Wojna celna została wszczęta przez administrację amerykańską. Jej ofiarą padła m.in. Kanada, która w ramach odwetu odpłaciła pięknym za nadobne. Wielu liczy na to, że napięcia taryfowe okażą się krótkotrwałe, bo gdy ustaną, to będzie można zarobić na aktywach kanadyjskich. I wczoraj dostali dobrą informację, ponieważ Kanadyjczycy i Amerykanie ogłosili rozejm dosłownie na kilka godzin przed godziną W.
Arkady Fiedler dekady temu napisał słynną książkę zatytułowaną „Kanada pachnąca żywicą”. To zbiór esejów podróżniczych, który odnosi się m.in. do wspaniałej przyrody. Lasy stanowią około połowę Kanady, co odpowiada ośmiokrotności powierzchni polskiego terytorium. Tylko, czy po ostatniej decyzji Donalda Trumpa, wprawdzie zawieszonej na najbliższy miesiąc, w Kanadzie nie zaczyna pachnieć bardziej strachem niż żywicą?
Trump zaostrzył kurs wobec poważnego partnera handlowego USA
1 lutego br. Donald Trump podpisał nowe rozporządzenia wykonawcze w kwestiach celnych. Dostało się Kanadzie, na której eksport prezydent nałożył 25% cła. Wyjątkiem od zasady ogólnej są produkty energetyczne obłożone 10% taryfą, w skład których wchodzą m.in. ropa naftowa, gaz ziemny, kondensaty, wyroby rafinacji ropy naftowej, uran, węgiel, biopaliwa, ciepło geotermalne oraz minerały krytyczne. Do tego uchylona została regulacja de minimis zwalniająca z cła przesyłki towarów o wartości do 800 dolarów, których odbiorcami są osoby fizyczne, co może odczuć Shopify.
Kanada zareagowała cłami odwetowymi. Premier Justin Trudeau ogłosił 25% taryfę na towary amerykańskie, które ma być wdrożona dwuetapowo. Od dzisiaj miało to dotyczyć wyrobów o wartości 30 mld dolarów. A po 21 dniach kwota zwiększyłaby się o dodatkowe 125 mld dolarów - chodzi o to, żeby przedsiębiorstwom dać czas na dostosowanie się do nowego otoczenia gospodarczego, aby nie doszło do zakłócenia łańcuchów dostaw.
I już miało dojść do wydawałoby się nieuchronnego, gdy wczoraj po zakończeniu regularnej sesji, na kilka godzin przed wejściem w życie obopólnych ceł, obie strony porozumiały się, by wstrzymać się z nowymi taryfami przez miesiąc. Trudeau dał koncesję Trumpowi w postaci wzmożenia wysiłków mających na celu uszczelnienie granic. Za miesiąc może okazać się jednak, że prezydent amerykański zażąda nowych ustępstw i karuzela niepewności wciąż będzie się kręcić.
Kanada jest uzależniona od USA i trudno coś z tym zrobić
Nieszczęściem Kanady w wymiarze gospodarczym jest jej lokalizacja geograficzna. To olbrzymie powierzchniowo państwo (drugie po Rosji) zamieszkuje mniej więcej tyle samo osób jak w Polsce (populacja liczy ok. 38 mln ludzi) – dla porównania terytorium naszego kraju to ok. 3% Kanady.
Graniczy ona lądowo jedynie ze Stanami Zjednoczonymi. To sprawia, że siłą rzeczy największa gospodarka świata jest głównym partnerem w wymianie handlowej. Koszty transportu morskiego lub lotniczego w wielu przypadkach są barierą nie do przeskoczenia, jeżeli chodzi o konkurencyjny eksport towarów.
Według danych kanadyjskiego urzędu statystycznego eksport do USA stanowił w 2023 r. ok. 77% całości sprzedaży zagranicznej. Żaden inny partner handlowy nie miał ponad 5% udziału w strukturze eksportu. Eksport do USA odpowiadał za 19% kanadyjskiego PKB.
W 2023 r. Stany Zjednoczone odnotowały deficyt handlowy z Kanadą w wysokości 41 mld dolarów. Wbrew pozorom nie było to najgłębsze ujemne saldo – o wiele większe występowało w przypadku Chin, Meksyku, UE i Wietnamu. W każdym przypadku przekraczało ono 100 mld dolarów.
✕
Źródło: opracowanie własne na podstawie BEA
Porównując Stany Zjednoczone z Kanadą rzuca się od razu w oczy duża dysproporcja. Na niekorzyść mniej zamożnego partnera. Eksport z Kanady do USA to 77% eksportu ogółem, a import z USA to 63% importu ogółem. W drugą stronę wygląda to już dużo skromniej. 18% eksportu USA było wysyłane do Kanady, a 14% importu USA pochodziło z niej. Kto może w tej konfiguracji więcej stracić w obliczu napięć taryfowych zdaje się jasne.
Ciekawostką może być to, że gdyby skorygować bilans wymiany kanadyjsko-amerykańskiej o produkty energetyczne, to okazałoby się, iż Stany Zjednoczone mają nadwyżkę. Co więcej to zjawisko utrzymuje się od dobrych kilkunastu lat.
W tym kontekście zastanawiać mogą wypowiedzi Donalda Trumpa, ponieważ według ekonomistów nie znajdują one poparcia w oficjalnych amerykańskich statystykach.
„A co z twierdzeniem Trumpa, że USA subsydiują Kanadę kwotą 200 miliardów dolarów? Nie jest jasne, skąd prezydent Trump lub jego zespół wzięli tę liczbę. […] Jest to jednak około 4 do 5 razy więcej niż oficjalnie podawane statystyki. W każdym razie deficyt handlowy nie jest subsydium. Brzmiałoby to prawdziwie, gdyby na przykład rząd USA przekazywał kanadyjskim firmom 45 miliardów dolarów rocznie z dobrej woli, ale Amerykanie otrzymują wartość za wydane dolary w postaci towarów i usług” – wyjaśnił James Orlando, senior economist Toronto Dominion Bank.
W Kanadzie popyt wewnętrzny jest niewystarczający do tego, aby zapewnić dynamiczny rozwój. Wiele zależy do sprzedaży eksportowej. Jakiekolwiek negatywne zmiany w tym zakresie mogą zachwiać tempem kształtowania się wzrostu gospodarczego. Saldo całkowitej wymiany handlowej Kanady w porównaniu z PKB to blisko 70% (podobnie jak w Meksyku). Jest to wysoki poziom wskaźnika, który dobrze obrazuje uzależnienie tamtejszej gospodarki od intensywności wymiany międzynarodowej.
✕
Źródło: CFR
W tym całym sporze celnym zwraca uwagę fakt, że zawieszone tymczasowo taryfy amerykańskie na kanadyjskie produkty są zróżnicowane. 25% na większość, lecz 10% na energię. Gdyby Trump chciał „zadusić” gospodarkę swojego północnego sąsiada, to zapewne wprowadziłby jednolitą stawkę. Byłby to piekielny cios zwłaszcza wobec kanadyjskiego przemysłu ropy naftowej i gazu. Bowiem 80% ropy naftowej z Kanady jest wysyłane do USA.
Tylko jest też drugie dno – import energii do USA ma istotne znaczenie dla tamtejszej gospodarki, dlatego prezydent ma pełną świadomość, że nie może przeholować.
Kanadyjczycy są kluczowym dostawcą dla amerykańskich rafinerii, głównie na środkowym zachodzie, ze stale rosnącym udziałem na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej. Ze względu na to, że wiele zakładów zostało zbudowanych w celu przetwarzania kanadyjskiej kwaśnej, ciężkiej ropy, trudno odejść od tego surowca na rzecz alternatywnych źródeł.
Trzeba gdzieś znaleźć inne dojścia do kwaśnej ropy. Tylko gdzie? Wenezuela? Rosja? To scenariusz rodem z filmów science fiction. Pozostaną państwa Zatoki Perskiej. I może Meksyk, tylko to pogłębiłoby deficyt handlowy z tym państwem.
Zakłady energetyczne z kanadyjskiej prowincji Ontario były w 2023 r. kluczowym dostawcą energii dla Minnesoty, Michigan i Nowego Jorku. Przykłady ścisłego powiązania gospodarek można mnożyć, zresztą nie tylko w przypadku energetyki. Rozplątać warkocz wspólnych relacji handlowych nie jest tak prosto.
Gra w cykora trwa w najlepsze
Prezydent Stanów Zjednoczonych wydaje się używać ceł jako broni ekonomicznej. Wybiera najbardziej uzależnionych od gospodarki amerykańskiej, ordynuje wysokie cła, po czym czeka na reakcję ofiary. To podejście może sprawdzać się pod warunkiem, że dotknięci taryfami nie mają zbytnich alternatyw, żeby skierować błyskawicznie swój eksport do innych miejsc na świecie.
Przypomina to grę w cykora (chicken game). Dwóch kierowców pędzi na siebie, jadąc z olbrzymią prędkością na czołówkę. Ten, któremu drugi gracz ustąpi, zmieniając pas, jest uznawany za zwycięzcę. A powodowany strachem przed konsekwencjami zderzenia czołowego, który ustąpił, dostaje etykietkę cykora. Gorzej, gdy nikt nie ustąpi i każdy stanie się zwycięzcą, ale już w zaświatach lub w najlepszym razie w szpitalu.
Wczorajsza ugoda kanadyjsko-amerykańska niewiele zmienia w relacjach między oboma państwami. Zaufanie zostało poważnie nadszarpnięte. Rozejm na miesiąc tak naprawdę niczego nie zmienia. Przedsiębiorcy wciąż żyją w stanie niepewności.
Jedynymi cieszącymi się z napięć celnych, którym towarzyszy wiele zwrotów sytuacyjnych, są inwestorzy „żyjący” ze zmienności na rynkach finansowych. Waluty, kryptowaluty, akcje to klasy aktywów, które podlegają ostatnio potężnym zmianom wartości.
Czym grożą Kanadzie amerykańskie cła utrzymane na długo?
Nie jest jasne zasadniczo, w jakim kierunku potoczy się sprawa. Analitycy Desjardins Group są zdania, że jeżeli cła zostaną utrzymane przez dłuższy okres, to może to doprowadzić do recesji w kanadyjskiej gospodarce. Prawdopodobnie w obliczu najostrzejszych wyzwań staną producenci samochodów, stali i aluminium oraz firmy z sektora lotnictwa i kosmonautyki.
Podpowiedzi na to, kto jest najbardziej zagrożony, może dać kanadyjski S&P/TSX Composite - tworzą go 222 spółki o kapitalizacji ponad 4 bln CAD (tutaj znajdziesz ich listę: https://money.tmx.com/en/quote/%5ETSX/constituents).
Przeciętna firma z indeksu uzyskuje ok. 1/3 sprzedaży z rynku amerykańskiego, ale ta średnia różni się w zależności od sektora. Najwięcej przychodów z rynku USA generują emitenci z branży technologicznej i przemysłowej (ok. 50%).
✕
Źródło: Edward Jones
Według Desjardins efektem długoterminowych ceł byłaby najprawdopodobniej skromna recesja począwszy od II kwartału 2025 r., a stopa bezrobocia może ostatecznie przekroczyć 8%, w porównaniu z 6,7% w grudniu 2024. W tym wariancie bank centralny, żeby złagodzić skutki recesji, obniży stopy procentowe o 150 pb - obecnie wynoszą one 3%.
kanadyjski powinien stracić na wartości 5% w stosunku do USD na każde 10% stałego wzrostu taryf. Szacujemy, że efektywny wzrost taryf wyniesie około 20%. Przyjmując 1,40 jako punkt wyjścia, bo wtedy rynek zaczął wyceniać trwałą podwyżkę taryf, to modelowa wartość godziwa dla USD/CAD wyniosłaby około 1,54 (teraz mamy 1,44 – przyp. red.)” – podali ekonomiści instytucji.
Eksperci Desjardins zasygnalizowali interesującą tezę, która z pewnością nie należy do rozumowania głównego nurtu. Mianowicie w ich opinii nie dałoby się wykluczyć sojuszu poszkodowanych amerykańską polityką celną. Gdyby doszło do skoordynowanej odpowiedzi na działania USA ze strony Kanady, Meksyku, Chin i UE, czyli obszarów reprezentujących 65% eksportu Ameryki, to mogłoby to wywrzeć presję ekonomiczną i polityczną na administrację Donalda Trumpa. W domyśle jednolity front państw o tak różnych interesach, że trudno go sobie wyobrazić, wymusiłby korektę działań prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Istnieje też przeciwstawna opcja. Poniedziałkowa umowa obu krajów zapowiada normalizację stosunków handlowych. Sprawa rozeszła się po kościach. Następuje powrót do dotychczasowych warunków współpracy.
Jeżeli przyjmie się taki wariant za pewnik, to wówczas może to być dobra okazja do tego, aby rozważyć portfelowo kanadyjskie aktywa, w tym akcje. Zwłaszcza te, które mają największy odsetek sprzedaży w USA.
✕
Źródło: opracowanie własne na podstawie domeny publicznej
Jeżeli będzie odwrotnie, to ta cała misterna układanka myślowa posypie się jak domek z kart. W niedzielę analitycy Jefferies ostrzegli, że utrzymanie ceł w średnim terminie oznaczać może spadek indeksu S&P/TSX o 10%, a gdyby wszystko trwało dłużej, to zniżka wyniesie 20%+.
Jeszcze w niedzielę inwestorzy na Polymarket sądzili, że istnieje mniej niż 20% prawdopodobieństwa cofnięcia taryf nałożonych na Kanadę przed końcem marca 2025. Dzień później już było to ponad 40%. Większe pokłady optymizmu zapewne dały wczorajsze porozumienia Ameryki z Kanadą i Meksykiem, w ramach których doszło do zawieszenia ceł na miesiąc.
Wielu polskich inwestorów posiada akcje amerykańskie. Mało jednak kto zapewne trzyma papiery z Kanady. Dla czytelników, którzy chcą się bliżej przyjrzeć temu rynkowi krótka ściąga z cyklu „who is who”, zawierająca 20 największych pod względem kapitalizacji spółek.
Analityk rynków finansowych ze szczególnym uwzględnieniem konceptu cross-asset w wymiarze międzynarodowym. Od przeszło 30 lat związany zawodowo z rynkiem kapitałowym. Publikował m. in. w Parkiecie, PAP Biznes, Dzienniku Gazecie Prawnej, Profesjonalnym Inwestorze, Subiektywnie o Finansach, ISBiznes.pl, HomoDigital, Home&Market, dot.com. Zwolennik strategii nietradingowych, wykorzystujących instrumenty rynku kasowego i terminowego (głównie opcje).
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję