Gdy regulamin staje się dekoracją
Dyrektor dwukrotnie zmieniał regulamin organizacyjny bez wymaganych opinii urzędu marszałkowskiego i związków zawodowych. Co więcej, faktyczna struktura Opery nie odpowiadała tej zapisanej na papierze. W niemal co czwartej komórce organizacyjnej nie pracował nikt. Rada Artystyczno-Programowa, wymagana statutem, powstała dopiero po blisko dwóch i pół roku od objęcia stanowiska.
To nie był pojedynczy błąd.
Dyrektor prowadził równolegle działalność edukacyjną i dyrygencką, a umowa z samorządem pozwalała mu działać poza Operą bez ograniczeń.
W samej instytucji dyrygował co najmniej 70 spektaklami i koncertami, z czego 16 bez wymaganej zgody. Gdy jeden z pracowników zgłosił wieloletnie, upokarzające traktowanie przez przełożonego, dyrektor nie podjął działań. Pracownik odszedł.
Kadry szyte pod konkretnych ludzi
Najpoważniejsze zastrzeżenia dotyczą zatrudnienia i wynagrodzeń. Dwie osoby zostały przyjęte bez wcześniejszej publikacji ogłoszeń. W innych naborach wymagania ustawiano tak, że pasowały do kandydatów: raz obniżano kryteria, innym razem żądano dziesięciu lub piętnastu lat doświadczenia.
Zatrudniono m.in. byłego przełożonego obecnego dyrektora i jego dawnego zastępcę z Olsztyna.
Jeszcze mocniej przemawiają liczby. Dwóm pracownikom przyznano wynagrodzenia ponad limity ograniczone regulaminem. Od października 2022 r. do maja 2025 r. zawyżenie sięgnęło łącznie blisko 160 tys. zł. Ich pensje były o 30 proc. wyższe niż wynagrodzenia osób na podobnych stanowiskach, a dodatki funkcyjne wypłacano nawet wtedy, gdy nie podlegał im żaden pracownik.
NIK wskazała też konflikt szokujący interesów. Koordynator impresariatu jednocześnie reprezentował fundację współpracującą z Operą.
Ta sama osoba organizowała wydarzenia po obu stronach umowy.
Dokumentacja była tak niepełna, że nie dało się sprawdzić, czy Opera otrzymała wynagrodzenie adekwatne do świadczeń.
Kontrola odsłoniła koszt braku nadzoru
Opera zaniżała powierzchnię używaną przez gastronomię, co obniżyło podatek od nieruchomości o niemal 17,5 tys. zł. Z czterech podmiotów serwujących alkohol tylko jeden miał właściwe zezwolenia.
Pięć wydarzeń „WinOpera”, łączących występy z degustacją wina, NIK uznała za nielegalną promocję alkoholu i naruszenie zakazu jego spożywania w miejscu publicznym.
Kontrolerzy wykryli również błędy w fakturach, rozliczeniach podróży służbowych oraz zamówieniach publicznych o wartości setek tysięcy złotych. W jednym przetargu opis ograniczał konkurencję, w innym skrócono wymagany termin składania ofert i nierzetelnie sporządzono protokół.
NIK sformułowała 18 wniosków i przygotowuje zawiadomienia m.in. do CBA, PIP, ZUS oraz instytucji odpowiedzialnych za finanse publiczne i zamówienia. Teraz pytanie nie brzmi już, czy system zawiódł. Pytanie brzmi, kto i kiedy wyciągnie konsekwencje.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
20 dni temu
Tego typu działań jest dużo więcej. To nie tylko pojedynczy przypadek. Mam wrażenie że tam, gdzie wchodzi polityka, jest przyzwolenie na dużo więcej o czym świadczą aktualne wydarzenia w mieście memów z Chytrą Babą na czele