Jak wynika z raportu agencji Reuters, w pierwszym miesiącu od zaprzysiężenia nowego prezydenta biurokracja pochłonęła o 80 mld USD więcej niż w analogicznym okresie w 2024 roku. Trump i Musk, który nieformalnie kieruje Departamentem Wydajności Państwa (DOGE), są więc daleko od swoich celów. Jednocześnie wciąż zapowiadają kolejne ograniczenia wydatków, które - jak przekonują - są koniecznie, by USA nie stały się bankrutem.
Miliardowe wydatki zamiast bilionowych oszczędności
Kiedy Trump i Musk ogłaszali powołanie do życia DOGE, zapowiadali cięcia kosztów skutkujące oszczędnościami w wysokości biliona dolarów do 2026 roku. Później amerykański prezydent poszedł jeszcze dalej i zadeklarował, że 1/5 zaoszczędzonych pieniędzy może zostać rozdana podatnikom. Zgodnie z wyliczeniami Jamesa Fishbacka, inwestora, który również jest zaangażowany w prace Departamentu Wydajności Państwa, osiągnięcie deklarowanego progu oszczędności pozwoliłoby wypłacić „dywidendę DOGE” w wysokości 5 tys. USD na obywatela.
Na razie jednak oszczędności nie ma, są za to rosnące wydatki na biurokrację. Jak wynika z raportu agencji Reuters, w pierwszym miesiącu funkcjonowania administracja Trumpa wydała 710 miliardów dolarów, gdy utrzymanie administracji Joego Bidena w analogicznym okresie rok wcześniej kosztowało „zaledwie” 630 miliardów dolarów.

Źródło: reuters.com
Analitycy wskazują, że Trump i Musk mocno przestrzelili, zapowiadając gigantyczne oszczędności, tym bardziej że działania DOGE nie obejmują świadczeń dla seniorów w ramach programów Social Security i Medicare. W ostatnim roku podatkowym oba programu stanowiły 1/3 wydatków federalnych, ale Trump nie chce ich ruszać, bo doskonale rozumie, że ich ograniczenie wywołałoby wściekłość Amerykanów.
Czytaj także: Nowa szansa dla Tesli. To jest remedium na drastyczne spadki sprzedaży?
Trump chce efektów, a Musk się myli
Trudności, które napotyka DOGE, nie ograniczają entuzjazmu Trumpa. Prezydent USA regularnie nawołuje Muska do jeszcze bardziej zdecydowanych działań skutkujących redukcją wydatków.
"Elon wykonuje świetną robotę, ale chciałbym, żeby stał się bardziej agresywny. Pamiętajcie, mamy kraj do uratowania!” - napisał Trump w poście opublikowanym 22 lutego na platformie Truth Social.
Na razie trudno oszacować, ile dokładnie zaoszczędził Musk. Pojawiającą się w mediach kwotę 65 mld USD uznano za znacznie zawyżoną. Wynika to głównie z faktu, że wiele z anulowanych kontraktów rządowych zostało w pełni lub przynajmniej częściowo opłaconych. A skoro tak, to nie sposób przypisać im status realnych oszczędności. Co więcej, najwyższy anulowany kontrakt z firmą prywatną opiewał nie na 8 mld, jak podawano, a na 8 mln USD. Pomyłkę tłumaczono… literówka w oficjalnej dokumentacji rządowej.
Czytaj także: Efekt Trumpa prysnął jak bańki mydlane. Te inwestycje zawiodły
DOGE zwalnia. Ponad 20 tys. pracowników na bruku
Najgłośniejsza dotychczas decyzja DOGE była związana z gigantyczną redukcją zatrudnienia w rządowych agendach. Jak podaje Reuters, od momentu inauguracji prezydenta decyzją Muska z pracą pożegnało się ponad 20 tys. urzędników - przede wszystkim niedawno zatrudnieni i osoby na okresach próbnych. Zwolnienia w największym stopniu dotknęły departamenty: Sprawy Wewnętrznych, Spraw Weteranów, Rolnictwa oraz Zdrowia i Opieki Społecznej.
Na tym jednak nie koniec, bo Musk publicznie - głównie za pośrednictwem wpisów na portalu X - grozi kolejnymi zwolnieniami. 22 lutego miliarder ogłosił, że pracownicy federalni otrzymali specjalną wiadomość e-mail, w odpowiedzi na którą muszą przedstawić w pięciu punktach, co zrobili w ostatnim tygodniu swojej pracy.
Ewentualny brak reakcji w wyznaczonym terminie (do 24 lutego) miał być traktowany jako dobrowolna rezygnacja. Do masowych zwolnień ostatecznie nie doszło, chociaż co najmniej osiem departamentów wydało pracownikom polecenie zignorowania wiadomości. Musk nie złożył jednak broni i zapowiedział kolejne e-maile, w czym otwarcie poparł go prezydent.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję