Z danych opublikowanych przez GUS wynika, że w drugim kwartale 2025 roku niewyrównanym sezonowo nastąpił wzrost PKB realny o 3,4% w porównaniu rok do roku wobec wzrostu 3,2% w analogicznym okresie 2024 roku.
Jak czytamy w raporcie GUS “dane mają charakter wstępny i mogą być przedmiotem rewizji, zgodnie z polityką rewizji stosowaną w kwartalnych rachunkach narodowych, w momencie opracowywania pierwszego regularnego szacunku PKB za 2 kwartał 2025 r., który zostanie opublikowany w dniu 01.09.2025 r.”.

Źródło: Główny Urząd Statystyczny.

Źródło: Główny Urząd Statystyczny.
Czytaj też: Inflacja wreszcie w celu NBP! Najniższa wartość od 13 miesięcy
Analitycy uważają, że zaskoczenia nie było
Analitycy największych banków w Polsce, po ogłoszeniu danych przez GUS poinformowali, że właśnie takich danych się spodziewali. Przedstawiciele ING w mediach społecznościowych podkreślili, że polska gospodarka nabiera tempa.
“W 2kw25 polski PKB 3,4%r/r wspierany dalszym rozwojem branż usługowych, przy stagnacji przemysłu i spadku aktywności w budownictwie. Od strony wydatkowej głównym motorem wzrostu konsumpcja prywatna, a wzrost inwestycji głównie w sektorze publicznym” - napisali we wpisie na platformie X analitycy ING.
O tym, że niespodzianki nie było zgodnie podkreślali przedstawiciele innych banków. Analitycy z Aliora zaznaczyli, że “obserwowaliśmy kontynuację umiarkowanego ożywienia. W 2 połowie roku oczekujemy przyspieszenia wzrostu, z mocniejszym popytem konsumpcyjnym i inwestycyjnym. Mamy swoje bolączki, ale na tle naszego najbliższego otoczenia pod kątem wzrostu gospodarczego wciąż wyróżniamy się pozytywnie” - napisali na X.
To, że niespodzianki nie było zgodnie twierdzą także analitycy mBanku i Pekao. Ci pierwsi wskazali, że polska gospodarka “kontynuuje trend wzrostowy”.
Natomiast przedstawiciele Pekao podkreślili, że: “wzrost PKB w 2kw 2025 był dokładnie taki, jaki wskazywały dane miesięczne o sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej, czyli dobry (3,4%), ale nie świetny. Konsumpcja prywatna i inwestycje raczej nie zawiodły, ale ujemny wkład do wzrostu miał najpewniej handel zagraniczny” - podali w mediach społecznościowych analitycy Pekao.
Optymizm, a nie hurraoptymizm
Dane zaprezentowane przez GUS zdaniem ekonomisty prof. Marka Leszczyńskiego pozwalają nam patrzeć z optymizmem w przyszłości, choć zaznacza, że póki co nie należy popadać w euforię.
“Trzeba wziąć pod uwagę to, że jest to na razie wstępny odczyt, który może jeszcze zostać poddany korekcie. Po drugie, to nie optymizm, a umiarkowany optymizm, ponieważ bardzo istotne będą dane, które będą spływać w trzecim kwartale. Czymś, co mnie niepokoi w tym kontekście, są nienajlepsze dane z rynku pracy. Aktywność zawodowa się ogranicza patrząc na to, z czym mieliśmy do czynienia w latach ubiegłych” - powiedział ekonomista dr hab. Marek Leszczyński, prof. Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
Ekonomista podkreślił, że sytuacja wyjściowa Polski jest lepsza od tej, którą mają nasi zachodni sąsiedzi.
“Pomimo tego, że jesteśmy tak mocno powiązani gospodarczo z Niemcami, to nasza sytuacja jest lepsza w mojej ocenie niż naszych zachodnich sąsiadów” - zaznaczył prof. Marek Leszczyński.
Zobacz również: Pensje pracowników w dół? Mogą na to wpłynąć plany ministerstwa
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
11 miesięcy temu
Polska gospodarka "nabiera tempa"? Tak bezczelnych bzdur od dawna nie czytałem. Skąd wynika to temp - ze wzrostu bezrobocia? Ze stagnacji w budowlance? Z absurdalnie wysokich cen i ogólnego zubożenia społeczeństwa (co widać np. po ilości wyjazdów na wakacje w tym roku). To są sztuczki na kiju, możliwe dzięki transferom/kradzieżom z KPO i zakłamaniu urzędów tego kartonowego państwa.