Reklama
twitter
youtube
facebook
instagram
linkedin
Reklama
Reklama

Co się musi wydarzyć, by w ciągu krótkiej chwili wyparowało pięć miliardów? Katastrofalna katastrofa i absurdy warszawskiego parkietu w praktyce

|
selectedselectedselected
Co się musi wydarzyć, by w ciągu krótkiej chwili wyparowało pięć miliardów? Katastrofalna katastrofa i absurdy warszawskiego parkietu w praktyce
freepik.com
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Co może się takiego wydarzyć, że kurs akcji spółki nagle zanurkuje 15%. To musi być naprawdę niesłychanie istotna wiadomość. Jakiś kataklizm powodujący, że w ciągu krótkiej chwili kapitalizacja spółki zmniejsza się o 5 miliardów złotych. Jak mawiają niektórzy „wyparowuje” pięć miliardów. Idąc dalej w medialnych porównaniach, majątek głównego akcjonariusza spółki, w ciągu kilku chwil zmniejszył się o około 2,5 miliarda złotych. Za tyle pieniędzy to można dofinansować przez rok stację telewizyjną!

 

Inwestorami rządzą emocje i złe informacje, czasami wpływają na to,

że zlecenia sprzedaży płyną wartkim strumieniem, a czasami jest to fala, która w ciągu chwili powoduje spadki o kilkanaście procent. Gdy spółka poda wyniki finansowe, nie spełniające oczekiwań część inwestorów może poczuć się zawiedziona.

Nie chodzi o to, że wyniki są złe. W żadnym wypadku. Wzrost przychodów w skali roku o blisko 30 procent, podobnej skali wzrost zysków to nie jest zły wynik. Problem polega na tym, że wyrocznia rynkowa, jaką są analitycy nie tego oczekiwała od firmy, oj nie tego. Więc należy ją ukarać sprzedażą akcji. Gwałtowną i niespodziewaną jak kara boża.

Czytelnicy pewnie już domyślili się, że piszę o wydarzeniach z piątkowej sesji, kiedy to rynek zareagował na wyniki finansowe spółki Dino w trzecim kwartale. Te zaś były zawstydzające według inwestorów. Według oczekiwań analityków zbieranych przez PAP Biznes przychody grupy Dino miały wynieść 3,5 mld złotych. Tymczasem wyniosły 3,5 mld złotych.

Reklama

Przepraszam, muszę zrezygnować z zaokrąglenia. Przychody Dino wyniosły 3,49 mld. Muszę poprosić arkusz kalkulacyjny, żeby jednak podał mi wartość do trzech miejsc po przecinku; no więc przychody wyniosły 3,487 mld zł. Były więc niższe od oczekiwań analityków o przerażające 0,371%!

 

 


 Materiał pojawił się na portalu, dzięki uprzejmości blogi.bossa.pl

Czytaj blogi.bossa.pl


 

To chyba logiczne, że kurs powinien spaść o 15% w reakcji na taki kataklizm

Reklama

Mało Wam? Zyski netto grupy Dino Polska wyniosły w III kwartale 2021 228,8 mln złotych. Rok wcześniej spółka zarobiła 188,5 mln złotych. To jest jednak nieważne, bo konsensus analityków zakładał, że spółka zarobi 240 mln złotych. Krótko mówiąc Dino oszukało analityków na całe 11,2 mln złotych! Spółka zarobiła 5 procent mniej. Przerażające.

Co prawda zarobiła 21 procent więcej niż rok wcześniej, ale nie 27 procent, jak spodziewali się analitycy. Rozumiecie coś z tego?

 

Spróbujcie to wytłumaczyć zwykłym ludziom na ulicy

A później jeszcze dodajcie, że inwestorzy ostatecznie (po jakiejś minucie) uznali, że nic wielkiego się nie wydarzyło i do końca sesji kurs Dino wrócił do poziomów z dnia poprzedniego, odrabiając całą piętnastoprocentową stratę z początku sesji.

Ponieważ we współczesnym świecie pojawiają się problemy ze zrozumieniem ironii, od razu uprzedzę część czytelników – tak powyższy tekst jest ironiczny. Nikt nikogo nie oszukał, nic nie wyparowało, no może trochę zbyt nerwowych inwestorów straciło pieniądze, a inni którzy podjęli ryzyko i zwietrzyli okazję – zarobili. Ot zwykły rynek. Nieprzewidywalny, nieracjonalny, niestabilny.

Jednak z punktu widzenia obserwatora rynku ważniejsze jest to, że pojawiła się na rynku nerwowość

W obecnej fazie, czyli podczas hossy, która trwa już jakiś czas, w przypadku zaś tej konkretnej spółki rynek byka trwa od początku jej pobytu na GPW, czyli od 2017 roku, tak nerwowe reakcje, to sygnały ostrzegające przed możliwym przesileniem. Tak, ja wiem, że słowo „możliwy” na rynku nie oznacza nic, a już na pewno nie jest wyznacznikiem precyzyjnej prognozy. Jednak dla mnie tego rodzaju reakcje inwestorów są ważniejszym sygnałem ostrzegającym, niż to, że spółka nie zrealizowała prognoz analityków, o nieznaczące w gruncie rzeczy wartości. Spieszę również dodać, ze rozumiem złożoność wycen fundamentalnych, w których liczy się znacznie więcej niż tylko wartość przychodów i zysków.

Reklama

Od lat jestem zwolennikiem tezy, że na rynku nie są najistotniejsze same wiadomości, tylko reakcja na nie. Czy w tym wypadku, ów sygnał ostrzegawczy będzie miał znaczenie dowiemy się oczywiście dopiero za jakiś czas.

 

Oryginalny artykuł znajdziesz pod tym linkiem. Chcesz więcej? Sprawdź najnowsze artykuły na blogi.bossa.pl.

Czytaj blogi.bossa.pl

 

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A.nie udziela gwarancji dokładności, aktualności, oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Jesteś dziennikarzem i szukasz pracy? Napisz do nas

Masz lekkie pióro? Interesujesz się gospodarką i finansami? Możliwe, że szukamy właśnie Ciebie.

Zgłoś swoją kandydaturę


Grzegorz Zalewski

Grzegorz Zalewski

Grzegorz Zalewski – Na rynku od 1993 r. Twórca portalu futures.pl Autor książki “Kontrakty terminowe w praktyce” i “Droga inwestora”. Prowadzi szkolenia dot. analizy technicznej, instrumentów pochodnych. Pisuje felietony od 1996 r. na różnych łamach pod ogólnym hasłem “wokół parkietu?”.


Reklama
Reklama