Reklama
Reklama
Reklama

YouTube coraz większym źródłem informacji i dobrym sposobem na biznes. Ekspertka: “Jest tam wiele wartościowych treści”

Internet, media społecznościowe, a w ostatnim czasie przede wszystkim platforma YouTube stały się źródłem informacji dla wielu Polaków. Ci coraz rzadziej sięgają po treści z mediów tradycyjnych. Prof. Anna Jupowicz-Ginalska potwierdza ten trend i diagnozuje z czego to wynika. Dodaje także, jak świat mediowy może kształtować się w przyszłości. 

 

YouTube coraz większym źródłem informacji i dobrym sposobem na biznes. Ekspertka: “Jest tam wiele wartościowych treści”
opracowanie FXMAG, YouTube coraz większym źródłem informacji i dobrym sposobem na biznes. Ekspertka: “Jest tam wiele wartościowych treści”
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Kamil Markiewicz (FXMAG): Jaką rolę we współczesnym świecie mediowym odgrywają media społecznościowe? 

 

dr hab. Anna Jupowicz-Ginalska, prof. UW (medioznawczyni, Katedra Komunikacji Społecznej i Public Relations Uniwersytetu Warszawskiego): Jesteśmy niezwykle splatformizowani, to znaczy, że żyjemy w świecie platform. Dotyczy to zarówno świata pozamedialnego, jak i świata związanego z branżą medialną. Dzisiaj trudno tak naprawdę wyobrazić sobie jakikolwiek środek przekazu, który nie posiadałby platform społecznościowych. Dotyczy to zarówno mediów wywodzących się z nurtu tradycyjnego, o których mówi się bardzo tak dostojnie legacy media. To coś, co kiedyś było uznawane za tradycyjne prasę, radio czy telewizję. Jak i tych nowych mediów, jak platformy VOD, portale, wortale, blogi, kanały w mediach społecznościowych. Nawet te media działające w social mediach, też mają swoje media społecznościowe. Innymi słowy, dzisiaj właściwie mówiąc o dowolnym medium, chociażby państwa redakcji FXMAG, Newsweeka czy o Telewizji Polskiej, to tak naprawdę będą budowały one sieć platform, które wzajemnie się wspierają, co jest elementem synergii. Z tego rodzą się zarówno sukcesy, jak i problemy. Sztuka polega na tym, aby umiejętnie lawirować między tymi platformami i wykorzystywać je na swój własny użytek w bardzo trudnym świecie rządzonym przez Big Techy. 

Jeżeli chodzi o samą informację, to my jako społeczeństwo, będąc najważniejszymi klientami środków przekazu też pełnimy tutaj niesłychanie ważną rolę, bo jesteśmy konsumentami przekazywanych informacji. Media poruszając się teraz w świecie splatformizowanym muszą też dbać o to, żeby informacja była rzetelna, żeby była wiarygodna, jeżeli oczywiście mediom na tym zależy. Mediom jakościowym na tym powinno zależeć. Należy zauważyć, że walka z fake newsami i przeprowadzenie konsumenta przez gąszcz platform, które w części podają nieprawdziwe lub niesprawdzone informacje jest bardzo ważne. 

Dużym problemem przy wykorzystywaniu mediów społecznościowych w budowaniu i przekazywaniu informacji jest skrótowość, jaka rządzi social mediami. Zarówno pod względem zamieszczanych treści, jak i długości życia, jaką ma dana informacja. Tego ile tych informacji jest, żeby się z informacją przebić. To sprawia, że prowadzenie social mediów dla mediów informacyjnych jest sztuką. Wszystko przez to, aby tak skupić uwagę odbiorców, aby ci poprzez media społecznościowe dotarli do źródła informacji, gdzie znajdą rozbudowany przekaz. Czyli mówiąc wprost, aby zostali przekierowani do portalu danego medium, czy serwisu informacyjnego przekazywanego drogą radiową czy telewizyjną. Aby to medium społecznościowe było pewnego rodzaju zachęceniem do tego, aby sięgnąć głębiej, a nie tylko, żeby prześlizgnąć się po tych kilkunastu słowach i udawać, że w ten sposób dajemy rzetelną wiadomość o świecie. 

 

Reklama

Te krótkie informacje, o których pani wspomniała najczęściej pojawiają się na takich platformach, jak TikTok czy Instagram. Podobnie jest także w przypadku Facebooka, gdzie trudno utrzymać uwagę widza. Czym innym wydaje się być jednak platforma YouTube, na której pojawia się coraz więcej wartościowych treści, które potrafią utrzymać uwagę widza nawet przez kilkadziesiąt minut. Może to sprawić, że YouTube w przyszłości przejmie rolę lidera w przekazie informacyjnym, zastępując media tradycyjne, linearne? O ile już tak się nie stało. 

 

To jest bardzo dobre pytanie, na które trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź, bo zawsze będzie pojawiało się jakieś “tak, ale”. Z mediów, które pan redaktor wymienił znalazł się Facebook, który pozwala zamieszczać dłuższe treści, ale faktem jest, że niewielu osobom chce się to czytać czy oglądać. TikTok jest skrótowy. Instagram oferuje bardzo ograniczony czas i jest to portal bardziej wizualno-wizerunkowy. 

Natomiast YouTube, to faktycznie ta platforma obrała bardzo ciekawy kurs. Niektórzy spierają się czy jest to klasyczne medium społecznościowe, czy agregat treści. Biorąc pod uwagę tę platformę, nie jestem wobec niej tak krytyczna, jak na przykład w przypadku TikToka, dlatego, że oprócz tego, co nazywamy patostreamingiem, oferuje także mnóstwo niezwykle ciekawych i pogłębionych treści, na bardzo różne tematy. Począwszy od tematów tutorialowych przez tematy historyczne, gdzie faktycznie te osoby, które budują przekaz swój na YouTubie, wkładają bardzo dużo wysiłku w to, żeby zaoferować treści jakościowe. Jak popatrzymy sobie na współczesny YouTube, a tu trzeba zaznaczyć, że platforma nie jest dostępna przez długi czas, ale można zauważyć, jak niesłychaną ewolucję przeszła od momentu powstania. To co było na początku takie bardzo substitutive, domorosłe, amatorskie, nagle w wielu przypadkach przeobraziło się w rzecz absolutnie profesjonalną. Twórcy tworzą swoje materiały przy pomocy operatorów kamer, oświetlenia, mikrofonów. Często nagrywane są one w profesjonalnych studiach, gdzie nagrywane są już nie tylko podcasty, ale nawet serwisy informacyjne. Tego typu informacje przekazuje chociażby Kanał Zero. 

Mamy studia youtubowe mediów uznawanych niegdyś za tradycyjne. A także influencerów, którzy niegdyś zaczynali od bardzo prostych nagrywek, a teraz dysponują profesjonalnym sprzętem i ogromną popularnością. Udało im się przyzwyczaić swoich odbiorców, że udostępniają nowe filmy w określonych odstępach czasu, więc jest tu także ten element regularności. Te materiały są przygotowane w profesjonalny sposób, z zachowaniem sztuki montażu, wykorzystaniem grafiki, w czym niewątpliwie w obecnych czasach pomaga im AI. 

Natomiast czy YouTube zastąpi kiedykolwiek media uważane za tradycyjne? Tu byłabym bardzo ostrożna. Media takie, jak telewizja czy inne, które kiedyś były niewizualne, a teraz dzięki Internetowi to się zmieniło, one znalazły swoje miejsce w sieci. W mojej ocenie będą one sobie paralelnie żyły w świecie cyfrowym obok mediów youtubowych.

Reklama

Pytaniem, które obecnie może ciekawić jest to, które z tych mediów będzie miało większe zasięgi? Poza tym pamiętajmy, że platformy VOD za chwilę też będą tradycyjne, jeśli przez młodsze pokolenie są używane jako coś oczywistego, z czym mamy do czynienia na co dzień, co jest zawsze pod ręką. 

Nie mówiłabym tu o zastępowaniu, ale o zmianie układu sił w ekosystemie medialnym, co zresztą się dzieje. A także o ciągłym wzroście potęgi YouTuba, a właściwie jego twórców, którzy funkcjonują na tej platformie. To zarówno w skali masowej, gdzie jeden film potrafi osiągnąć kilkaset tysięcy odsłon, jak chociażby materiały publikowane przez youtubera o pseudonimie Książulo czy Naruciaka komentującego kolejne “Kuchenne rewolucje”. Robią oni zasięgi, o których mogą tylko pomarzyć media tradycyjne funkcjonujące w sieci. To świadczy o masowości tej platformy. A to nie wszystko. Potęgą YouTube jest to, że na platformie są takie profile i działalności, które są obliczone na bardzo wąskie zainteresowania, wobec tego każdy znajdzie coś dla siebie. W tym także ci, którzy nie są dopieszczeni przez media tradycyjne, bo ich zainteresowania są zbyt wąskie, aby stworzono dla nich odrębną audycję, na YouTubie bez problemu coś dla siebie znajdzie. 

W materiałach tworzonych na tę platformę widać profesjonalizm, research, a także znawstwo ludzi, którzy je tworzą. 

Konkurencja o widza między użytkownikami YouTuba, a tradycyjnymi mediami będzie trwać jeszcze długo, aż do czasu, gdy umrą ci, którzy wychowali się na mediach tradycyjnych i z upływem lat nie dostosowali się do nowych form przekazu. Te dwa media będą funkcjonowały obok siebie równocześnie, co już się dzieje. 

Należy zauważyć, że media tradycyjne widząc, co w trawie piszczy już teraz sięgają po osoby z Internetu. Widać to zwłaszcza w programach rozrywkowych, do których zapraszane są osoby, które gromadzą milionową publikę w Internecie. To jest ciekawe zjawisko, które jest zgoła odmienne od tego, co obserwowaliśmy jeszcze kilka lat temu. Wówczas osoby działające w sieci chciały pokazać się w telewizji, aby uwierzytelnić i  legitymizować swoją działalność. Teraz sytuacja jest odwrotna. To media wywodzące się z tradycyjnych czerpią korzyści zarówno wizerunkowe, jak i te związane z reklamodawcami z tego, że współpracują chociażby z youtuberami. 

 

Reklama

Wspomniała pani o youtuberach, którzy mają ogromne zasięgi, jak na przykład Książulo. Tego typu osoby tworzą prosty kontent nie wymagający zbyt dużo wiedzy, umiejętności czy nakładów finansowych. Są też takie kanały, jak na przykład Kanał Zero, który stał się kanałem opiniotwórczym. Ten kanał przez 2 lata swojego funkcjonowania zyskał popularność dzięki treściom, które umieszczał. Nie brakowało komentarzy, że przejął rolę mediów publicznych, podając sprawdzone informacje, a przede wszystkim odpolitycznione, co od lat nie dzieje się w Telewizji Polskiej czy Polskim Radiu. 

 

Czy odpolitycznione, to do końca nie jestem przekonana. Ale chyba w dzisiejszych czasach trudno być odpolitycznionym jeśli robi się informacje. Ten dystans i obiektywizm dziennikarski powoli odchodzi do lamusa, o ile w ogóle jeszcze można mówić o obiektywizmie dziennikarskim. 

Natomiast jeśli chodzi o Kanał Zero, to muszę się z panem zgodzić, że ten kanał jest szczególnym przypadkiem. Jak myślę sobie o młodych pokoleniach Z czy alfa, to jestem świadoma tego, że gdy te osoby będą chciały zaczerpnąć informacji, to z pewnością zrobią to poprzez Internet. Nawet niekoniecznie przez YouTube, choć dobrze by było, aby tam poszukiwali treści uwierzytelnionych, jak choćby we wspomnianym przez pana medium, gdzie pojawia się profesjonalny przekaz, a nie w innych mediach społecznościowych, gdzie często wiedza pozyskiwana jest jedynie poprzez scrollowane nagłówki, jak na TikToku. To jest zawsze lepszy wybór. Najlepiej oczywiście byłoby, gdyby młode osoby sięgały do różnych mediów i same na podstawie znalezionych tam informacji mogły ocenić, w jaki sposób ten przekaz jest budowany. Niestety to się w gruncie rzeczy nie dzieje. 

Dla mnie naturalną sytuacją jest to, że Kanał Zero był wskazywany, jako kanał dostarczający informacji. Szczególnie wśród młodych pokoleń jest to dla mnie stan oczywisty. 

Po to także media tradycyjne udostępniają swoje treści w Internecie, aby w ogóle zaistnieć w sieci i spróbować dotrzeć do nowych odbiorców. A nie tylko tych, którzy jeszcze oglądają i słuchają ich przekazów w sposób tradycyjny. 

Reklama

 

Czytaj też: Program Czyste Powietrze doprowadzi do tragedii tysięcy Polaków? “Będą musieli oddawać pieniądze”

 

YouTube jest platformą, dzięki której chcemy publikować treści, aby zainteresować swoim kontentem odbiorców? To także miejsce, w którym można dużo zarobić. Kontent, który tam się pojawia jest nastawiony jedynie na zyski? 

 

Prawda jest taka, że media tradycyjne, które wywodzą się z czasów jeszcze przed funkcjonowaniem Internetu w obecnej formie, także funkcjonowały, jako przedsiębiorstwa. Oczywiście nie można kwestionować tego, że media mają do spełnienia bardzo ważne funkcje, jak: informacyjne, opiniotwórcze, kulturotwórcze, co nazywamy transmisją dziedzictwa, oprócz tego mają także funkcje ekonomiczne, które muszą zaspokoić, aby móc utrzymać się na rynku. Funkcjonując równocześnie w dwóch światach: użytkowników i reklamodawców i biznesu, muszą na siebie zarabiać. 

Reklama

Myślimy tutaj o reklamach, działalności partnersko-biznesowej, product placement, o sponsoringu, więc skoro jest dla nas sytuacja zupełnie czysta i normalna, z czym nie dyskutujemy, tak jak przejście do Internetu z nowymi modelami biznesowymi, gdzie coraz częściej płacimy za dostępność do treści, bo wszystko jest schowane z paywallem, to też rozumiemy, że youtuberzy, szczególnie ci, którzy wkładają dużo pracy, energii, a przede wszystkim duże środki w produkcję swoich materiałów, chcą na nich zarobić. Trzeba pamiętać o tym, że też funkcjonują oni na szeroko rozumianym rynku medialnym, też muszą płacić podatki, bo w dużej części prowadzą oni własne firmy, jeśli chcą prowadzić merchandising, więc też chcą od swojej pracy nie tyle odcinać kupony, co móc zapłacić ludziom, z którymi współpracują, a także samemu się utrzymać. Prowadzą biznes, więc normalnym jest to, że funkcjonują, jak biznesmeni, co nie powinno nikogo dziwić. Tym bardziej, że mają możliwości product placementu, i to bardzo ciekawego product placementu. I to w dodatku tego aktywnego, który fajnie może grać z ich treścią. Co ciekawe, nie są skazani na partnerów biznesowych, a wręcz mogą sobie ich wybierać, z takim super dopasowaniem ich do treści. 

Chciałam zaznaczyć, że cały czas mówię o youtuberach, którzy nie tworzą patostreamingu, bo tu byłabym bardzo krytyczna. Jestem zwolenniczką dążenia do bardzo konkretnych i ostrych działań względem patostreamerów. Natomiast jeśli chodzi o tę sferę YouTube, to dla mnie rzeczą zupełnie normalną jest to, że osoby publikujące treści na tej platformie na tym zarabiają. A że mają ogromne zasięgi przebijające media wywodzące się z mediów tradycyjnych, to możemy im jedynie tego pozazdrościć. Natomiast należy to szanować, że znaleźli taki pomysł na funkcjonowanie, że zainteresował aż tak dużą rzeszę odbiorców. Należy zwrócić uwagę na to, że nie dzieje się to z łatwością, bo tworzenie kontentu w wielu przypadkach wymaga ogromnej pracy. W wielu przypadkach youtuberzy nie decydują się na płatną współpracę, która przyniosłaby im korzyści finansowe, ale w ten sposób, chcą pozostać po pierwsze niezależni, a po drugie wiarygodni dla swoich odbiorców. Ten element uczciwości i bliskości ze swoimi fanami jest niesłychanie ważny i muszą się o niego troszczyć, aby fani się od nich nie odwrócili. Prawda jest taka, że łaska fanów na pstrym koniu jeździ i czasami można popełnić bardzo duże błędy, który sprawią, że fani się odwrócą, a te milionowe zasięgi przestaną być milionowe. 

 

Telewizje czy radia podlegają pod ustawę o radiofonii i telewizji. Kanały youtubowe również, ale mało który spełnia obowiązek rejestracji w KRRiT. Czy powinien być na to większy nacisk? 

 

Faktycznie mamy konkretne przepisy, które mówią o potrzebie uregulowania treści audiowizualnych, w tym także na platformach. To rzeczywiście funkcjonuje. 

Reklama

Weryfikacja systemu na tym etapie jest dziurawa. Obowiązek zgłoszenia kanału wynika z tego, aby we właściwy sposób prześwietlać treści i wyeliminować te szkodliwe, które publikowane są w Internecie przez patostreamerów. Nie chodzi tu o to, aby ograniczyć wolność słowa, zamknąć usta internautom, czy żeby ograniczyć działalność i konkurencyjność youtuberów. 

Taka konieczność zgłaszania swojej działalności do Krajowej Rady, podleganie jej kontroli, a także możliwość zweryfikowania tego na czym ten przekaz jest budowany, a także co się w nim znajduje w dużej może może przyczynić się do ograniczenia patostreamingu. 

 

W przypadku gdyby kanały youtubowe były zgłoszone do KRRiT, to czy powinny mieć prawo otrzymania pieniędzy z abonamentu RTV? Ten teraz trafia w całości do mediów publicznych, w których często jest znacznie mniejsza misyjność zapisana w ustawie, niż w wielu kanałach na YouTube. Obecnie trwają prace komisji senackiej na temat podzielenia tych pieniędzy między publicznych nadawców a media regionalne. Do tego grona powinni zostać włączeni także internetowi twórcy, którzy spełniają wymogi ustawy? 

 

Skoro wszyscy to wszyscy. Oczywiście tu mogą się pojawić słuszne skądinąd uwagi i kontrargumenty, że youtuberzy, szczególnie ci, którzy mają duże zasięgi i oferują swoje treści zarabiają bardzo duże pieniądze. Poza tym może być podnoszona kwestia, że mają oni możliwość współpracy sponsorskiej, a także lokowania produktów w swoich materiałach, za co także mogą otrzymywać pieniądze. 

Reklama

Z drugiej strony media lokalne mają bardzo trudną sytuację, która z jednej strony wynika z upolitycznienia mediów, które aby się utrzymać muszą współpracować z samorządami. Z drugiej strony na małym rynku, na którym funkcjonują mają mały dostęp do reklamodawców, ponieważ lokalny biznes nie jest stać na to, aby prowadzić kampanie reklamowe w takich mediach. 

Tu tak naprawdę trzeba by wyważyć kwestię tego, czym jest tak naprawdę misyjność. Ona jest wyraźnie zauważalna w mediach regionalnych, przez wspieranie lokalnych wspólnot. Natomiast w przypadku twórców internetowych, bo ta zmiana dotyczyłaby nie tylko YouTube, ale wszystkich platform, to tą misyjność trzeba byłoby udowodnić. Myślę, że należałoby wprowadzić kryteria wsparcia finansowego, bo nie możemy porównywać człowieka, który dzięki platformie YouTube zarabia ogromne pieniądze na swoich zasięgach z małą redakcją lokalną działającą na terenie jednego miasta czy województwa, które nie ma możliwości płatnej współpracy. 

To są niuanse, o które może się ta ustawa rozbić. Prawda jest taka, że wszyscy powinni być dopuszczeni do tego “tortu misyjnego”, ale na pewno powinny zostać wprowadzone kryteria doprecyzowujące. Powinno powstać także ciało, które decydowały o tym co jest misyjne, a co nie. Należy zwrócić uwagę także na to, że twórcami internetowymi mogą być lokalni twórcy, którzy promują lokalną kulturę, którzy nie podlegają pod zmianę ustawy, która jest przygotowywana. To oznacza, że twórcy internetowi nie są brani pod uwagę przy zmianie przepisów, a szkoda, bo patrząc na ich zasięgi mogłoby to przynieść wiele korzyści. W mojej ocenie powinni otrzymać możliwość ubiegania się o pieniądze z abonamentu RTV. 

 

Zobacz również: Miało nie być abonamentu RTV. Jest wzrost miesięcznych opłat i ogromne kary 

 

Reklama

Jak powinna wyglądać kontrola treści pojawiających się w Internecie? Treści, które się tam pojawiają nie podlegają restrykcjom takim, jak te które zamieszczane są w mediach tradycyjnych. 

 

Rejestracja kanałów na YouTube jest konieczna i powinna być weryfikowana, czy kanał i pojawiające się na nim treści są zgodne z przepisami prawa obowiązującego w Polsce. Wiem, że twórcy internetowi od razu biją na alarm, ponieważ uważają, że jest to zamach na wolność słowa i ich niezależność. To nie jest wymierzone w nich, a w tych, którzy przekazują treści szkodliwe, które są bardzo mocno kontrolowane w mediach tradycyjnych. 

Należy jednak zwrócić uwagę na to, że siłą Internetu było zawsze to, że nie ma tam żadnej kontroli. Pewnie dlatego te ograniczenia budzą tak dużo emocji. 

Trzeba tu jasno podkreślić, że kontrole mają wyeliminować patologię z Internetu, a nie ograniczać wolności słowa czy swobody youtuberów do tworzenia różnorakich treści, z wyłączeniem tych szkodliwych. Jakie to treści? To jest jasno wyjaśnione w ustawie. 

 

Reklama

Dlaczego rządzący nic z tym nie robią? Obawiają się tego, żeby nie podpaść youtuberom, którzy mogliby skłonić swoich widzów, aby na nich nie głosowali? 

 

Dotknął pan sedna problemu. Mieliśmy demonstracje i jawny sprzeciw osób, które w ten sposób przeciwstawiały się ograniczeniom w Internecie za poprzednich rządów Platformy Obywatelskiej. Dzisiaj byłoby podobnie, jak nie gorzej. Element strachu, szczególnie przed młodymi wyborcami, którzy niekoniecznie deklarują się, jako osoby chcące oddać swój głos na Koalicję Obywatelską może być przyczyną takich powolnych kroków w kierunku uregulowania tej kwestii. Poza tym pamiętajmy o tym, że duża część kampanii wyborczej odbywa się obecnie właśnie w Internecie. Ograniczając w jakiś sposób kontrolę nawet w dobrej wierze, zawsze rządzący mogą podłożyć się internautom, którzy mogą swoje niezadowolenie wyrazić przy urnach wyborczych. A tego boją się politycy. 

Rząd podejmuje działania, które mają chronić małoletnich i utrudniać im dostęp do pornografii. Pojawiają się także pomysły o ograniczeniu dostępu młodym ludziom do mediów społecznościowych. Mamy pracę nad nową ustawą. Być może to jest odpowiedni moment, aby przynajmniej przedstawić założenia kontrolne dotyczące treści pojawiających się w Internecie. To mogłoby rozpocząć dyskusję na ten temat. Powinni do niej zostać zaproszeni internauci i twórcy internetowi, aby to powstało w wyniku społecznego konsensusu, a nie urzędowych wytycznych. Być może twórcy internetowi sami podpowiedzą rozwiązania, które znalazłyby także polityczne poparcie. 

 

Dziękuję za rozmowę.

Reklama

 


Kamil Markiewicz

Kamil Markiewicz

Z mediami związany od 20 lat. Zaczynał od relacjonowania lokalnych wydarzeń w regionalnych gazetach ukazujących się w województwie świętokrzyskim. Najdłużej, bo ponad dekadę pisał o sporcie na łamach dziennika Echo Dnia. W swojej dotychczasowej karierze zawodowej zajmował się nie tylko sportem. Przez ponad sześć lat współpracował z Telewizją Polską, gdzie zajmował się tematami społecznymi, gospodarczymi, politycznymi oraz sportowymi. Laureat nagrody "Talent Mediów 2022" przyznanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej za rzetelność i wszechstronne dziennikarstwo telewizyjne. Przez blisko pięć lat współprowadził audycję "Interwencja" na antenie Polskiego Radia Kielce. Pracę w magazynie FXMAG łączy z pracą w telewizji. Gospodarz programu publicystycznego "Uważam, że..." na antenie Lokalna TV. Oprócz pracy w mediach prowadzi także szkolenia z autoprezentacji.


komentarze

Komentarze

Sortuj według:  Najistotniejsze

  • Najnowsze
  • Najstarsze

Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

Reklama
Reklama

Najnowsze

Polecane