Wszystko przez brak odpowiedniej kwoty pieniędzy przeznaczonej z budżetu państwa na szkolnictwo wyższe. Polska obecnie przekazuje 1,5% PKB na naukę i szkolnictwo. To znacznie mniej niż unijna średnia, która wynosi 2,2%. Wszystko nawet mimo wzrostu wydatków na ten cel, które w 2026 roku wyniosły 3,5%.
Brak wystarczającej sumy pieniędzy jest powodem, że część projektów naukowych nie może rozwijać się w wystarczającym stopniu i tempie. A gdyby pieniędzy było więcej, to efekty prac naukowców mogłyby być większe.
To mogłoby się zmienić, ale w części winne są same uczelnie. Jak wynika z wypowiedzi ministra nauki i szkolnictwa wyższego Marcina Kulaska dla portalu wnp.pl, polskie uczelnie w niewystarczającym sposób sięgają po pieniądze unijne. Tylko z jednego programu Horyzont Europa, którego Polska jako członek Unii Europejskiej jest płatnikiem na poziomie 3%, nasz kraj odzyskuje 1,75%. To co prawda daje kwotę 1 mln euro, ale jak zaznaczył Marcin Kluska, ta kwota powinna być wyższa, bo nie odbieramy nawet podobnej kwoty, jaką wpłacamy do tego programu.
Polska kontra niemiecka technologia
To, że za większymi pieniędzmi mogłyby pójść konkretne działania udowodnili naukowcy z politechnik Lubelskiej, Świętokrzyskiej i Rzeszowskiej. Wspólnie stworzyli prototyp silnika hybrydowego, który może być montowany do pojazdów militarnych, jak Krab i Borsuk. Jak zapewniają naukowcy, konstrukcja zużywa 20% mniej energii niż wykorzystywane obecnie w produkowanych w Polsce pojazdach wojskowych silniki MTU z Niemiec. Co więcej, polskie silniki mają być znacznie tańsze od tych produkowanych za naszą zachodnią granicą. Z szacunku wynika, że zamiast 12 mln zł ich koszt mógłby wynosić 3 mln zł.
Jak zapewniają wynalazcy, do osiągnięcia poziomu technologicznego, który pozwoliłby doprowadzić do produkcji seryjnej silnika potrzeba 20 mln zł. Pytanie, czy te pieniądze się znajdą? Czy polski rząd zdecyduje się wesprzeć polską naukę, a następnie zrezygnować z zakupów w Niemczech?
Nauka potrzebuje promocji
Brak wystarczającej kwoty pieniędzy, to tylko część problemów, z którymi boryka się polska nauka. Kolejnym z nich jest zainteresowanie młodych osób nauką i chęć podejmowania studiów. A bez wykwalifikowanej kadry nawet największe pieniądze nie pomogą.
To problem, o którym w rozmowie z portalem wnp.pl mówił minister nauki i szkolnictwa wyższego Marcin Kulasek. Podkreślił, że wciąż prowadzone są działania, aby to zmienić. Wśród nich wymienił spotkania polskiego naukowca, uczestnika misji kosmicznej Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego ze studentami. Te pod hasłem “Polska sięga gwiazd” odbywały się na uczelniach w całej Polsce. W sumie, jak podał szef resortu nauki miało wziąć w nich udział 13 tys. studentów. Te działania - jak przyznał - miały doprowadzić do wzrostu zainteresowania kierunkami związanymi z badaniem kosmosu o 35%.
Polska musi inwestować w nowoczesne technologie
Nie tylko badania kosmosu są tymi, które w kolejnych latach muszą się rozwijać, aby Polska nie pozostawała z tyłu za innymi europejskimi państwami. W rozmowie z wnp.pl Marcin Kulasek stwierdził, że polskie uczelnie muszą rozwijać kierunki, w których kształceni będą przyszli specjaliści związani z Przemysłem 4.0 i 5.0, a także przemysłem informatycznym, sztuczną inteligencją, w tym cyberbezpieczeństwem, a także inżynierią materiałową. To niezwykle ważne, ponieważ pracownicy wykwalifikowani w tych zawodach będą potrzebni na rynku pracy, a także będą gwarantować rozwój polskiej gospodarki, a także bezpieczeństwa naszego kraju w przyszłości.
Zobacz również: Tylko 3% młodych Polaków myśli o założeniu własnej firmy. To nowy trend, czy zła polityka rządu?
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję