Sprawa dotyczy restauracji, do której udała się przedstawicielka fiskusa. Urzędniczka najpierw zamówiła pizzę z krewetkami, a po otrzymaniu rachunku nałożyła mandat na restauratora w kwocie 2,5 tys. zł. Nie, nie chodzi o to, że pizza przedstawicielce skarbówki nie smakowała, ale o to jaką wysokość podatku doliczyła restauracja do rachunku. Było to 8%, co w ocenie urzędniczki było błędem, ponieważ krewetki są objęte podatkiem 23%, dlatego - jak twierdzi - cała pizza powinna zostać objęta takim samym podatkiem, czyli 23%. I tu zaczynają się pojawiać pytania, czy to nie był celowy wybór urzędniczki, aby nałożyć mandat za zamówienie, którego opodatkowanie nie jest oczywiste?
Ogólnopolska afera z polityką w tle
Należy zaznaczyć, że restaurator nie chciał nie zapłacić podatku VAT w ogóle, co oczywiście byłoby zachowaniem nagannym. Pytaniem otwartym pozostaje, czy źle naliczony podatek był celowym działaniem, czy jedynie przypadkiem? Standardowa stawka VAT na pizzę wynosi 8%, więc nic dziwnego, że w takiej sytuacji mogło dojść do pomyłki. W przypadku owoców morza podatek wzrasta do 23%, ale nie wiadomo, czy w tej sytuacji było to przeoczenie czy celowe działanie. Celowości na pewno można doszukiwać się w postępowaniu urzędniczki skarbówki, która znając przepisy wiedziała, że w takiej sytuacji restaurator może popełnić błąd i skrupulatnie wykorzystała sytuację do nałożenia mandatu. Przypadek? Zdaniem Agaty Jagodzińskiej, szefowy największego związku zawodowego działającego przy Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) nie. Jak twierdzi, winne są nowe mierniki oceny pracy urzędników skarbówki, które niejako zmuszają ich do wystawiania jak największej liczby mandatów.
“Od pracowników słyszę również coś jeszcze bardziej niepokojącego - że czasem wolą pokrywać niektóre koszty z własnej kieszeni, byle tylko nie psuć statystyk i nie narażać siebie lub swoich przełożonych na zarzut niewykonania mierników” - alarmuje Agata Jagodzińska, w mediach społecznościowych.
Przewodnicząca największych związków zawodowych w KAS podaje przykłady wskazujące na to, że urzędnicy mogą być zmuszani do wystawiania większej liczby mandatów. W 2024 roku było ich 13 787, a w 2025 to aż 20 200. Łączna kwota mandatów wzrosła - jak podaje urzędniczka - z 20,4 mln zł do 27,8 mln zł.
“To polityka obecnego kierownictwa. Obecnego rządu Donalda Tuska. Szef KAS powinien zostać zdymisjonowany. Minister Andrzej Domański nie wie co się dzieje w KAS. Nie interesuje go to. Na ślepo przyjmuje wyjaśnienia Pana Łobody. Najwyższy czas na dymisję Szefa KAS" - sugeruje we wpisie na platformie X Agata Jagodzińska.
Zarzuty odpierają przedstawiciele rządu.
“Naszym celem jest walka z „szarą strefą” i zapewnienie uczciwej konkurencji pomiędzy przedsiębiorcami. Nie działamy w tym zakresie „na ślepo” i kierujemy się zawsze analizą ryzyka. Sprawdzani są przedsiębiorcy, u których prawdopodobieństwo wystąpienia nieprawidłowości jest odpowiednio wysokie - stwierdził wiceminister finansów, zastępca szefa KAS Zbigniew Stawicki, cytowany na profilu Krajowej Administracji Skarbowej na platformie X.
Rządowi nie podoba się krytyka?
Sprawa z Gdańska była i wciąż jest mocno komentowana w mediach. Na urzędników fiskusa, a także rząd Donalda Tuska wylała się przy tej okazji fala krytyki. To nie spodobało się władzy?
Cała sprawa zyskała duży rozgłos po tym, jak skomentował ją na Kanale Zero Krzysztof Stanowski, który nie pozostawił “suchej nitki” na urzędniczce, która wystawiła mandat. Właściciel Kanału Zero powiedział między innymi, że “powinni cię trzymać na rynku nagą przypiętą do słupa, żeby wszyscy wiedzieli, jak głupi może być urzędnik”. W związku z tą wypowiedzią Krajowa Administracja Skarbowa złożyła do prokuratury zawiadomienie na Krzysztofa Stanowskiego, w sprawie nawoływania przez dziennikarza do przemocy.
Zobacz również: Studenci nie muszą płacić podatku? Krajowa Informacja Skarbowa nie pozostawia złudzeń
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję