Reklama
Reklama
Reklama

Czy rząd USA będzie skupował akcje spółek giełdowych? Ekspert: “W historii mieliśmy przypadki takiego działania”

Biały Dom ogłosił, że rząd federalny przejmuje 10% udziałów w gigancie produkującym chipy - Intelu. Geoekonomista Maciej Bukowski uważa, że ten ruch może mieć różne płaszczyzny. To nie tylko chęć pomocy firmie, która zaczęła mieć finansowe problemy, ale może być to także część większego planu Donalda Trumpa, który takimi działaniami będzie chciał pokazać, że amerykański rząd dba o rozwój biznesu w Stanach Zjednoczonych.

Intel z państwowym kapitałem. Ekspert: “To jest to spółka, która w Stanach Zjednoczonych ma kluczowe znaczenie”
opracowanie FXMAG
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Kamil Markiewicz (FXMAG): Amerykańska administracja rozpoczęła wykup udziałów w Intelu. Na początek to ma być 10%, z opcją wykupienia dodatkowych 5%. Co może oznaczać ten ruch? Czym może być spowodowany? 

 

Maciej Bukowski (geoekonomista, Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego): Myślę, że mamy tu do czynienia z kilkoma elementami tej układanki. Po pierwsze, to nie jest całkiem nowe zjawisko w Stanach Zjednoczonych, ponieważ podobne ruchy widzieliśmy już w czasach Wielkiego Kryzysu, czyli latach 1929-1933, a także w okresie ostatniego kryzysu w latach 2007-2008. Wówczas wykupywanie tych pakietów raczej było spowodowane tym, że spółki strategiczne były bliskie upadku, a amerykańska administracja nie chciała na to pozwolić. Wówczas podjęto decyzje o tym, żeby wejść do tych spółek. Podczas kryzysu sprzed 18 lat miał w tym pomóc program TARP (Troubled Asset Relief Program), który został do tego celu powołany. Dzięki niemu przejęto udziały w kilku amerykańskich przedsiębiorstwach, wśród których były między innymi spółki lotnicze, które zostały wsparte finansowo, aby uniknąć upadku. 

Dzisiaj to zjawisko odbiega od tego, co obserwowaliśmy wtedy. Patrząc na Intel to nie ma mowy o spółce, która jest fundamentalnie zagrożona. Wiadomo, że ma ona obecnie gorszy czas i mówiąc kolokwialnie “pociąg Intelowi dość mocno odjechał”. Podobne zjawisko obserwowaliśmy przed laty z Nokią, która nie nadążała za zmianami, które działy się na rynku. Natomiast wracając do Intela, to jest to spółka, która w Stanach Zjednoczonych ma kluczowe znaczenie, dla rozwijania i produkowania półprzewodników. 

 

Czytaj też: Czy rząd USA może kupić akcje Intela? Po co USA posiadanie akcji Intela?

Reklama

 

Należy zauważyć, że w Stanach Zjednoczonych spółek państwowych - jako takich - nie ma. Rzadko rząd federalny decyduje się na taki krok. Tak, jak wspominałem w historii było to podyktowane koniecznością, a nie chęcią przejęcia jakiegoś pakietu. W tym wypadku uważam, że jest to spowodowane chęcią postawienia Intela “na nogi” za sprawą CHIPS Act (CHIPS and Science Act - ustawa ustanowiona w 2022 roku, Ameryka przeznaczyła miliardy dolarów na rozwój produkcji chipów w USA - przyp red.). To nie jest gotówka, która idzie z jakiegoś departamentu ciurkiem, tylko jest to prawo, które zostało ustanowione jeszcze za Joe Bidena, które mówi, że w strategicznych segmentach, takich jak ten pomoc jest udzielana. To prawo miało być narzędziem wsparcia, aby móc amerykański rynek rozruszać. Z taką sytuacją mamy do czynienia obecnie. Po pierwsze, dzięki zaangażowaniu publicznych pieniędzy Intel otrzyma zastrzyk kapitału niższego kosztu, niż tego pozyskanego z rynku, do tego, aby firma swoje ambicie rozchulania produkcji w Stanach Zjednoczonych mogła realizować. A po drugie, jest to sygnał międzynarodowy mający na celu pokazanie, że produkcja w strategicznych gałęziach gospodarki nie pozostaje sama sobie. Przy tym Donald Trump może pokazywać, że dotrzymuje słowa o pomocy dla amerykańskich firm, o której wspominał na początku tej kadencji. 

 

Część tych pieniędzy ma trafić do Intela teraz, a część ma zostać przekazana firmie, ale na razie nie wypłacona. To ma być zabezpieczenie interesów spółki w przyszłości, aby zapewnić jej możliwość rozwoju. To dobra strategia? 

 

Uważam, że to rozsądny ruch. Zastanawiam się jedynie, jak to będzie wyglądać w praktyce. Amerykańska administracja kupi pakiet mniejszościowy. Teoretycznie rząd ma nie mieć swojego przedstawiciela w zarządzie spółki. Nie mniej w Ameryce jest tak, że wiele osób z rządu przechodzi do biznesu i odwrotnie. Fakt, że oficjalnie rząd nie będzie miał w spółce swojego reprezentanta nie oznacza, że de facto decyzje, które będą podejmowane przez spółkę nie będą upolitycznione, ponieważ mogą w niej zasiadać osoby, które w jakiś sposób są powiązane ze środowiskiem prezydenta. 

Reklama

 

Przejęcie części udziałów w Intelu może być podyktowane tym, że Biały Dom chce mieć pewną kontrolę nad tym, co dzieje się na rynku półprzewodników? Chipy są niezwykle “chodliwym towarem”, wykorzystywanym w wielu dziedzinach gospodarki. Wiadomo przy tym, że produkcja półprzewodników mocno rozwija się w Chinach, co także może nie być bez znaczenia przy okazji tej pomocy. 

 

Tak, oczywiście, to może mieć znaczenie, tym bardziej, że Chińczycy bardzo chcieliby przejąć kontrolę na Tajwanem, który jest jednym z największych światowych producentów półprzewodników. Gdyby to nastąpiło Chiny miałyby znaczną część światowego rynku pod swoją jurysdykcją. To niewątpliwie jest ważną przesłanką. 

To podobna sytuacja, jak w przypadku metali ziem rzadkich, o które na dobre rozpoczęła się walka. Posiadanie ich i przetwarzanie uważane jest za jeden z głównych atutów gospodarki, bo to wysokomarżowa branża. A po drugie, przewaga w tej dziedzinie pozwala trzymać innych w szachu. Podobna logika ma zastosowanie tutaj, a mianowicie, żeby produkować chipy, jeśli się da to u siebie, a jeśli nie to u swoich sojuszników, aby tworzyć przewagę nad innymi. To także prewencyjny ruch, który pozwoliłby utrzymać się Amerykanom na rynku w przypadku, gdyby na przykład dostawy z Tajwanu zostały zaburzone. 

Jak mówimy o produkcji półprzewodników, to należy zwrócić uwagę na deal między Chinami i USA, który ma doprowadzić do podpisania umowy handlowej między tymi krajami. Jednym z newralgicznych punktów, które znalazły się na agendzie było to, aby Trump pozwolił Nividii na sprzedaż swoich chipów do Chin. To może oznaczać, że w Państwie Środka podaż, biorąc pod uwagę ilość produkowanych półprzewodników, które są wykorzystywane do prostszych urządzeń jest duża, ale wciąż brakuje im tych najbardziej zaawansowanych. 

Reklama

 

To może także walka o przewagę w technologiczną, która bardzo dynamicznie się rozwija? Chodzi między innymi o sztuczną inteligencję, a także militaria, które są w tych czasach niezwykle istotne. 

 

Absolutnie, to walka właśnie o utrzymanie tej przewagi. Należy zwrócić uwagę także na narrację, którą Demokraci próbują forsować w Stanach Zjednoczonych. Mianowicie z tego środowiska płyną głosy, że Trump tymi krokami dokonuje miękkiej nacjonalizacji. To sprawia, że inwestorzy zaczynają się zastanawiać się nad ulokowaniem swojego kapitału w tym kraju, w obawie o to, że rząd może kłaść im kłody pod nogi. Jednym z przykładów są firmy stawiające farmy wiatrowe. W tym tygodniu pojawiły się informacje o dwóch wielomiarowych inwestycjach, które na ostatniej prostej zostały “wyrzucone do kosza”, bo inwestor nie otrzyma potrzebnych zgód. 

Pytaniem otwartym pozostaje, jak bardzo wiarygodna jest narracja Białego Domu dotycząca tego, że będzie on wspierał amerykański biznes? Wiadomo, że Trump zmienia bardzo często zdanie, dlatego zastanawiające jest to, jak bardzo można wyciągnąć wnioski na podstawie tego, co teraz dzieje się z Intelem, w kontekście tego, co może wydarzyć się jutro? Teoretycznie takich spółek, jak Intel, czyli strategicznych pomagających w budowie własnych zdolności produkcyjnych, zamiast polegać na innych jest wiele. 

 

Reklama

Administracja Donalda Trumpa może chcieć przejąć udziały także w innych firmach? Główny doradca ekonomiczny Białego Domu Kevin Hassett mówił w tym tygodniu, że to możliwy scenariusz.

 

To jest o tyle istotne pytanie, że nie wiemy do końca, co w głowach mają decydenci, dlatego, że czym innym jest bieżąca sytuacja i pomoc Intelowi lub innej spółce, a czym innym realizacja scenariusza, w którym amerykańska administracja będzie starała się przywrócić zdolności produkcyjne Stanom Zjednoczonym, które z różnych względów zostały przeniesione za ocean. Wśród takich powodów należy zauważyć przede wszystkim czynniki ekonomiczne. W innych krajach ta produkcja poprostu była tańsza. 

Jeśli ten scenariusz miałby się ziścić i Trump chciałby “butem” zmusić amerykański biznes do przeniesienia produkcji do USA, to niewątpliwie będzie się to wiązało z wyższym kosztem dla Amerykanów. Będzie to wynikało między innymi z wyższego kosztu siły roboczej. I tu pojawia się pytanie, jak Biały Dom będzie chciał tego dokonać? Czy przez szantaż prawny, którym będą chcieli wymusić na przedsiębiorcach podporządkowanie się i przeniesienie produkcji do USA, czy też właśnie poprzez przejmowanie części udziałów i próbę wpłynięcia na decyzję firmy poprzez umieszczenie w tych przedsiębiorstwach swoich ludzi. Jedna i druga opcja, to długofalowe działanie, dlatego trudno spodziewać się, w którym kierunku to pójdzie. 

 

Zobacz również: Jaki cel ma USA jeśli rzeczywiście chce zainwestować kapitał w Intela? Azam Barkutallah z Foretag Consulting specjalnie dla FXMAG

Reklama

 

Decyzje amerykańskiej administracji mogą być podyktowane obawą o wejście do gry obcego kapitału na przykład z Chin, który mógłby przejmować udziały w kluczowych dla amerykańskiej gospodarki firmach? Zwłaszcza, gdyby te zaczęły borykać się z finansowymi problemami. 

 

Stany Zjednoczone były i są otwarte na biznes zagraniczny. Trumpowi wciąż zależy na ściąganiu inwestorów. Czym innym jest przejmowanie przez obcy kapitał już istniejących spółek, zwłaszcza tych o znaczeniu strategicznym. Racja stanu niezależnie od tego, kto rządzi w USA jest najważniejsza, dlatego rząd nie dopuści, aby doszło do takiej sytuacji, w której przedstawiciele obcych państw mogliby przejąć kontrolę nad najważniejszymi amerykańskimi firmami. 

 

Wspomniał pan o tym, że przeniesienie produkcji do Stanów Zjednoczonych to jest proces, który może trwać latami. To, co robi teraz administracja Donalda Trumpa będzie kontynuowane w przyszłości, nawet gdyby władzę stracili Republikanie? 

Reklama

 

To jest bardzo dobre pytanie. Myślę, że to jest podstawa do jeszcze bardziej zasadniczego pytania. Czy teraz Trump przy swojej drugiej prezydencji, po tym jak jego pierwsza była mało dynamiczna i na dobrą sprawę strukturalnie “stolika nie wywróciła”, teraz nie będzie chciał dokonać przetasowania kart w systemie, co pozwoli na wprowadzenie stałych zmian? Jeśliby okazałoby się za trzy lata, gdy Trump będzie kończył swoją prezydenturę na tyle utrze się przekonanie, że te zdolności do samoegzystencji do tego stopnia będą zmaterializowane, że to będzie kontynuowane. Polityka USA może iść w kierunku tej, którą widzimy w Chinach, które udowodniły, że skupiając swoją produkcję na rodzimym rynku są odporne na wiele globalnych kryzysów. 

Jeśli się okaże, że Intel to jest dopiero początek całego domina i takich sytuacji będzie więcej, a także jeśli takie akcje się powiodą i pozwolą tę bazę przemysłową wzniecić, to może się to zakończyć się z korzyścią dla podatnika, ponieważ państwo takie udziały może później odsprzedać i jeszcze na tym “zarobić”. Jeśli ten model się sprawdzi, to może to spowodować, że ten proces będzie kontynuowany. 

 

Proces, w którym państwowy kapitał wchodzi do prywatnego biznesu nie jest odosobniony. W jakich krajach mamy do czynienia z podobnymi sytuacjami? 

 

Reklama

Każda gospodarka ma swoją specyfikę, która osadzona jest w swoich ramach nie tylko kulturowych, ale także politycznych. Wiadomo, że z takim zjawiskiem mamy do czynienia w Chinach, gdzie jest zupełnie inny system. Tam przez lata rynek bardzo się rozwijał, przez co była duża konkurencja, która spowodowała, że wiele spółek nie przetrwało. Na tymi, którym się to udało państwo trzyma pieczę. 

Kolejnym przykładem jest EDF (Électricité de France). Tam państwowa piecza wymaga  bezpieczeństwa, ponieważ wiadomo, że to francuskia energetyka atomowa odpowiada za trzy czwarte podaży energii w kraju.

W momencie, gdy mamy sytuacje, że napięcia międzynarodowe cały czas rosną, a wszystkie państwa, które mają jakąś sprawczość na światowej arenie starają się uszczknąć dla siebie, jak najwięcej. W tym procesie starają się wykorzystać narzędzia, które mają. Często są nimi duże spółki, które są u nich zaimplementowane, które u nich odprowadzają podatki, a to w jaki sposób są one zaprzęgnięte do tego geopolitycznego wyścigu różni się to w zależności od specyfiki danego kraju. 

We wspomnianej Francji często rząd po prostu wchodzi z buta do spółki. Jest ustanowione prawo, jest częściowa nacjonalizacja lub tworzony zarząd komisaryczny pomagający przejąć kontrolę nad firmą. W Stanach Zjednoczonych takie zjawisko nie ma miejsca. Tam te ruchy dotąd były zawsze bardziej subtelne, co może teraz trochę się zatraca przez styl polityki, jaką prowadzi Donald Trump. 

Należy tu zwrócić uwagę na jeden ważny czynnik, który przez lata był podnoszony, że to wielkie korporacje rządzą światem, a państwa tracą władzę, tracą na istocie, bo okazuje się, że to wielkie firmy ustawiają się teraz na kolanach przed przywódcami wielkich państwa, aby przetrwać. 

 

Reklama

Dziękuję za rozmowę.

 


Kamil Markiewicz

Kamil Markiewicz

Z mediami związany od 20 lat. Zaczynał od relacjonowania lokalnych wydarzeń w regionalnych gazetach ukazujących się w województwie świętokrzyskim. Najdłużej, bo ponad dekadę pisał o sporcie na łamach dziennika Echo Dnia. W swojej dotychczasowej karierze zawodowej zajmował się nie tylko sportem. Przez ponad sześć lat współpracował z Telewizją Polską, gdzie zajmował się tematami społecznymi, gospodarczymi, politycznymi oraz sportowymi. Laureat nagrody "Talent Mediów 2022" przyznanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej za rzetelność i wszechstronne dziennikarstwo telewizyjne. Przez blisko pięć lat współprowadził audycję "Interwencja" na antenie Polskiego Radia Kielce. Pracę w magazynie FXMAG łączy z pracą w telewizji. Gospodarz programu publicystycznego "Uważam, że..." na antenie Lokalna TV. Oprócz pracy w mediach prowadzi także szkolenia z autoprezentacji.


komentarze

Komentarze

Sortuj według:  Najistotniejsze

  • Najnowsze
  • Najstarsze

Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

Reklama
Reklama

Najnowsze

Polecane