Przed czwartkowym posiedzeniem Europejski Bank Centralny znajduje się w trudnej sytuacji. Z jednej strony oczekiwania rynku odnośnie do normalizacji polityki pieniężnej są dość wysokie. Z drugiej strony w ostatnim czasie pojawił się problem, który może rzutować na dalszą perspektywę skupu obligacji.
W marcu EBC zakończył pandemiczny skup aktywów (PEPP). Jednocześnie zapowiedział, że szeroki program skupu (APP) będzie kontynuowany przez drugi kwartał, w coraz mniejszej skali. Jednocześnie rynkowa wycena implikuje ponad dwie podwyżki o 25pb do końca bieżącego roku. Można zatem powiedzieć, że rynek jest dość jastrzębio nastawiony. Niemniej nie widać tego w notowaniach euro, które w relacji do dolara znajduje się w pobliżu najniższych poziomów od wiosny 2020. W obliczu wysokiej inflacji, z pewnością każdy bank centralny preferowałby silniejszą walutę. Problem w tym, że amerykański Fed wydaje się znacznie bardziej zdeterminowany do normalizacji polityki monetarnej. Ponadto, dla euro wciąż bolączką pozostaje kwestia wojny na Ukrainie, co podbija premię za ryzyko (słabszy wzrost w strefie euro, a w konsekwencji brak konieczności istotnych podwyżek stóp).
W kwestii zakończenia programu APP wraz z końcem drugiego kwartału, istotne są ostatnie komentarze płynące z EBC. Mianowicie, europejskie władze monetarne rzekomo są w trakcie przygotowań narzędzia kryzysowego w przypadku znacznego wzrostu rentowności długu. Na ten moment nie jest jasne jak takie narzędzie mogłoby wyglądać, jednak można domniemywać, iż byłoby ono nacelowane na ograniczenie wzrostu spreadów obligacji krajów peryferyjnych. Z pewnością uwaga rynku podczas konferencji prasowej prezes Lagarde skupi się na tej kwestii.
Arkadiusz Balcerowski, CFA Analityk Noble Funds TFI






















































































Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję