “Na pewno nie spowoduje to poprawy sytuacji gospodarstw domowych”
Podwyżki sięgną ponad 10%
Jak wynika z badania przeprowadzonego przez firmę Grant Thornton w 2026 roku nie będzie aż tak źle, jak po wybuchu wojny na Ukrainie, gdy obawę o przyszłość i zaburzenia w dostawach surowców podwyżkę cen deklarowało 80% przedsiębiorców, w tym roku chce to zrobić aż 60% firm, choć nie wszyscy w takim samym stopniu. Największą grupę - 38% stanowią firmy, które rozważają podwyżkę o 5-7%. 33% respondentów zadeklarowało, że myśli o podwyżce w wysokości 3-4%. 10% przedsiębiorców planuje podwyżkę rzędu 10%, a 8% powyżej 10%.
Wzrost cen szybko odczują Polacy, którzy będą musieli płacić coraz więcej za zakupy, w tym także towary pierwszej potrzeby. To może przełożyć się na wzrost ubóstwa, tym bardziej, że siła nabywcza Polaków maleje, a pensje nie rosną w tempie, jakiego oczekiwaliby konsumenci. Przypomnijmy, że od 2026 roku płaca minimalna wzrosła o zaledwie 3% czyli z 4666 zł brutto (3511 zł netto) do 4806 zł brutto (3605 zł netto). To najniższa podwyżka minimalnego wynagrodzenia od 22 lat.
To co się dzieje może mieć negatywne skutki dla gospodarki, uważa ekonomista prof. Piotr Misztal.
“Czynnikiem, który napędza wzrost gospodarczy w Polsce jest konsumpcja prywatna. Czyli gospodarstwa domowe głównie konsumują, zwiększając swoje wydatki konsumpcyjne i napędzając rozwój gospodarczy. Jeżeli zaczną oszczędzać, bo gospodarstwa domowe będą miały wyższe koszty przy stosunkowo niewielkich wynagrodzeniach, to może okazać się, że ta konsumpcja znacząco się zmniejszy, co negatywnie wpłynie na tempo wzrostu gospodarczego w kolejnych latach” - zaznaczył w rozmowie z FXMAG ekonomista dr hab. Piotr Misztal, profesor Uniwersytetu Radomskiego.
Wzrost gospodarczy i niższa inflacja nie pomagają
Planowany wzrost ceny towarów w sklepach znacznie przewyższy prognozowaną inflację, która w 2026 roku ma wynieść 2,8%. Jak zaznaczają eksperci ma na to wpływ kilka czynników. Wśród nich to, że koszty inflacji obejmują także ceny energii, które są odgórnie regulowane. A dodatkowo w jej prognozie bierze się pod uwagę także importowane towary, których podwyżki cen nie muszą dotknąć.
Dlaczego będzie drożej?
Powodów, dla których aż 60% przedsiębiorców chce podwyższyć ceny wytwarzanych przez siebie towarów jest kilka. Wśród tych najważniejszych wymieniane są coraz wyższe koszty prowadzenia działalności gospodarczej w naszym kraju. To wynika między innymi z kosztów utrzymania pracownika, na co składają się pensje, ale także wyższe składki ZUS. Dodatkowo w wielu miastach znacznie podwyższone zostały podatki lokalne, w tym podatek od nieruchomości, który muszą uiszczać przedsiębiorcy. Nie bez znaczenia jest także cena energii, która w Polsce jest najwyższa w całej Unii Europejskiej. To wszystko sprawia, że przedsiębiorcy, aby przetrwać muszą decydować się na podwyższenie cen.
Zobacz również: 15% pracowników do zwolnienia. Pierwsi “wylecieli” inżynierowie. Powód jest zaskakujący
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję