Reklama

Masz ciekawy temat? Napisz do nas

twitter
youtube
facebook
instagram
linkedin
Reklama
Reklama

giełda amerykańska

Wielu inwestorom, zwłaszcza zainteresowanym koncepcją fal Elliotta i ciągiem Fibonacciego, znana jest dobrze teoria cykli występujących w przyrodzie, mogących mieć wpływ na ceny akcji na światowych giełdach. Teorie dzielą się na bardziej zdroworozsądkowe, jak naturalny cykl występujący na rynku kontraktów terminowych na płody rolne, jak i na bardziej egzotyczne, doszukujące się związków pomiędzy fazami księżyca a notowaniami na giełdzie czy np. identyczne, powtarzalne cykle, rzekomo charakteryzujące wahania cen akcji, liczbę zawieranych małżeństw w USA, wylewy Nilu i strukturę słojów wierzby jawajskiej. Będąc w przededniu, jeśli nie najważniejszych, to na pewno najgłośniej komentowanych w mediach wyborów na świecie, czyli wyścigu wyborczego o prezydenturę USA, weźmiemy pod lupę znaną teorię cyklu prezydenckiego oraz zbadamy domniemany wpływ, jaki może mieć na amerykańską giełdę.

Rok kadencji a zwrot na giełdzie

W gorączce inwestowania warto pamiętać, że giełda to nie tylko indeksy, oscylatory, średnie ruchome czy skomplikowane ciągi złożonych liczb, ale przede wszystkim tłum rozemocjonowanych ludzi chcących zarobić dużo, szybko i możliwie bez wysiłku. Dlatego też giełdą rządzą dwie proste emocje od zawsze towarzyszące człowiekowi – chciwość i strach, które napędzają ruchy indeksów, często niewiele mające wspólnego z analizą fundamentalną czy zdrowym rozsądkiem. Stąd popularna branżowa anegdota, iż najczęstszą reakcją analityka giełdowego na zmianę kursu akcji jest… zdziwienie. To właśnie w finansach behawioralnych można dopatrywać się argumentów przemawiających za prawdziwością teorii cykli prezydenckich.

Okazuje się, że pomiędzy poszczególnymi latami kadencji prezydenckich w USA a zwrotem osiąganym przez główne amerykańskie indeksy giełdowe można dostrzec pewną korelację. Zgodnie z Dimensional Funds report z 2019 r. w okresie ostatnich 23 lat, w których odbywały się wybory prezydenckie (od 1928 r. do 2016 r.), rynek odnotowywał pozytywny zwrot w 19 przypadkach na 23.

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 1

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 1

Reklama

Co może być powodem takich wyników? Oprócz uwarunkowań makroekonomicznych jedną z głównych przyczyn może być nadzieja wyborców na to, że wraz z nowym prezydentem nastąpią zmiany, które poprawią ich sytuację życiową i odtąd „wszystkim będzie się żyło lepiej”, co przekłada się na euforię około i powyborczą (lipiec-grudzień) w ciągu kwartału poprzedzającego i następującego po wyborach prezydenckich.

Kolejnym powodem może być entuzjazm części społeczeństwa spowodowany wiarą w spełnienie obietnic wyborczych, którymi kandydaci sypią jak z rękawa, oraz intensyfikacją działań społeczno-PR-owych obecnego gabinetu, starającego się utrzymać władzę poprzez głoszenie propagandy sukcesu, co można pół żartem, pół serio podsumować hasłem, iż „nikt nie da wam tyle, ile ja wam obiecam”.

Spójrzmy na poniższy wykres obrazujący średni kwartalny zwrot z indeksu Dow Jones w ujęciu cyklu prezydenckiego. Tutaj uwaga, przestawiamy się z roku kalendarzowego (styczeń – grudzień) na rok fiskalny (październik – wrzesień, I kwartał pierwszego roku rozpoczyna się 1 października), który w większym stopniu odzwierciedla prezydencki cykl wyborczy niż rok kalendarzowy.

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 2

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 2

Powyższy wykres dostarcza ciekawych wniosków. Po pierwsze okresem historycznym, charakteryzującym się najniższymi stopami zwrotu, był pierwszy i drugi rok kadencji prezydenta, rozpoczynający się 1 stycznia. Przyczyną stojącą za takimi wynikami może być powyborcze rozczarowanie – zawiedzione nadzieje elektoratu spodziewającego się, że w wyniku wyborów nastąpią zmiany „na lepsze”. O tym, czy mieli rację, szybko przekonują się po wyborach, co ma swoje odzwierciedlenie w sentymencie giełdowym przekładającym się na statystycznie najgorsze wyniki indeksów. Reorganizacja administracji rządowej oraz wdrożenie (części) obietnic wyborczych w życie wymaga czasu. Ponadto, gdy jest już po wyborach i wynik jest znany, jedynie uczciwość nowego gabinetu obliguje prezydenta do wywiązania się ze swoich deklaracji przedwyborczych. Na początku XVI w. Niccolo Machiavelli ostrzegał w swoim słynnym traktacie pt. „Książę”, iż: „Ludzie bowiem chętnie zmieniają pana w tej nadziei, że poprawią swój los, i ta wiara daje im przeciwko panującemu broń w rękę – w czym zawodzą się, przekonawszy się przez doświadczenie, że tylko pogorszyli swe położenie”. Jak widać, historia (niekoniecznie giełdowa) lubi się powtarzać od co najmniej 500 lat.

Reklama

Po drugie 12-miesięczny okres poprzedzający wybory (lipiec – czerwiec) charakteryzował się zwrotem na poziomie znacznie poniżej średniej. Powodem może być niepewność stojąca za wynikiem nadchodzących wyborów, gdy do rozstrzygnięcia jest jeszcze daleko i finał nie jest jeszcze znany.

Który okres w cyklu prezydenckim był historycznie najlepszy z punktu widzenia inwestorów?

Analiza danych historycznych umożliwia zidentyfikowanie dwóch okresów o statystycznie najwyższych stopach zwrotu.

Pierwszym z nich był kwartał poprzedzający wybory (lipiec - wrzesień), podczas którego DJIA odnotowywał wzrosty znacznie powyżej średniej. Jedną z przyczyn może być fakt, iż wyścig wyborczy wkracza w decydującą fazę obfitującą w mnogość obietnic, oraz - co ma w USA znacznie większe niż w Polsce i często decydujące znaczenie - w debaty prezydenckie, od których wyniku często zależy to, kto zostanie lokatorem Białego Domu. O tym, jak istotną rolę pełnią w historii wyborów prezydenckich USA, przekonał się Richard Nixon, poniósłszy sromotną klęskę w pojedynku przeciwko John’owi F. Kennedy’emu.

Drugim okresem o statystycznie najwyższych stopach zwrotu był trzeci rok kadencji prezydenckiej. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być kilka. Po pierwsze administracja została już zreorganizowana i najważniejsze obietnice wyborcze z punktu widzenia utrzymania starego oraz pozyskania nowego elektoratu zostają wprowadzone w życie, co sprzyja sentymentowi giełdowemu. Gabinet prezydencki głosi pasmo niekończących się sukcesów, iż udało się sprawić, że „America is great again”, przygotowując grunt pod następne wybory najczęściej poprzez działania z arsenału polityki fiskalnej. Ponadto do daty pojedynku o fotel prezydencki jest jeszcze stosunkowo daleko, w związku z czym niepewność na rynku jest dość niska. Powyższe czynniki składają się na historycznie najlepszy wynik odnotowywany przez amerykańskie indeksy.

Podsumowując, historycznie najlepszym okresem na amerykańskiej giełdzie był III rok kadencji prezydenckiej, następnie IV (obejmujący kwartał euforii przedwyborczej i powyborczej), a potem kolejno rok II i na końcu I.

Reklama

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 3

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 3

Rodzi się zatem pytanie, czy nie tylko konkretny okres kadencji prezydenckiej ma znaczenie, ale również jego przynależność partyjna? Okazuje się, że i w tym przypadku dane historyczne dostarczają pewnych ciekawych zależności.

Przynależność partyjna prezydenta a reakcja giełdy

Jak amerykańska giełda w przeszłości reagowała na wybór prezydenta w zależności od partii, którą reprezentował?

Co do zasady zmiany wartości S&P 500 były niewielkie. Cytując za Eric’iem Zitzewitz’em, profesorem ekonomii w Dartmouth College, największe odchylenia miały miejsce, gdy wynik wyborów okazał się zaskoczeniem lub gdy programy polityki gospodarczej obu partii diametralnie się od siebie różniły. W 4 przypadkach na 11 S&P 500 zakończył notowania w dniu powyborczym nad kreską, z wynikiem 3 do 1 dla republikańskiego prezydenta. Od razu rzuca się w oczy mocny spadek w 2008 r. po wyborze Baracka Obamy, ale był on spowodowany raczej kryzysem finansowym niż powyborczym sceptycyzmem. Co do zasady giełda, choć rachitycznie, to jednak pozytywniej reagowała w dzień po wyborach na wybór prezydenta republikanina niż demokraty, jednak „jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Ważny jest zwrot osiągnięty w ciągu całej kadencji, a nie jednego dnia. Który z prezydentów USA może pod tym kątem pochwalić się najwyższym wynikiem?

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 4

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 4

Prezydent wszystkich inwestorów

Reklama

Okazuje się, że najbardziej lubianymi przez inwestorów prezydentami powinni być Bill Clinton, Franklin Delano Roosevelt oraz Calvin Coolidge, gdyż za ich kadencji rynek akcji w USA wzrósł odpowiednio o 226,75%, 201,96% i 168,6%. Czy była to zasługa ich geniuszu administracyjnego i świetnego programu gospodarczego? Po części może i tak, natomiast nie wolno postrzegać kadencji prezydenta w oderwaniu od sytuacji makroekonomicznej. Kadencja lidera naszego zestawienia (1993-2001) przypada na bańkę dot.comów na rynku amerykańskim. W trakcie prezydentury Billa Clintona NASDAQ wzrósł o niemal 300%, a Dow Jones Industrial Average (DJIA) o ponad 200%. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku kadencji Franklina Delano Roosevelta, gdy gospodarka USA podnosiła się z kolan po czasach wielkiego kryzysu, czy „szalone lata 20.” powojennej euforii w USA, gdy przez 8 lat w Białym Domu urzędował Calvin Coolidge. Niechlubnym faworytem poniższego zestawienia jest Herbert Hoover, gdyż podczas jego kadencji rynek odnotował ponad 80-procentowy spadek. Co było tego powodem? Dwa słowa: wielki kryzys. Z poniższej analizy nasuwa się jeden wniosek – oczywiście ważny jest program wyborczy i sprawność administracyjna gabinetu prezydenckiego, jednak w kadencji prezydenta, podobnie jak na giełdzie, często liczy się odpowiedni moment wejścia.

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 5

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 5

Warto dodać, że sumarycznie kadencje prezydentów z ramienia Partii Demokratycznej przyniosły zwrot z rynku akcji na poziomie 839,85%, a Republikanów 332,09%.

Jest ryzyko, jest zysk?

Wysokość zysku jest tylko jedną stroną medalu, drugą jest poziom ryzyka mierzonego odchyleniem standardowym. Kadencja którego z prezydentów USA charakteryzowała się największą zmiennością? Na czoło peletonu wysuwa się „pechowy” Herbert Hoover, którego prezydentura (1929-1933) przypada na czasy wielkiego kryzysu. Na marginesie warto dodać, iż po jego kadencji Amerykanie mieli tak dosyć republikańskich prezydentów, że przez 20 lat w Białym Domu urzędował demokrata. Dopiero Dwight „Ike” Eisenhower, bohater II wojny światowej, przełamał tę niekorzystną dla konserwatystów passę. Okazuje się, że nie tylko pod względem całkowitych zysków, ale również uwzględniając ryzyko, giełda wolała rządy demokratów. Średnie odchylenie standardowe dla prezydentów tej partii wynosiło 19,77%, dla republikanów 22,13%.

Warto również zwrócić uwagę na miesięczny stosunek zwrotu do ryzyka. W tym zestawieniu niekwestionowanym liderem jest Calvin Coolidge, który, niczym nasz Kazimierz Wielki, zastał amerykańską gospodarkę drewnianą (po wielkim kryzysie), a zostawił murowaną (a przynajmniej lepszą niż była na początku jego kadencji). Na podium mamy również dwóch demokratów, Billa Clintona – beneficjenta bańki dot.com oraz Calvina Coolidge’a „w wersji 2.0”, czyli Baracka Obamę, który również starał się wyciągnąć amerykańską gospodarkę z kryzysu, tym razem finansowego.

Reklama

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 6

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 6

Pytanie, pod rządami której partii amerykański rynek akcji przynosił wyższe wzrosty? Czy miało znaczenie to, czy prezydent, Izba Reprezentantów i Senat były zdominowane przez jedną partię w myśl amerykańskiej zasady „zwycięzca bierze wszystko”, czy jednak rynek wolał dywersyfikację nie tylko aktywów, ale również partyjną na najwyższych szczeblach władzy?

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 7

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 7

Nie tylko prezydent, ale i Kongres, czyli jak na giełdę wpływa partia rządząca

W celu zbadania zależności pomiędzy przynależnością partyjną prezydenta, wynikiem wyborczym w Kongresie a wynikiem, jaki odnotowała giełda USA w trakcie 4-letniej kadencji poddano analizie notowania w okresie 1926-2015 indeksu CRSP 1-10, który skupia niemal wszystkie amerykańskie akcje będące w obrocie.

