Oskarżenia dotyczące tego, że amerykański gigant technologiczny pomaga Izraelowi w wojnie przeciwko Palestynie słychać od dawna. Sprawa wielokrotnie była podnoszona przez pracowników Microsoftu, którzy swoje niezadowolenie wyrażali poprzez pikiety i protesty. Wśród sposobów mających wskazać na problem było między innymi wywieszanie transparentów, z których wynikało wprost, że amerykańska firma przyczynia się do ludobójstwa w Strefie Gazy. Teraz protestujący posunęli się o krok dalej. Wszystko po to, aby zwrócić uwagę opinii społecznej, jak i władz koncernu na problem.
Protestujący wyprowadzeni przez służby
Emocje związane z tym, co dzieje się na terenie Palestyny są coraz większe. Chodzi o domniemaną pomoc, którą zdaniem pracowników amerykańskiego giganta technologicznego, Microsoft ma świadczyć na rzecz Izraela. Personel firmy - dokładnie siedem osób - nie ogranicza się już do wyrażania swojego niezadowolenia poprzez wywieszanie transparentów. We wtorek protestujący zdecydowali się na wejście i zablokowanie biura wiceprezesa zarządu Microsoft Brada Smitha. Zdarzenie miało miejsce w budynku firmy w Redmond.
Co ważne, cała akcja była transmitowana przez protestujących w mediach społecznościowych, aby w ten sposób pokazać opinii publicznej to, co dzieje się w firmie, a także zaznaczyć, że jej pracownicy nie zgadzają się z polityką, która jest w niej prowadzona. Pracownicy przy tej okazji pokazywali transparenty, na których znajdowały się hasła sugerujące, że Microsoft jest zamieszany we wspieranie ludobójstwa w Strefie Gazy, a sam wiceprezes, którego gabinet został zajęty czyli Brad Smith nie może się ukrywać.
Gdy protestujący odmówili dobrowolnego opuszczenia biura, władze koncernu zdecydowały o zawiadomieniu służb przy pomocy których protestujący zostali wyprowadzeni.
Czytaj też: Atak hakerski na rządowe agencje! Program Microsoftu nie podołał, akcje spółki tanieją
Technologia Microsoft wykorzystywana w Gazie?
Protest w Redmond choć symboliczny, bo brało w nim udział siedem osób, to z pewnością pozwolił zwrócić uwagę na to, co dzieje się w firmie, a także wskazać, co jej pracownikom się nie podoba względem współpracy z Izraelem. Manifest niezadowolenia trwa już blisko rok. Chodzi między innymi o to, że Microsoft ma pozwalać na przechowywanie w swojej usłudze chmurowej nagrań przechwyconych rozmów telefonicznych w Strefie Gazy - o czym informował brytyjski dziennik The Guardian. Pozyskane w ten sposób informacje - jak podnoszą protestujący - miały być jednymi z kluczowych danych, które pozwoliły na przeprowadzanie ataków w Palestynie.
Amerykańska agencja prasowa Associated Press w lutym poinformowała, że z informacji, które udało się jej zgromadzić wynika, że Microsoft ma podpisaną trzyletnią umowę z izraelskim Ministerstwem Obrony opiewającą na 133 mln dolarów, co oznacza, że to największy kontrakt militarny poza tym, który firma realizuje ze Stanami Zjednoczonymi.
Microsoft odpiera zarzuty
Amerykańska firma stanowczo zaprzecza stawianym zarzutom. W oficjalnym oświadczeniu władze koncernu informują, że podczas wewnętrznego dochodzenia nie wykryto żadnych dowodów na to, aby technologie, którymi dysponuje przedsiębiorstwo ani inne narzędzia takie, jak sztuczna inteligencja były wykorzystane do krzywdzenia ludzi w Strefie Gazy.
Po wtorkowym incydencie polegającym na okupacji biura w Redmond głos zabrał wiceprezes Microsoft Brad Smith, który stwierdził, że polityka firmy prowadzona jest zgodnie z zasadami praw człowieka.
“Ta firma powstała i działa do dziś w oparciu o kulturę zaufania wobec naszych pracowników i nadal działa w ten sposób. Mamy tysiące pracowników w Izraelu, którym ufamy. Mamy tysiące pracowników na Bliskim Wschodzie, a także tutaj w Redmond, którym ufamy i cenimy ich zdanie” - powiedział Brad Smith.
Wiceprezes Microsoft dodał, że firma prowadzi rozmowy z przedstawicielami obu stron konfliktu w Strefie Gazy, którzy wskazują na nieprawidłowości. Smith zaznaczył, że zachowanie pracowników okupujących jego biuro było niezgodne z przyjętymi zasadami. Poinformował, że tylko 2 z 7 osób, to pracownicy Microsoft, tłumacząc, że zaangażowanie służb, do usunięcia tych osób z obiektu było konieczne.
Zobacz również: Microsoft uniknie kary. Firma składa ofertę Komisji Europejskiej
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję