- Jak zmieniały się ceny gazu ziemnego w ostatnich miesiącach?
- Kiedy cena gazu ziemnego była najwyższa?
- Jakie będą konsekwencje decyzji Ukrainy ws. rosyjskiego gazu?
Znaczący wzrost cen gazu
Ceny gazu mogą znacząco różnić się w zależności od źródła. Istotne jest bowiem to, by brać pod uwagę ceny z konkretnego hubu. W przypadku Polski najlepiej rzeczywistość będzie oddawał kurs kontraktów terminowych z hubu TTF w Holandii wyrażany w EUR/MWh. Gdy przyjrzymy się temu, jak zachowywał się on w minionym już 2024 roku, dostrzeżemy znaczące wzrosty cenowe.
Kurs kontraktów terminowych na gaz ziemny TTF

Jeszcze pod koniec lutego zeszłego roku cena ta wynosiła około 23 EUR. W grudniu natomiast kurs osiągnął pułap 48,9 EUR. To daje nam wzrost rzędu 114% na przestrzeni niecałego roku. W rezultacie, ceny wróciły do wysokich poziomów z jesieni 2023 roku. Należy dodatkowo zaznaczyć, że to cena hurtowa, a nie ostateczna. W praktyce jest później powiększana przez pośredników i dostawców.
Dla "pocieszenia" warto zestawić te wzrosty z tym, co działo się na rynku kontraktów terminowych na gaz ziemny po wybuchu wojny na Ukrainie. Wówczas wzrost był znacznie bardziej drastyczny i to w dużo krótszym czasie. W nieco ponad tydzień cena skoczyła o 220% do poziomu 227 EUR. To i tak nie był szczyt, bo takowy przypadł na końcówkę sierpnia. Wówczas cena kontraktów terminowych na gaz ziemny TTF wyniosła aż 346 EUR. W zestawieniu z tymi zmianami to, co wydarzyło się w zeszłym roku, nie wygląda już aż tak drastycznie.
Czytaj także: Manipulacje na rynku gazu ziemnego. Kto ustala ceny gazu? Wyjaśniamy kontrowersje
Ukraina zakręciła kurek z gazem
Na ceny gazy wpływ może mieć także to, co wydarzyło się w Nowy Rok. Ukraina pomimo wojny z Rosją przez cały czas trwania konfliktu umożliwiała transport tamtejszego gazu ziemnego przez połączenia leżące na jej terytorium. Umowy jednak ostatecznie nie przedłużono, a w związku z jej wygaśnięciem gaz przestał płynąć nad ranem 1 stycznia. Nie obyło się to bez konsekwencji dla kilku krajów.
Większość krajów europejskich w ostatnich latach znacząco uniezależniła się od rosyjskiego gazu, dlatego opisane wyżej wydarzenie nie powinno się na nich odbić. Wyjątkiem są jednak Słowacja, Węgry i Mołdawia. Dwa pierwsze państwa już wcześniej zadbały o to, by przygotować alternatywne źródła gazu ziemnego. Niemniej, z uwagi na te zmiany wzrosnąć mogą koszty transportu. Jak niedawno informowało słowackie ministerstwo finansów, ta operacja może kosztować dodatkowe 177 milionów euro.
W nieco lepszej sytuacji są Węgrzy, bo ci już wcześniej część gazu ziemnego otrzymywali za pośrednictwem TurskishStream. To również rosyjski gaz ziemny, ale transportowany inną drogą. Korzystają z niego także inne państwa, przeważnie te nieco bardziej przychylne Rosji, jak na przykład Serbia.
Przy czym wspomniana wyżej dwójka przygotowała się na taki scenariusz, w związku z czym nie odnotowano tam nie doborów gazu ziemnego, to już tak kolorowo nie było w Mołdawii. Szczególnie w Naddniestrzu, które jest mołdawskim regionem autonomicznym zależnym od Rosji. Tam w Nowy Rok o poranku ludziom po prostu odcięto gaz. Lokalny dostawca z kolei wystosował do obywateli komunikat, w którym zachęcił do używania elektrycznych farelek, a nawet zasłaniania ram okiennych kocami, by utrzymywać więcej ciepła w nienagrzewanych mieszkaniach. To niestety nie żart a noworoczne realia dziesiątek, jak nie setek tysięcy ludzi. Naddniestrze zamieszkuje bowiem około pół miliona osób.
A jak na tym wyjdzie sama Ukraina? Szacuje się, że na nieprzedłużeniu umowy kraj ten może stracić nawet miliard dolarów rocznie. Te pieniądze wcześniej wpływały do niej z tytułu opłaty transportowej. Te straty trzeba było jakoś pokryć. Zdecydowano się więc na podniesienie stawki za przesył gazu dla odbiorców krajowych. Ta wzrosła aż czterokrotnie. Jeszcze do niedawna wynosiła 124 hrywny za 1000 metrów sześcienny gazu. Teraz to już 502 hrywny za taką samą ilość.
Czytaj także: Ropa w USA drożeje po branżowym raporcie o jej amerykańskich zapasach
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję