Reklama

Masz ciekawy temat? Napisz do nas

twitter
youtube
facebook
instagram
linkedin
Reklama
Reklama

Megapixel Studio

Za nami kolejny, jeden z ostatnich w tym roku, debiut na głównym rynku GPW. We wtorek na warszawskim parkiecie rozpoczęły się notowania spółki gamingowej Big Cheese Studio, należącej do Grupy PlayWay. Debiut, podobnie jak miało to miejsce w przypadku niemal wszystkich ostatnich IPO z branży game-dev, nie okazał się zbyt udany. Inwestorzy biorący udział w pierwszej ofercie publicznej Big Cheese Studio, liczący na szybki zysk podczas debiutanckiej sesji muszą obejść się smakiem i, nie chcąc księgować straty, utrzymać akcje w portfelu na dłużej.

 

Big Cheese Studio nie zrobiło niespodzianki

Na wtorkowej sesji notowania akcji Big Cheese Studio otworzyły się z 8,6% stratą, przy kursie 32 PLN. Przed południem akcje spółki są notowane niecałe 3% poniżej ceny emisyjnej (34,1100 PLN). Co ciekawe, do godziny 12:00 nie otworzyły się notowania praw do akcji (PDA) Big Cheese Studio. Debiutancka sesja zakończyła się dla Big Cheese Studio półtoraprocentowym spadkiem na kursie 34,5000 PLN.

Spółka w ramach pierwszej oferty publicznej sprzedała wszystkie oferowane akcje (797 264 sztuk) po cenie maksymalnej, ustalonej na 35 PLN, co daje wartość IPO na poziomie 27,9 mln złotych. Z tej sumy zaledwie 4,725 mln złotych trafi do spółki, ponieważ na sprzedaż wystawiono 135 000 sztuk akcji z nowej emisji (obecnie notowane w formie praw do akcji). Pozostałe 662 264 akcji Big Cheese Studio (83,07% oferty) sprzedane podczas IPO to papiery należące do obecnych akcjonariuszy, którzy spieniężyli swoje udziały. Największym z nich jest oczywiście Grupa PlayWay, która sprzedała w ramach IPO 582 264 akcji za ponad 20 mln złotych. Przed pierwszą ofertą publiczną PlayWay posiadał 69,63% akcji Big Cheese Studio, zaś po sprzedaży części posiadanych akcji zmniejszył swój udział w akcjonariacie do 50,18%, jednocześnie utrzymując większościowy pakiet ponad połowy głosów na WZA. Po wejściu spółki na główny parkiet GPW akcjonariusze posiadający papiery z nowej emisji będą dysponują łącznie 3,26% głosów na WZA, zaś nowi akcjonariusze, posiadający akcje sprzedawane stanowią 21,04% akcjonariatu.

Reklama

 

Duże zainteresowanie, ale nie na rynku wtórnym

Pierwsza oferta publiczna Big Cheese Studio była dość mocno promowana medialnie, co przełożyło się na sukces samego IPO - spółce udało się uplasować wszystkie oferowane akcje po cenie maksymalnej (35 PLN), co więcej - zainteresowanie ofertą ze strony inwestorów indywidualnych było relatywnie wysokie. Redukcja na zapisach wyniosła bowiem niecałe 69%, co przy znacznie słabszej niż rok temu koniunkturze na rynku IPO i utrzymującym się negatywnym sentymencie wokół gamingu, jest naprawdę dobrym wynikiem. Spadkowy debiut spółki Huuuge Games z lutego powinien jednak być dowodem na to, że nawet bardzo wysoka stopa redukcji podczas IPO (97%) w żadnym wypadku nie gwarantuje udanego wejścia na giełdę.

Big Cheese Studio jest dość młodą spółką jak na debiutanta na głównym rynku GPW

Początki studia sięgają zaledwie 2018 r., szybki rozwój zawdzięcza jednak sukcesowi swojej flagowej produkcji, jaką jest symulator kulinarny Cooking Simulator, który od dwóch lat jest najpopularniejszą gra o tej tematyce na portalu Steam. Gra została wydana w wersji na PC w czerwcu 2019 r. W maju 2020 r. Cooking Simulator został wypuszczony w wersji na konsole Nintendo Switch, zaś w sierpniu na Xbox One. W tym roku pojawiła się wersja na konsolę PlayStation 4 (maj 2021 r.), a pod koniec lipca Big Cheese Studio wydał Cooking Simulator VR na PC, kompatybilny z goglami do wirtualnej rzeczywistości.

Oprócz tego spółka opublikowała trzy płatne dodatki do flagowej produkcji w wersji na PC:

  • Cooking Simulator - Cooking with Food Network (październik 2019)
  • Cakes and Cookies (czerwiec 2020)
  • Pizza (listopad 2020),
  • a także dziewięć bezpłatnych dodatków tematycznych (DLC)

Gry z serii Cooking Simulator cieszą się niesłabnącą popularnością - od początku roku średnia liczba graczy nie spada poniżej 150 osób, zaś w szczycie popularności (pierwsze dni po premierze w 2019 r.) grało w nią niemal 3500 osób. Big Cheese Studio chwali się, że od premiery sprzedał łącznie ponad 1,1 mln kopii Cooking Simulator we wszystkich wariantach i wersjach na różne platformy.

Jeśli chodzi o plany wydawnicze,

spółka w najbliższych miesiącach planuje kontynuację publikowania płatnych dodatków do Cooking Simulator w wersjach na wszystkie platformy. Na pierwsze produkcje spoza serii Cooing Simulator trzeba będzie jednak poczekać co najmniej do połowy przyszłego roku. Spółka planuje wydanie trzech zupełnie nowych tytułów do końca 2023 r. Koszty produkcji każdego z nich mają oscylować wokół 1,5 mln złotych, na co Big Cheese Studio chce przeznaczyć środki pozyskane z emisji nowych akcji (niecałe 5 mln PLN).

Premiera pierwszej z produkcji - B17 Squadron - ma odbyć się w drugiej połowie przyszłego roku

Reklama

Gra również należy do gatunku symulatorów, jest jednak zupełnie inna niż dotychczasowe tytuły - rozgrywka ma polegać na sterowaniu legendarnym bombowcem z czasów II WŚ, Boeingiem B17, z perspektywy różnych członków dziesięcioosobowej załogi. Gra znajduje się na wishliście Steam i wg deklaracji Big Cheese Studio cieszy się wysokim zainteresowaniem.

Kolejną produkcją ma być Pizza Empire, czyli gra strategiczno-symulacyjna polegająca na prowadzeniu sieci pizzerii w Nowym Jorku z lat 90. XX w. Big Cheese Studio informuje w prospekcie, że istotną część elementów rozgrywki będzie można zaadaptować z serii Cooking Simulator, co obniży koszty i czas produkcji. Premiera Pizza Empire również planowana jest na drugą połowę przyszłego roku.

Najbardziej odległą produkcją jest projekt o roboczej nazwie „V”, który może być grą strategiczną z elementami zarządzania, symulacji, dokonywania trudnych emocjonalnych wyborów czy symulacyjno-bitewnej. Spółka nie określiła jeszcze w kierunku, w którym pójdą prace nad „Projektem V”. Jego premiera ma odbyć się do końca 2023 r.

URL Artykułu

 

Gaming przestał być trendy

Reklama

Ostatnie miesiące na warszawskiej giełdzie nie były zbyt łaskawe dla debiutantów z branży gamingowej, jak i również dla niemal wszystkich spółek zajmujących się produkcją gier. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy indeks WIG.GAMES (skupiający pięć najbardziej płynnych spółek gamingowych z głównego parkietu) stracił na wartości ponad 36%, zaś czołowy przedstawiciel branży, jakim jest CD Projekt, jest dziś wyceniany znacznie poniżej połowy tego, co przed nieudaną premierą Cyberpunka 2077, od której minął już ponad rok.

Jeśli natomiast chodzi o gamingowe debiuty na głównym parkiecie GPW, to w tym roku nie było ich zbyt wiele

- poza Big Cheese Studio zaledwie dwa, z czego jeden to transfer z NewConnect. Pierwszym i największym z nich było oczywiście wspomniane już IPO spółki Huuuge Games, specjalizującej się w produkcji niskobudżetowych gier mobilnych (głównie z segmentu tzw. Social Sasino). Mimo ogromnego zainteresowania akcjami spółki podczas IPO i bardzo wysokiej redukcji na zapisach (97%) notowania debiutującego 19 lutego Huuuge Games otworzyły się zaledwie 2% powyżej ceny emisyjnej (50 PLN), zaś pierwsza sesja zakończyła się na półprocentowym minusie (49,5000 PLN), co było sporym rozczarowaniem. To jednak był dopiero początek problemów akcjonariuszy Huuuge Games. Notowania w ciągu pierwszych dni po debiucie spadły poniżej 40 PLN, a spółce jak dotąd nie udało się osiągnąć ceny z debiutu (50 PLN). Od połowy września trwa trend spadkowy na akcjach Huuge Games, które od wejścia na rynek spadły o niemal połowę - obecny kurs to 26,0000 PLN.

Kolejnym gamingowym debiutem na głównym rynku było przejście spółki Creepy Jar z NewConnect właśnie na duży parkiet, co miało miejsce 8 kwietnia. Pierwsza sesja na dużym parkiecie zakończyła się na kursie 940 PLN, zaś obecnie akcje są wyceniane na 800 PLN. Warto przypomnieć, że w lipcu zeszłego roku kurs Creepy Jar wyznaczył historyczne maksima powyżej 1300 PLN za akcję.

Tradycyjnie już debiuty na „małym rynku” były zdominowane przez studia zajmujące się produkcją gier

Pierwszy tegoroczny debiut z sektora game-dev na małym rynku należał do spółki United Label, która pojawiła się na NewConnect 11 stycznia. Jego przebieg był całkiem niezły - na otwarciu sesji kurs wzrósł o niemal 19% w stosunku do ceny emisyjnej, zaś pierwszy dzień handlowy zakończył się na prawie 11% plusie (17,7500 PLN). Obecnie akcje United Label notowane są po 19,7720 PLN.

Zaledwie dzień później na NewConnect zadebiutowała spółka Incuvo, specjalizująca się w przerabianiu (portowaniu) gier na wersje VR. Jej kurs wzrósł o 66,7% na otwarciu, zaś pierwsza sesja zakończyła się na kursie 4,5200 PLN, czyli 115% powyżej ceny emisyjnej (2,1000 PLN). Obecnie akcje Incuvo są notowane po 4,8600 PLN.

Reklama

Znacznie gorzej radzi sobie Atomic Jelly z grupy PlayWay, choć sam debiut zapowiadał raczej coś zupełnie innego. Spółka weszła na NewConnect 9 lutego i na otwarciu sesji jej kurs wzrósł aż o 46% (6,8700 PLN) wobec ceny emisyjnej (4,70 PLN). Finalnie. Pierwszy dzień handlu zakończył się z prawie 30% wzrostem, na kursie 6,1000 PLN. Później jednak było już tylko gorzej, a obecnie notowania Atomic Jelly znajdują się na historycznych minimach (3,1000 PLN), ponad 30% poniżej ceny z kampanii crowdfundingowej z lutego 2019 r. (Notabene, inwestorzy którzy wzięli w niej udział czekali na debiut giełdowy niemal dokładnie dwa lata).

Kolejnym gamingowym debiutem było IPO spółki Simteract, która pojawiła się na NewConnect 18 lutego. Notowania otworzyły się 5,45% powyżej ceny emisyjnej (25,7000 PLN), na 27,1000 PLN, zaś debiutancka sesja zakończyła się na kursie 30,4100 PLN (18,3% na plusie). Późniejszy scenariusz był jednak podobny, jak w przypadku Atomic Jelly - jednoznaczny trend spadkowy, skutkujący tym, że obecnie akcje Simteract są notowane w okolicach historycznych minimów (18,3900 PLN), prawie 30% poniżej ceny emisyjnej.

22 lutego na małym parkiecie zadebiutowała spółka Kool2Play, której akcje otworzyły się z aż 50% wzrostem (21 PLN), a pierwsza sesja zakończyła się na równych 30 PLN (114% powyżej ceny emisyjnej). Mimo bardzo obiecującego debiutu, po niemal trzech kwartałach na NewConnect akcje Kool2Play są notowane po 17,5000 PLN, czyli równe 25% powyżej ceny z pierwszej oferty publicznej.

Na początku marca na NewConnect zadebiutowała kolejna spółka z grupy PlayWay - Image Power. Na otwarciu notowań akcje rosły nawet o ponad 40%, finalnie jednak debiutancka sesja zakończyła się 8% powyżej ceny emisyjnej (32,4000 PLN wobec 30 PLN). Aktualnie akcje Image Power są notowane nieznacznie powyżej ceny z IPO (30,9000 PLN, po mocno wzrostowej poniedziałkowej sesji), choć w drugiej połowie lipca kurs spadł na krótki czas poniżej 20 PLN.

Spośród tegorocznych gamingowych debiutantów na NewConnect jak dotąd najlepiej radzi sobie Drago Entertainment, którego Gas Station Simulator okazał się hitem sprzedaży (ponad 200 tys. egzemplarzy w pierwszych popremierowych dniach, zwrot kosztów produkcji w półtorej godziny). Co ciekawe, sam debiut nie był spektakularny - na zamknięciu pierwszej sesji kurs był o 11% niższy niż cena emisyjna akcji (25,4000 PLN wobec 28,60 PLN). Obecnie jednak akcje Drago Entertainment są wyceniane po niemal 74 PLN, czyli prawie 160% powyżej ceny emisyjnej i ponad 190% powyżej kursu odniesienia z zamknięcia pierwszej sesji.

Oprócz tego na NewConnect zadebiutowały również takie spółki jak:

  • Live Motion Games (-19,5% od debiutanckiej sesji)
  • Megapixel Studio (0,2% od debiutanckiej sesji)
  • Noobz from Poland (-22% od debiutanckiej sesji)
  • Punch Punk (-36,3% od debiutanckiej sesji)
  • Baked Games (-27,7 od debiutanckiej sesji)
  • Madmind Studio (-3,7% od debiutanckiej sesji)
  • Console Labs (-29% od debiutanckiej sesji)
  • Immersion Games (11,3% od debiutanckiej sesji)
  • Asmodev (-33,6% od debiutanckiej sesji)
Czytaj więcej