Co do zasady giełda odnotowywała lepsze wyniki podczas rządów prezydenta z ramienia Partii Demokratycznej. Średni roczny zwrot z indeksu w trakcie kadencji wszystkich prezydentów demokratów wynosił 15,08% w porównaniu z 42-letnią kadencją republikanów, gdy wynik ten był niemal dwukrotnie niższy i wynosił 7,88%. Najwyższym zwrotem z indeksu, wynoszącym 15,94%, może pochwalić się sytuacja polityczna, w której demokraci mieli swojego prezydenta oraz większość w Senacie, ustępując jednak republikanom w Izbie Reprezentantów. Najniższy wynik, bo wynoszący 5,01%, osiągnął indeks podczas 8-letniej dominacji republikańskiego prezydenta oraz Senatu przy Izbie Reprezentantów w rękach demokratów. W analizowanym okresie praktycznie w każdej konfiguracji (prezydent, Izba Reprezentantów oraz Senat) indeks odnotowywał wyższy wynik pod rządami demokratów. Jedynie w sytuacji, w której republikanie mieli większość Izbie Reprezentantów, „pokonali” demokratów w osiągniętym zwrocie z indeksu 12,17% vs. 11,54%. Czym można tłumaczyć wyższe wzrosty rynku podczas rządów demokratów? Program gospodarczy Partii Demokratycznej co do zasady jest bardziej liberalny niż Partii Republikańskiej (a przynajmniej tak jest postrzegany). Nie bez znaczenia są również trzy okresy hossy na giełdzie, które przypadały na kadencje prezydentów z Partii Demokratycznej, tj. okres bańki na rynku dot.com w latach 1995-2000, przypadający na lata kadencji Billa Clintona, czas odradzania się gospodarki za prezydentury Baracka Obamy (2009-2017, gdy NASDAQ odbił o 280%, a DJIA o 160%) oraz odbudowa gospodarki po wielkim kryzysie, gdy USA znajdowały się pod rządami Franklina Delano Roosevelta.

Reklama

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 8

Gorączka wyborczej nocy, czyli jak wybory w USA wpływały na giełdę - 8

Gorączka wyborcza = gorączka giełdowa?

Teoria cyklu wyborczego w USA ma tyle samo zwolenników, co przeciwników. Inwestorzy wierzący w istnienie zależności pomiędzy poszczególnymi latami kadencji prezydenta a uzyskiwanym zwrotem z głównych indeksów powołują się na fundamentalne prawa stojące za finansami behawioralnymi. Przeciwnicy z kolei twierdzą, że jest to efekt samospełniającej się przepowiedni. Decyzję o tym, która strona ma rację, każdy musi podjąć sam, pamiętając o trzech najważniejszych zasadach rządzących inwestowaniem. Po pierwsze żadna analiza nie daje gwarancji osiągnięcia zysku i na giełdzie można równie łatwo zarobić, co stracić. Po drugie wykładnią umiejętności na rynku jest wynik, który ma większe znaczenie niż najmądrzej brzmiąca teoria. I na koniec, jeśli nie wiemy, czym kierować się w podejmowaniu decyzji, warto zdać się na to, co Beniamin Franklin, pierwszy milioner USA, określał jako „rzecz, której każdy potrzebuje, mało kto posiada, a nikt nie wie, że mu brakuje”. Zdrowy rozsądek.

Powyższa treść jest wyłącznie wyrazem osobistych poglądów autora, została przygotowana tylko i wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi „rekomendacji” w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Nie stanowi rekomendacji w rozumieniu „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów” lub jakiejkolwiek porady, w tym w szczególności porady inwestycyjnej w zakresie doradztwa inwestycyjnego, o którym mowa w art. 76 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (t.j. Dz. U. 2017, poz. 1768 z póź. zm.), dalej: „Ustawa”, porady prawnej lub podatkowej, ani też nie jest wskazaniem, iż jakakolwiek inwestycja jest odpowiednia w indywidualnej sytuacji inwestora. Autor, nie ponosi odpowiedzialności za działania lub zaniechania czytelnika lub innego inwestora podjęte na podstawie niniejszego artykułu ani za szkody poniesione w wyniku tych decyzji inwestycyjnych, skutki finansowe i niefinansowe powstałe w wyniku wykorzystania niniejszego artykułu lub zawartych w nim informacji. Inwestowanie w papiery wartościowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanego kapitału. Inwestor wykorzystuje informacje zawarte w niniejszym komentarzu na własne ryzyko i odpowiedzialność.

Czytaj więcej