O planach zmiany strategii dotyczącej zewnętrznych inwestorów w rozmowie z portalem WNP poinformował wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros. Przedstawiciel rządu przyznał, że model inwestowania opartego wyłącznie na tworzeniu nowych miejsc pracy, to zbyt mało. Dla rządzących kluczowy jest rozwój nowych technologii, które są konieczne, aby Polska mogła stać się konkurencyjna na tle innych europejskich krajów.
Czytaj też: Rzeka pieniędzy na innowacje i sztuczną inteligencję. Minister Domański: “Musimy zmobilizować polski kapitał”
Intel nie chciał, chcą Tajwańczycy
Inwestycja światowego potentata technologicznego w Polsce ogłoszona została przez rząd Zjednoczonej Prawicy w połowie 2023 roku. Intel miał zainwestować blisko 20 mld zł w zakład integracji i testowania półprzewodników, który miał powstać koło Wrocławia. Jak wówczas twierdzili rządzący inwestycja miała przynieść 2 tys. dobrze płatnych miejsc pracy.
“Najważniejsze firmy na świecie z branży nowoczesnych technologii wybierają Polskę jako miejsce dla swoich inwestycji. To fakt nie do podważenia. Kolejnym dowodem na to, jest najnowsza inwestycja Intela w naszym kraju. To też największa w historii inwestycja zagraniczna w Polsce – jej wartość to aż 4,6 mld dolarów” - podkreślał ówczesny minister rozwoju i technologii Waldemar Buda.
Mimo wielkich zapowiedzi do inwestycji nie dojdzie. W 2024 roku firma wstrzymała plany dotyczące budowy zakładu w Polsce, a w połowie 2025 roku ogłosiła, że rezygnuje z inwestycji nad Wisłą.
Przedstawiciele obecnej opozycji za decyzję władz amerykańskiej firmy obwiniali obecny rząd. Ten zarzuty odpierał.
“Mamy za dużo regulacji. Im więcej ich jest, tym jesteśmy mniej konkurencyjni i możemy przegrywać konkurencję na przykład z rynkami azjatyckimi” - tłumaczył rzecznik rządu Adam Szłapka.
Jak podkreślali politycy partii rządzących, amerykański koncern nie wycofał się jedynie z Polski, ale także z Niemiec, gdzie miał powstać duży zakład produkcyjny. Przedstawiciele rządu twierdzili, że ma to związek z problemami finansowymi i koniecznością optymalizacji kosztów. Tą samą narrację w rozmowie z WNP podtrzymał Michał Jaros mówiąc, że Intel wycofał się nie tylko z Polski, ale także inwestycji w Magdeburgu i w Ohio.
Intela w Polsce nie będzie, ale rząd szykuje alternatywę. Tą mają być inwestorzy z Tajwanu, którzy rzekomo sami wybrali Polskę, jako miejsce, w którym chcą budować swoje zakłady. Tajwańczycy, jak zapowiedział Michał Jaros mają zainwestować w Katowicach, Wrocławiu i Łodzi, bo to miasta przemysłowe o dużym potencjale, jeśli chodzi o inżynierów, którzy kształceni są na tamtejszych politechnikach.
Wiceminister rozwoju i technologii w rozmowe z portalem podkreślił, że Tajwan jest światowym liderem, jeśli chodzi o produkcję półprzewodników.
“Musimy pamiętać, że półprzewodniki są dziś w każdym urządzeniu, które używamy, począwszy od telefonu komórkowego, przez tablet, lodówkę czy klamkę Tesli. Dlatego nie możemy sobie pozwolić na brak kompetencji w tej branży” - powiedział cytowany przez WNP Michał Jaros.
Polska odegra dużą rolę na rynku nowych technologii?
Wiceminister Michał Jaros w rozmowie z portalem WNP zaznaczył, że Polska musi inwestować w rozwój nowych technologii, w tym także produkcję półprzewodników, które w Europie są wytwarzane w niewystarczającej liczbie. To ma być szansa dla naszego kraju, który - jak zaznaczył Michał Jaros - może stać się jednym z głównych dostarczycieli chipów do Ukrainy, która zacznie się odbudowywać po zakończeniu wojny. Przedstawiciel rządu w rozmowie z portalem zaznaczył także, że Polska chce być konkurencyjna i walczyć o rynek nowoczesnych technologii na europejskiej arenie, między innymi z Czechami, Niemcami i Węgrami.
Zobacz również: Dzięki AI sklepy osiągają rekordowe rezultaty. Handel online wchodzi na zupełnie nowy poziom
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję