Konsumenci, którzy od miesięcy muszą stawiać czoła drożyźnie będą musieli płacić jeszcze więcej. Wszystko za sprawą wysokich cen paliw, które utrzymują się już trzeci miesiąc i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie miało się to zmienić. To jest spowodowane konfliktem na Bliskim Wschodzie i zablokowaniem dostaw surowców przez Cieśninę Ormuz. Póki co nie wiadomo czy i kiedy może dojść do zakończenia wojny w Iranie. Jak długo to nie nastąpi sytuacja na rynku paliw dalej będzie niestabilna. Co gorsza, nawet gdy już do tego dojdzie, to sytuacja konsumentów szybko się nie poprawi, bo skutki obecnych wydarzeń mogą być odczuwalne jeszcze przez wiele miesięcy.
Paliwa o 60% droższe
Polacy od tygodni muszą głęboko sięgać do kieszeni podczas każdej wizyty na stacji paliw. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w kwietniu ceny paliw były wyższe o 60% niż rok wcześniej, a także o 9,6% niż w marcu. A to wszystko mimo pakietu CPN (Ceny Paliw Niżej), dzięki któremu rząd reguluje maksymalne ceny na paliw w Polsce.
Polacy, aby dojechać do pracy muszą płacić więcej tankując samochody co powoduje, że zasobność ich portfeli systematycznie spada. Wkrótce może być jeszcze mniejsza, bo wraz ze wzrostem cen paliw rosną także ceny towarów i usług, bo przedsiębiorcy wyższe koszty przerzucają na klientów. Ta sytuacja w kolejnych miesiącach może jeszcze bardziej potęgować wzrost cen, za to niestety będą musieli zapłacić Polacy. Już w kwietniu koszyk towarów i usług był droższy o 2,7% niż jeszcze na początku roku.
Inflacja wymknie się spod kontroli?
Inflacja w kwietniu wyniosła 3,2% rok do roku. Wzrost cen paliw napędza inflację, dlatego eksperci zauważają, że jej utrzymanie w celu wyznaczonym przez Narodowy Bank Polski (2,5% +/- 1 punkt procentowy) może być trudnym zadaniem w 2026 roku. To jak wskazują analitycy - przełoży się na wzrost kosztów transportu, usług a także comiesięcznych wydatków związanych z utrzymaniem domów, jak na przykład ceny energii.
Jak wskazują ekonomiści, wzrost cen paliw, a co za tym idzie przyspieszenie inflacji z reguły jest odłożone w czasie. To może oznaczać, że drożyzna, z którą Polacy mierzą się każdego dnia będzie jeszcze większa. A to może doprowadzić nawet do powiększenie się ubóstwa w naszym kraju, bo wiele osób może nie być w stanie sprostać finansowej presji.
Nie wszystko drożeje
Choć wzrost cen towarów i usług jest zauważalny, to nie odbija się on na wszystkich produktach. Okazuje się, że drożeją towary i usługi, wśród nich edukacja 6%, ochrona zdrowia 5%, a także użytkowanie mieszkania i nośniki energii 4,8% w porównaniu rok do roku. Są jednak towary, które mimo trudnej sytuacji tanieją. Wśród nich odzież i obuwie, które w porównaniu rocznym potaniały o 2,8%. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego? Może producenci tych towarów musieli obniżyć ceny ze względu na mniejsze zainteresowanie? W końcu, gdy wszystko wokół drożeje, to Polacy poszukują oszczędności wszędzie i zakup towarów, które mogą poczekać często przekładany jest na później. Obniżka cen może w tej sytuacji ma zachęcić, aby mimo trudnej sytuacji konsumenci i tak decydowali się na zakup tych towarów.
Zobacz również: Ceny mieszkań na rynku wtórnym mogą zaskoczyć. Takiej sytuacji nie było od ponad dekady
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję