- Co jest powodem dużych zwolnień?
- Jak pracownicy mogą próbować z nimi walczyć?
Krucho w niemieckich firmach
Niemieckie firmy znajdujące się na liście największych przedsiębiorstw Fortune 500 zwolnią w tym roku ponad 60 tys. pracowników, szacuje Fortune. „Liczby te opierają się na zgłoszonych w tym roku zapowiedziach i mogą być wyższe”, czytamy.
Gigantyczni pracodawcy w Niemczech, w tym Bosch, Thyssenkrupp, Deutsche Bahn i Siemens zdecydowali się na ten krok w celu przeciwdziałania spadającym zyskom po czasach COVID-19, wynika z dostępnych informacji.
Ponadto firmy zmagają się z trudnościami o podłożu gospodarczym, m.in. związanymi z rosnącymi cenami energii i spadającym popytem zewnętrznym.
W 2024 roku Niemcy dwukrotnie odnotowały ujemny wskaźnik PKB, wynika z danych Trading Economics.

Źródło: Trading Economics
Przedsiębiorstwo Bosch ogłosiło, że planuje zwolnić nawet 7 tys. pracowników. Ponadto, tysiące pracowników zostało zmuszonych do skrócenia tygodniowego czasu pracy z wymiaru 38-40 godzin do 35 godzin, co skutkowało cięciami wynagrodzeń o około 12,5%, donosi Bloomberg.
Thyssenkrupp poinformował, że pracę w firmie może stracić do 11 tys. pracowników przemysłu stalowego, co stanowi 40% zatrudnionych w tym dziale.
Również firma technologiczna Siemens przekazała, że może zlikwidować do 5 tys. miejsc pracy w swojej branży automatyki po tym, jak zyski w jego flagowej działalności w branży cyfrowej spadły prawie o połowę.
Tymczasem Deutsche Bank poinformował w lutym, że zwolni 3,5 tys. pracowników w celu zwiększenia rentowności.

Zobacz również: Sprzedaż elektrycznej limuzyny spadła w Chinach do zera. Problemy motoryzacyjnego giganta
Strategia Mercedesa ochroni pracowników przed utratą stanowisk
Niemiecki koncern Mercedes-Benz Group AG przekazał z kolei, że w trzecim kwartale 2024 roku jego przychody były mniejsze o 6,7% w porównaniu z analogicznym okresem w 2023 roku.
Dodał również, w nadchodzących latach zetnie koszty sięgające nawet kilkadziesiąt miliardów dolarów. Nie poinformował jednak, w jaki sposób zostanie dokonana obniżka kosztów, a także, które lokalizacje zostaną narażone na potencjalne utraty miejsca pracy.
W przeciwieństwie do innych niemieckich, firm możliwe jest, że większość pracowników Mercedesa będzie w stanie utrzymać swoje stanowiska, nawet po wprowadzeniu zmian. To efekt polityki znanej jako „Zusi 2030”, która chroni pracowników przed przymusowymi zwolnieniami do końca 2029 roku.
Mimo to jednak firma nie kryje swojego rozczarowania wynikami za ostatni kwartał:
Wyniki w trzecim kwartale nie spełniają naszych ambicji. Niemniej jednak Mercedes-Benz nadal generuje solidne przepływy pieniężne nawet w trudnych czasach. Rozważnie patrzymy na ewolucję rynku w przyszłości i zintensyfikujemy wszelkie wysiłki na rzecz dalszego wzrostu wydajności i poprawy kosztów w całej firmie – powiedział Harald Wilhelm, dyrektor finansowy Mercedes-Benz Group AG.
Więcej o problemach niemieckiego giganta przeczytasz w artykule: Mercedes zetnie koszty rzędu miliardów dolarów. Wyniki finansowe koncernu uwidoczniły jego problemy
Co czeka niemiecką gospodarkę?
Problemy niemieckiej gospodarki, a więc niemieckich firm stają się coraz bardziej widoczne w ostatnich miesiącach, czego wyrazem jest m.in. decyzja Volkswagena o zamknięcie zakładów produkcyjnych.
Jak donosi Financial Times, „zwolnienia [...] będą miały duży wpływ na wybory, które odbywają się w czasie, gdy kraj cierpi z powodu najgłębszego załamania gospodarczego od początku XXI wieku”.
„Rzadko doświadczałem tak trudnego kontekstu, jak ten obecny” - powiedział Achim Post, poseł do Bundestagu z ramienia Socjaldemokratycznej Partii Scholza (SPD) w Nadrenii Północnej-Westfalii, kluczowym regionie przemysłowym, który został dotknięty zapowiedziami redukcji zatrudnienia.
Dodał również, że „Każda rodzina, która pracuje w Duisburgu, Stuttgarcie lub Leverkusen patrzy na siebie i pyta: czy na Boże Narodzenie będę wiedział, czy w przyszłym roku nadal będę miał pracę?”. „Nastrój jest bardzo trudny”, wyznał.
Niemiecki przemysł spotkał się z kryzysem po rekordowych cenach energii w następstwie inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku, powolnym wzroście w strefie euro, a także chińskich dążeniach do zwiększenia swojej konkurencyjności w Europie.
„Największa gospodarka Europy stoi również w obliczu egzystencjalnych pytań o to, czy nie czeka jej powszechna dezindustrializacja”, teoretyzuje Financial Times.
To, co obecnie obserwujemy, to słabość nie tylko w jednym sektorze gospodarki, ale w niemieckiej gospodarce w ogóle - powiedział Markus Uhl, poseł Chrześcijańskich Demokratów (CDU), którego okręg wyborczy w kraju związkowym Saara został dotknięty planowanymi cięciami w zakładach należących do Schaeffler, Bosch, Thyssenkrupp, a także ZF Friedrichshafen.
Zobacz również: Kryzys firm w Niemczech. Niewypłacalności więcej o 22,9% niż przed rokiem
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję