Porozumienie USA z UE osiągnięte, ale cła zostają
W minioną niedzielę w Szkocji doszło do spotkania przewodniczącej Komisji Europejskiej z Donaldem Trumpem, którzy chwilę później wspólnie ogłosili, że wyczekiwana od tygodni umowa handlowa między obiema stronami wreszcie została zawarta. Tym samym UE dołącza do Japonii, Wietnamu czy Wielkiej Brytanii, którym udało się to zrobić nieco wcześniej.
Najistotniejszym zapisem wyżej wspomnianego porozumienia jest kwestia ceł. Stany groziły bowiem Unii, że mogą nałożyć taryfy rzędu aż 30%, jeśli nie uda się dogadać przed końcem lipca. Ostatecznie stanęło jednak na stawce o wartości 15% na import niektórych europejskich dóbr. To istotne, bo według zapewnień polityków opłaty nie będą dotyczyły każdego sektora. Wyłączone z taryf mają być leki, niektóre wyroby chemiczne oraz części do samolotów. Co ważne, ulga ta nie obejmuje sektora motoryzacyjnego.
W umowie zawarto też kilka innych istotnych zapisów, o których politycy wspomnieli przy okazji ogłaszania jej. Jednym z nich jest chociażby fakt, że Unia zobowiązała się do kupna energii od USA o łącznej wartości 750 mld USD. Dodatkowo ma także przeznaczyć kolejne 600 mld USD na inwestycje na amerykańskiej ziemi. Mało tego, Donald Trump rzucił także stwierdzeniem, że umowa zobowiązuje Unię do zakupu sprzętu militarnego wyprodukowanego w USA, co również ma kosztować "setki miliardów" USD.
Powyższe ustalenia pokazują, że Stanom udało się wiele wywalczyć. Nic więc dziwnego, że Donald Trump tak rozpływał się nad umową przy jej ogłoszeniu:
To bardzo potężna umowa. To naprawdę duża umowa. To największa ze wszystkich umów - zachwalał prezydent USA
Jednocześnie warto zaznaczyć, że za przegraną wcale nie uważała się Ursula von der Leyen, choć oczywiście ona w swoich wypowiedziach była nieco bardziej stonowana. Przyznała, że to duże i dobre porozumienie, ale zostało okupione ciężkimi negocjacjami. Nic dziwnego, na ich przebieg parę tygodni temu narzekał publicznie Trump, mówiąc, że Unia jest pod tym względem gorsza od Chin.
Czytaj także: Gospodarce Polski grozi pułapka. To pogrążyło już wiele krajów
Umowa kończy zamieszanie na rynkach? Nie do końca, oceniają eksperci
Nie ma wątpliwości, że dogadanie tego porozumienia znacznie zmniejsza niepewność, która w ostatnim czasie panowała na rynkach. Analitycy Pekao zauważają jednak, że ta umowa wcale nie wyklucza tego, że Trump znów będzie w przyszłości wykorzystywał argument ceł, by coś dla siebie wywalczyć.
Groźby (jeszcze) wyższych ceł mogą niestety wracać przy różnych okazjach. Naprawdę "byle co" może otworzyć ten temat - regulacje, podatki, polityka wobec Ukrainy, czyjś kontrowersyjny tłit. Nie ukrócono tego ryzyka w zarodku - czytamy na profilu Analizy Pekao na X.com
Należy też pamiętać o tym, że nie poznaliśmy jeszcze wszystkich zapisów umowy, a jedynie te, którymi obie strony na razie chciały się pochwalić. Nie wiemy chociażby tego, w jakim czasie Unia będzie musiała zrealizować wyżej opisane zakupy. Niewykluczone, że dopiero na dniach będą wypływały szczegóły, które nadadzą umowie nieco inny kontekst.
Czytaj także: Szczyt w Pekinie zawiódł? Mocny apel Xi Jinpinga do Europy
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję