Na świecie trwają wojny kinetyczne, handlowe, ale niestety nie możemy zapominać też o tych cybernetycznych. Kolejny jej akt miał miejsce w ostatnich dniach. Grupy hakerskie powiązane z chińskim rządem zaatakowały państwowe agencje w USA, w tym NNSA odpowiedzialną za broń nuklearną. Udało się to zrobić dzięki niedociągnięciom w programie Microsoftu. Kurs akcji spółki poleciał w dół.
Jak podają amerykańskie media, na przestrzeni minionych kilku dni doszło do wielu ataków hakerskich wymierzonych wprost w państwowe agencje USA i nie tylko. Ucierpieć miały także szpitale, uczelnie, urzędy oraz podmioty zarządzające infrastrukturą krytyczną. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że jednym z celów włamań był Departament Energii, w tym należąca do niego NNSA (National Nuclear Security Administration).
Atak ten potwierdził już rzecznik instytucji. Jednocześnie nadmienił, że nie był on bardzo dotkliwy w skutkach. Przy okazji podał także przyczynę. Hakerom udało się dostać do systemów, poprzez znalezienie luki w zabezpieczeniach programu Microsoft Sharepoint, służącym do tworzenia wewnętrznych sieci i zarządzania nimi.
W piątek, 18 lipca, rozpoczęło się wykorzystywanie luki typu zero-day w Microsoft SharePoint, które zaczęło wpływać na Departament Energii. Departament został dotknięty w minimalnym stopniu dzięki szerokiemu wykorzystaniu chmury Microsoft M365 oraz bardzo skutecznym systemom cyberbezpieczeństwa. Bardzo niewielka liczba systemów została naruszona. Wszystkie dotknięte systemy są obecnie przywracane - poinformował rzecznik.
Treść komunikatu z pewnością jest uspokajająca, ale sytuacja nie musi być wcale tak błaha. Cytowana na łamach Bloomberga anonimowa osoba z wewnątrz agencji, która nie dostała autoryzacji, by oficjalnie mówić o sprawie, miała stwierdzić, że departament tak naprawdę nie jest jeszcze pewny, czy nie wykradziono tajnych i drażliwych informacji dotyczących bezpieczeństwa nuklearnego USA.
A można przypuszczać, że hakerom na takowych danych zależało, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, dokąd prowadzi trop.
Potencjalnych winnych ataku wskazał sam Microsoft. Spółka przyznała, że już wcześniej w tym miesiącu zaobserwowała, że słabości ich systemu były poddawane próbie przez chińskie grupy hakerskie powiązane z tamtejszymi władzami. Mówi się konkretnie o Linen Typhoon, Violet Typhoon oraz Storm-2603. Przy okazji spółka zapewniła także, że od razu wypuściła specjalne łatki do oprogramowania, które miały udaremnić dalsze wykorzystywanie słabości systemu.
Niewykluczone, że nie bez znaczenia przy ataku był fakt, że systemy Microsoftu są wspierane przez inżynierów z Chin. Możliwe, że to jest właśnie słaby punkt zabezpieczeń, dlatego spółka zdecydowała się na rezygnację z korzystania z usług specjalistów z Państwa Środka.
Akcje Microsoftu tanieją
Często, gdy poważnie zawodzi jakiś produkty danej spółki, odbija się to na kursie jej akcji. Tak było chociażby niedawno po katastrofie lotniczej w Indiach, gdy akcje Boeinga zaczęły intensywnie tanieć w handlu posesyjnym tuż po tym, jak doszło do wypadku. Podobnie jest teraz w przypadku Microsoftu, choć na szczęście dla Billa Gatesa i spółki nie mówimy tu o poważnym krachu. W trakcie ostatniej sesji akcje technologicznego giganta potaniały o 1,2%.
Kurs akcji Microsoft
✕Źródło: Trading View
Reklama
Możemy tylko gdybać, o ile większa byłaby ta zmiana, gdyby rządowi oficjele potwierdzili, że doszło do wykradzenia drażliwych informacji na temat broni nuklearnej. Kurs uniknął jednak poważnej korekty, dzięki czemu można liczyć, na to, że wzrost będzie kontynuowany. Od początku maja akcje Microsoftu podrożały o ponad 18%.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję